Nowa chińska marka wchodzi do Polski. To będzie jej pierwszy samochód
GWM oficjalnie wjeżdża do Polski. Na dobrą sprawę w naszym kraju zadebiutuje nie jedna, a aż pięć marek. Wiemy też, jaki będzie pierwszy "polski" samochód tej grupy.

Samochody elektryczne, spalinowe i hybrydowe, crossovery, SUV-y i pickupy, a do tego pięć różnych marek. Wejście GWM do Polski - za sprawą Astana Motors - może zrobić sporo zamieszania i skomplikować niektórym plany zakupowe. Albo przynajmniej zwiększyć liczbę dostępnych opcji.
GWM wchodzi do Polski. Z więcej niż jedną marką.
Żeby był porządek - do naszego kraju za jednym zamachem trafią samochody aż pięciu różnych marek należących do tego koncernu:
- Haval,
- Ora,
- Tank,
- Wey,
- "pickupy GWM", czyli można zakładać, że coś w stylu GWM Poer.
Patrząc na zagraniczne strony GWM, nie będzie tutaj raczej podziału na marki koncernowe jak np. w grupie VAG. Raczej mamy tutaj do czynienia tylko z bardzo mocnym rozgraniczeniem na linie modelowe albo rodziny modelowe.
I tak, przykładowo, Haval prawdopodobnie będzie miał klientom do zaoferowania zapewne crossovery - takie jak np. Haval Jolion Pro, oferowany w Wielkiej Brytanii:

Podobnie sytuacja prezentuje się w Niemczech, gdzie w sprzedaży oferowany jest Haval Jaolion Pro z benzynowym 1.5 Turbo 177 KM (7-stopniowe DCT w pakiecie) oraz H6 z hybrydowym 1.5 Turbo o mocy 150 KM.
Co ciekawe, np. w Zjednoczonych Emiratach Arabskich linia Haval jest dużo bardziej rozbudowana, obejmując m.in. właściwie pełnowymiarowe auta terenowe, takie jak V7 czy H9, ale jest też i crossover coupe w postaci H6GT.
Żeby było jeszcze trudniej, europejska strona GWM listuje z tej serii model H7, czyli coś wyglądającego tak:

Czyli model nawiązujący raczej wyglądem do marki Tank, również wymienionej na liście debiutantów:

Oczywiście w tym przypadku mowa już o technicznie zupełnie innych samochodach - szczególnie, że np. Tank 300 ze zdjęcia powyżej to auto na ramie, ale ktoś będzie w razie czego musiał wytłumaczyć to klientom.
I gdyby komuś jeszcze brakowało SUV-ów, to te znajdzie w ofercie marki Wey. Przy czym tutaj ma być więcej luksusu i osiągów. Przykładowo w niemieckiej ofercie znajdziemy GMW Wey 05, napędzanego hybrydowym układem plug-in o systemowej mocy... 476 KM. Auto o sporych rozmiarach ma się rozpędzać do setki w 5 sekund, a jednocześnie jego cena startuje od 54 400 euro.

Oprócz tego, w tym samym kraju, w sprzedaży jest mniejszy GWM Wey 03. Najtańszy wariant ma również hybrydę z wtyczką, systemowo generującą 367 KM i wycenioną na 42 400 euro. Za 50 tys. euro możemy natomiast dostać 442-konną odmianę z napędem na obie osie.
Na to wszystko wjedzie jeszcze Ora, czyli marka produkująca samochody niżej zawieszone nad asfaltem. Zresztą to właśnie ta marka została wybrana na faktycznego debiutanta w naszym kraju - od lata tego roku ma w Polsce ruszyć sprzedaż GWM Ora 5.

Żeby jednak nie było - Ora wcale nie ogranicza się do małych aut. Przykładowo w ofercie znajduje się też GWM Ora 07, czyli narysowany w stylu mniejszego modelu spory samochodów sportowy. Cena w Niemczech póki co nie jest znana, ale auto ma mieć 408 KM, rozpędzać się do setki w 4,5 sekundy i na jednym ładowaniu przejeżdżać do 520 km.
Podstawowe wersje są przy tym trochę mniej efektowne - mają akumulatory 67 kWh (droższa wersja - 86 kWh) i 204 KM mocy.

Niestety na ten moment nie wiadomo ani tego, ile Ora 5 będzie kosztować, ani też jakie są planowane kolejne debiuty. Wiadomo natomiast tyle, że w sprzedaży pojawi się spory miks układów napędowych, więc nie będzie problemu z tym, że "to tylko elektryki". W końcu obok nich zadebiutują też zwykłe benzyniaki i hybrydy z wtyczką.



















