Toyota z chińskim wnętrzem kosi rywali. Zamówienia się posypały
Toyota właśnie oficjalnie zaprezentowała w Chinach swój nowy model bZ7. To odbiegający od europejskiego wyobrażenia o marce wyższej klasy sedan o długości ponad 5 m i napędzie elektrycznym, który szybko zaczął zdobywać klientów.

BZ7 to drugi model opracowany przez chiński zespół inżynierów Toyoty - pierwszym był kompaktowy SUV bZ3X. Po raz pierwszy zaprezentowano go publiczności targów motoryzacyjnych w Kantonie pod koniec listopada 2025 r., a przedsprzedaż oficjalnie rozpoczęła się 5 marca tego roku. Teraz trafił do oficjalnej sprzedaży - to dobra okazja, żeby mu się przyjrzeć bliżej.
Pełno w nim nowoczesnej technologii
Choć Toyota bZ7 nie jest modelem predestynowanym na rynek europejski, to stylistycznie nie odbiega od znanych u nas modeli - dostrzegam najwięcej podobieństw do bZ4X i Miraia. Ogólnie rzecz biorąc, jest to całkiem niebrzydkie auto, choć stylizacja jest nieco mało harmonijna.

Wnętrze również nie powala - mamy dobrze wszystkim znany projekt z wielkim tabletem w miejscu deski rozdzielczej. Za to powinno być w nim komfortowo, gdyż znajdziemy w nim fotele Zero Gravity, a ogólne wrażenia z jazdy poprawi dwukomorowe zawieszenie pneumatyczne, znane m.in. z samochodów Xpeng.
Nowością dla Toyoty jest zastosowany w bZ7 kokpit HarmonySpace 5 autorstwa Huawei, który także zintegrowano z inteligentnym ekosystemem samochodowym od Xiaomi. Auto jest wyposażone w wiele systemów wspomagania kierowcy, w tym system Momenta R6, czy funkcję nawigacji z autopilotem (NOA), a ich działania będzie się opierać m.in. o zamontowany na dachu czujnik LiDAR.





Jeżeli chodzi o układ napędowy, to tworzy go pojedynczy silnik elektryczny umieszczony przy tylnej osi o mocy 278 KM. Energia do jego napędu jest przechowywana w akumulatorach typu LFP (litowo-żelazowo-fosforanowych) dostarczanych przez chińską firmę CALB. Mają one pojemność 71 kWh, lub 88 kWh i oferują zasięg wynoszący odpowiednio 600 lub 710 km według chińskiej normy CLTC. Obsługuje on również szybkie ładowanie 3C, pozwalające na zwiększenie zasięgu o 300 km w 10 minut.
3100 zamówień w godzinę
Do oficjalnej sprzedaży bZ7 trafił w niedzielę 29 marca - pewnie w Chinach też mieli handlową. Zgodnie z zapowiedziami Toyoty auto ma trafiać do klientów od razu. No to fabryki będą miały trochę pracy - przedstawiciele GAC Toyota ogłosili, że w godzinę po otwarciu zamówień, zebrano ich 3100.

Pomogła w tym m.in. konkurencyjna cena zakupu. bZ7 będzie bowiem dostępny w pięciu konfiguracjach, a zależnie od wyboru będzie kosztować między 147 800 do 199 800 juanów (79,7 tys. zł - 107,8 tys. zł). O wprowadzeniu bZ7 do Europy na razie nie ma mowy - przynajmniej na razie. A myślę, że mógłby spodobać się tutejszym klientom bardziej niż wodorowy Mirai.
Więcej o Toyotach przeczytasz tutaj:


















