REKLAMA

Unia Europejska dogadała się z Chinami. To oznacza drogie samochody

Chińscy producenci samochodów są solą w oku europejskich producentów, bo nie dość, że psują spokojny i rozwijany od dziesięcioleci biznes, to jeszcze rozpychają się na rynku łokciami. Unia Europejska próbowała ograniczyć ich zapędy, ale spełzło na niczym i właśnie zawarto porozumienie, które jest jej porażką. Chińczycy właśnie otwierają szampana, a wy macie powody do smutku.

Unia Europejska dogadała się z Chinami. To oznacza drogie samochody
REKLAMA

Przypomnijmy chronologię wydarzeń. Chińscy producenci dokonali drugiego desantu na Europę, tym razem wykorzystując samochody elektryczne. Okazją stał się europejski zakaz sprzedaży samochodów spalinowych, który miał obowiązywać od 2035 r. Europejscy klienci mieli przesiadać się do samochodów elektrycznych, a te wytwarzane przez europejskich producentów nie dość, że były drogie, to nie rozpieszczały w kwestiach technicznych. To właśnie dlatego tak duży sukces odniosła Tesla, która wręcz niszczyła europejską motoryzację.

REKLAMA

Wykorzystują szansę

Z tej szansy postanowili skorzystać Chińczycy, których niektórzy oskarżają o lobbing na rzecz ograniczeń emisji, ale zostawmy to. Na początku działania marek nie budziły obaw, bo dla klientów była to czysta egzotyka, ale z czasem coraz więcej osób decydowało się na podjęcie ryzyka. I wtedy Chińczycy sięgnęli po swoją broń ostateczną - niskie ceny i świetne wyposażenie. Nie było mocnych na ich oferty, udziały w rynku rosły, a im bardziej rosły, tym większy problem stanowiły dla rodzimych producentów. Po przekroczeniu pewnego poziomu udziału w rynku marki przestają być egzotyką, zaczyna się etap samonapędzającej się reklamy. Sąsiad kupił BYD, zachwala, więc nie może być źle. Do tego doszły problemy sprzedażowe w Chinach, które napotkali europejscy producenci.

Doszło do sytuacji bez precedensu. Wartość sprzedaży chińskich aut elektrycznych w Europie przekroczyła 3,5 mld euro w 2024 r., a w stukach był to wzrost o 40 proc. z potencjałem na kolejne wzrosty. Spadające wyniki sprzedaży europejskich marek to cios, niektórzy prezesi i dyrektorzy musieli kupić sobie mniejsze wille, albo zrewidować liczbę kochanek. Dlatego wysłano lobbystów do władz unijnych, żeby zrobili swoją robotę. Udało się. Unia Europejska wprowadziła cła na samochody elektryczne z Chin, rzekomo miało to być walką z dopłatami, jakie otrzymują chińscy producenci od rządu, bo jak dobrze wiemy, żaden europejski producent nigdy nie dostał publicznego euro. Nigdy. Cła były wysokie, najbardziej oberwała grupa SAIC, obłożona 45,5 proc. cłem, BYD 27 proc., Geely - 28,8 proc.

Walkę o cła możecie prześledzić w naszych artykułach:

Jednak okazało się, że cła niczego nie zmieniły, bo chińskie firmy były w stanie wziąć je na siebie, a klienci nadal kupowali samochody z Państwa Środka. W międzyczasie trwały rozmowy na najwyższym szczeblu pomiędzy dyplomacją chińską a urzędnikami europejskimi. Dodatkowo chińscy producenci zaczęli stawiać fabryki na terenie Unii, więc zrobiło się nieprzyjemnie. Właśnie dowiedzieliśmy się, że doszło do porozumienia. Nie ucieszycie się.

Unia Europejska dogadała się z Chinami. Zapłacicie więcej za samochody

Podobno to konsensus oparty na wzajemny szacunku, ale nie dajcie się nabrać, to ochrona interesów. Według porozumienia Unia przygotuje szereg wytycznych służących do wyznaczania stawki cła, tak żeby były nakładane sprawiedliwie i bez dyskryminacji konkretnych podmiotów. Co więcej - Unia zniesie dodatkowe cła, ale w zamian za to chińscy producenci będą musieli inaczej wyceniać swoje samochody. Powitajcie ceny minimalne na chiński auta elektryczne.

Dalej robi się ciekawiej - ceny minimalne mają uwzględniać państwowe dopłaty oraz mieć na uwadze poziom cenowy konkurencji. Chińskie firmy mają raportować do Unii swoją planowaną sprzedaż, a także wskazać czy będą inwestować pieniądze na terenie Uni Europejskiej (fabryki, miejsca R&D). Jeżeli zamierzają to robić, to będą mogli ustalić niższe ceny minimalne. Takie ustalanie cen ma umożliwić konkurencję na równych zasadach, bez konieczności ustalania dodatkowych ceł, które można próbować zakwestionować przed Międzynarodowym Arbitrażem Handlowym.

REKLAMA

To świetna wiadomość dla Chińczyków, bardzo dobra dla producentów europejskich i fatalna dla was. Musicie teraz liczyć na to, że chińskie marki ustalą ceny minimalne na rozsądnym poziomie, a Unia je zaakceptuje. Korzystaliśmy na wojnie o rynek, bo nagle okazało się, że Volkswageny, SKody, BMW czy inne Mercedesy nie muszą kosztować tak dużo i da się je sprzedawać dużo taniej. Gwarantuję wam, że bez chińskiej konkurencji nigdy by do tego nie doszło. I chociaż nie planuję kupić samochodu elektrycznego w najbliższym czasie, to jednak wolałbym, żeby był tańszy. Niestety to nie jest po myśli producentów.

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-01-13T18:53:35+01:00
Aktualizacja: 2026-01-13T16:23:12+01:00
Aktualizacja: 2026-01-13T15:15:39+01:00
Aktualizacja: 2026-01-13T12:05:46+01:00
Aktualizacja: 2026-01-13T11:31:30+01:00
Aktualizacja: 2026-01-13T10:41:16+01:00
Aktualizacja: 2026-01-13T09:58:40+01:00
Aktualizacja: 2026-01-13T07:45:00+01:00
Aktualizacja: 2026-01-12T12:59:07+01:00
Aktualizacja: 2026-01-12T12:04:02+01:00
Aktualizacja: 2026-01-12T07:57:16+01:00
Aktualizacja: 2026-01-11T17:09:00+01:00
Aktualizacja: 2026-01-11T06:20:00+01:00
Aktualizacja: 2026-01-10T18:32:53+01:00
Aktualizacja: 2026-01-10T15:00:00+01:00
Aktualizacja: 2026-01-09T18:22:29+01:00
Aktualizacja: 2026-01-09T15:57:07+01:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA