Ściągamy 3.2 ze Szwecji. To nasza zemsta
Na otarcie łez po przykrej porażce 3:2 w finale baraży o Mundial 2026 przygotowaliśmy specjalny przegląd rynku. Zajrzeliśmy na szwedzkie portale i poszukaliśmy samochodów z silnikami o pojemności 3,2 l. A teraz niech ktoś je sprowadzi do Polski.

Plan jest prosty. Szwedzi nam wydarli 3:2 bramką Gyokeresa - to my im wyrwiemy jakieś porządne, benzynowe 3.2. Oko za oko, 3.2 za 3:2. Niestety, nie udało mi się znaleźć żadnej Alfy Romeo z silnikiem 3.2 Busso - to tylko pokazuje jak nudnym narodem bez gustu i smaku są Szwedzi.
1. Volvo V70
Skoro jesteśmy w Szwecji, to nie można nie zacząć od Volvo. A jak Volvo, to musi być wielkie, kanciaste kombi - proszę bardzo, oto V70 trzeciej generacji.

Powyższy egzemplarz napędza rzędowa szóstka oznaczona jako S16 - ma 3,2 litra pojemności i rozwija 235 KM. W wyposażeniu znalazła się automatyczna skrzynia biegów Geartronic, dwustrefowa klimatyzacja, tempomat, czy podgrzewane fotele z przodu. Auto wystawiono w miejscowości Nykoping za kwotę 62 900 koron, czyli ok. 24,8 tys. zł.
Przy okazji ciekawostka - na szwedzkich portalach między listą wyposażenia, a krajem pierwszej rejestracji można wspomnieć, że dany samochód zdobył 5 gwiazdek w teście Euro NCAP. Taki to bezpieczny naród.
2. Audi A5 Sportback
Kolejne na naszej liście jest Audi A5 Sportback. Napędza go silnik 3.2 V6 FSI o którym opinie są dość rozbieżne, choć zazwyczaj ogranicza się do utartej tezy "jak dbasz, tak masz".

Jeżeli jednak silnik was nie przekona, to może zrobi to niezły stan - auto jest z rocznika 2011, lecz wygląda naprawdę świeżo, a przebieg 187 tys. km jak na te lata jest niezły. W wyposażeniu znalazł się m.in. tempomat, reflektory biksenonowe, czy komputer pokładowy. Co jest dość lubiane w Szwecji, auto ma napęd na cztery koła. Właściciel żąda jednak znacznie wyższej kwoty niż za Volvo - 129 900 koron, czyli ok. 51 tys. zł.
3. Mercedes-Benz C124
Znacznie cofamy się w czasie i przestrzeni, po ikonę niezawodności - Mercedesa-Benza Klasy E W124. Choć mówimy o coupe, czyli aucie oznaczonym wewnętrznie C124.

Tutaj mamy do czynienia ze 124 z końca produkcji, w poszukiwanej odmianie nadwoziowej coupe. Silnik pochodzi z linii M104, czyli jedna z wielu udanych jednostek napędzających "balerona" - ma pojemność oczywiście 3,2 l, podobnie jak Volvo ma 6 cylindrów w układzie rzędowym, oraz generuje 220 KM. W tym przypadku mówimy o prawdziwym klasyku, zatem cena jest wyższa niż u poprzednich aut - 189 900 koron, czyli niecałe 75 tys. zł.
4. Opel Omega
Czas porzucić klimaty premium i sięgnąć po coś bardziej swojskiego - po Opla. Trafiła się akurat Omega B z najmocniejszym silnikiem w ofercie, czyli 3.2 V6 oznaczone Y32SE - jednostka znana także z Vectry C, Signuma, czy... Cadillaca CTS.

Omega z ogłoszenia ma piękny niczym wtorkowy wieczór w Sztokholmie kolor beżowy, aluminiowe felgi i stare, szwedzkie tablice. Jak na wiek przebieg jest całkiem nieduży - 169 tys. km, co oddaje stan wizualny auta. Wyposażenie wygląda zachęcająco - znajdzie się tempomat, podgrzewane siedzenia z przodu, czy gniazdo 12 V. Cenę ustalono na 37 tys. koron, czyli ok. 14,5 tys. zł.
5. Volkswagen Golf R32
Na koniec coś najbardziej unikatowego ze wszystkich opisywanych aut - jeden z ulubieńców młodzieży polski powiatowej, czyli Golf "czwórka" w absolutnie topowej odmianie R32.

Pod maską szczelnie upchnięto kultowy w środowisku "VAG-owców" silnik 3.2 VR6, rozwijający 241 KM, który połączono z napędem 4Motion ze sprzęgłem Haldex. Porządny układ napędowy połączono z drapieżnym body-kitem, sportowymi fotelami Recaro, czy pełnią wyposażenia, które mógł posiadać Golf. Cena musi być adekwatna za taki skarb - jest to najdroższe auto w tym przeglądzie i kosztuje 469 900 koron, czyli 185 tys. zł. Chyba już wolałbym 1.9 TDI.
Więcej przeglądów rynku znajdziesz tutaj:



















