REKLAMA

Rzadki grat na stacji demontażu. Jego dni są już policzone

Tak, jak w kubłach na śmieci niekiedy lądują interesujące antyki, tak samo za bramy stacji demontażu czasami wjeżdżają egzotyczne graty. Tym razem na szrot trafił niezwykle ciekawy automobil z USA.

Rzadki grat na stacji demontażu. Jego dni są już policzone
REKLAMA

Tym wozem jest Plymouth Horizon. Dodatkowym smaczkiem jest to, że do końca swojego życia śmigał na czarnej blaszce, a do tego ma na sobie kilka typowych dla lat 90. patentów dostosowujących amerykańskie pojazdy do polskich przepisów. Historii egzemplarza niestety nie znam, ponieważ dopiero co zobaczyłem go pierwszy raz na oczy, niemniej jest to pojazd na tyle niespotykany, że zatrzymał mój wzrok na znacznie dłużej.

REKLAMA

Plymouth Horizon to amerykańska wersja europejskiego Talbota Horizon

Model Horizon to jedno z dzieci marki Chrysler Europe, będącego owocem międzykontynentalnej, europejsko-amerykańskiej współpracy pomiędzy koncernami Chrysler i PSA. Auta pod nazwą Horizon produkowane były zarówno na europejski, jak i amerykański rynek.

W Europie samochód znany był jako Talbot Horizon, za Oceanem zaś jako Plymouth Horizon lub Dodge Omni. Obie marki, Plymouth i Dodge, były odgałęzieniami marki Chrysler, zaś różnica polegała na ich pozycjonowaniu. Wóz ze znaczkiem Dodge’a uznawany był za bardziej prestiżowy, Plymouth zaś za budżetowy model wejściowy.

Chociaż europejskie i amerykańskie Horizony były tymi samymi autami, miały zupełnie różne silniki

Egzemplarze wyprodukowane w Europie zasilane były silnikami Poissy o rozpiętości od 1,1 do 1,5 litra pojemności. Motory miały korzenie jeszcze w latach 60., a w latach późniejszych używano ich jeszcze przez krótki czas w niektórych modelach Peugeota.

Amerykański Horizon tymczasem proponował znacznie większy i ciekawszy wybór silników, aczkolwiek nie wszystkie były dostępne jednocześnie. Początkowo auta były oferowane z jednostką… EA827 Volkswagena, która była dostępna na rynku amerykańskim. Po kilku latach zastąpił ją silnik Poissy, jednak o większej mocy i pojemności niż ten, który występował w europejskim odpowiedniku.

Najciekawszy był jednak 2,2-litrowy motor Chryslera, pompujący prawie setkę koni mechanicznych. W modelu Omni przez krótki czas dostępny był nawet z turbosprężarką, w topowej konfiguracji dający niespełna 200 koni mechanicznych.

Zezłomowany egzemplarz, według tablic rejestracyjnych, musiał trafić do Polski na początku lat 90.

Tablice rejestracyjne o prefiksie WFU wydawano dla miasta Legionowo w latach 1989-1992. Przy założeniu, że samochód trafił do Polski na zasadzie mienia przesiedleńczego, rzecz wydarzyła się najpewniej w 1991 lub 1992 roku.

Fakt, że Horizon zachował się do dzisiaj na wydanych wtedy numerach rejestracyjnych, świadczy o pozostaniu w rękach jednego właściciela przez cały ten czas. A przynajmniej tak to właśnie wygląda.

Samochód nosi na sobie ślady typowych dla tamtej epoki patentów

Jednym z pierwszych kłopotów do rozwiązania przez właściciela była modyfikacja oświetlenia, które w USA podlegało zupełnie innym przepisom niż w Polsce i ogółem w Europie.

Na czym polegało rozwiązanie? Na przepięciu kabelków od kierunkowskazów do kloszy po światłach cofania, gdzie wstawiana była pomarańczowa żarówka. Przewód od świateł cofania trafiał tymczasem pod zderzak, do przymocowanego tam klosza od Malucha. Obok niego natomiast lądowało światło przeciwmgłowe - również wymagane przepisami, jako że Horizon był produkowany w latach, kiedy takowe było już obowiązkowe.

Smaczkiem jest trzecie światło hamowania, które było wówczas w Polsce… nielegalne. To swoją drogą ciekawy historyczny plot twist, że za rozwiązanie dzisiaj bezwarunkowo wymagane kiedyś odcinano głowę.

Nie znam historii tego egzemplarza, ale jego widok przywołuje wiele wspomnień związanych z początkiem zainteresowania motoryzacją

Jako człowiek urodzony w 1990 roku, dorastałem w czasie, kiedy dużo takich amerykańskich aut jeździło po polskich drogach. Głównie były to tamtejsze wersje europejskich lub japońskich samochodów, niemniej zdarzały się również rodzynki.

REKLAMA

O ile widziałem dużo rzadkich wozów z USA jeżdżących po Polsce, o tyle tamtejszego Horizona poznałem dopiero niedawno, za sprawą moich uderzonych w głowę znajomych-graciarzy.

Tym bardziej szkoda, że tak ciekawy wóz skończył właśnie żywot.

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-04-25T09:11:00+02:00
Aktualizacja: 2026-04-24T19:56:40+02:00
Aktualizacja: 2026-04-24T17:47:05+02:00
Aktualizacja: 2026-04-24T16:07:44+02:00
Aktualizacja: 2026-04-24T14:02:17+02:00
Aktualizacja: 2026-04-24T11:26:27+02:00
Aktualizacja: 2026-04-24T09:37:23+02:00
Aktualizacja: 2026-04-24T08:26:17+02:00
Aktualizacja: 2026-04-23T18:43:20+02:00
Aktualizacja: 2026-04-23T17:34:28+02:00
Aktualizacja: 2026-04-23T17:17:31+02:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA