Nowy Opel będzie chiński. Oto co o nim wiemy
Wygląda na to, że samochód Opla oparty od strony technicznej na podzespołach chińskiego Leapmotora stanie się faktem. Krążące od miesięcy plotki znajdują potwierdzenie u źródeł, dając pewien obraz tego, czego możemy się spodziewać.

Stellantis posiada około 20 proc. udziałów w Leapmotor, a obie firmy tworzą spółkę joint venture, odpowiedzialną za sprzedaż i marketing modeli chińskiej marki w Europie. Na tym współpraca się obecnie kończy, lecz plotki o zmianie tej drogi przybierają na sile.
Leapmotor-Opel już jest w przygotowaniu
Jak podaje agencja Reuters, polegająca na zeznaniach anonimowych źródeł z otoczenia Stellantis, pierwsze auto ze stajni koncernu korzystające z technologii Leapmotora będzie Oplem. Tenże pojazd będzie w pełni elektryczny, co mogłoby przynieść Stellantisowi spore oszczędności, co z pewnością nie zaszkodziłoby, biorąc pod uwagę sytuację całej grupy.
Rozpoczęcie produkcji planowane jest już na 2028 rok, czyli naprawdę niedługo. Projekt ma być ważny dla koncernu i ma powstawać w liczbie nie mniejszej, niż 50 tys. egzemplarzy rocznie. Produkcja zaś będzie się odbywać w fabryce Stellantis w Saragossie w Hiszpanii, gdzie obecnie powstaje już inny Opel - Corsa, wraz ze swoimi kuzynami w postaci Peugeota 208, czy Lancii Ypsilon, do których jeszcze w tym roku dołączy także Leapmotor B10.

A jaki miałby być ten nowy model?
Nieodległa data rozpoczęcia produkcji może zwiastować, że nowy Opel będzie bardziej Leapmotorem ze znaczkiem Opla, niż czymś bardziej niemieckim z jedynie chińską technologią.
Wyczekiwany model ma dzielić platformę z wymienionym już miejskim SUV-em B10. Przez to tworzy się tu pewien problem tłoku w obecnej gamie Opla, gdzie podobne miejsce zajmuje już Frontera, która jest tylko nieco krótsza, niż Leapmotor. A pół piętra wyżej postawiony jest Grandland, który jest tylko o 135 mm dłuższy niż B10. Owszem, auto zatem idealnie wpasuje się między te dwa modele, ale czy jest sens tak rozdrabniać gamę? Nie chodzi też raczej o wymianę któregoś z modeli, gdyż ich produkcja zaczęła się w 2024 r. Zaraz się okaże, że Opel sam sobie narobił tłoku, upychając nowy model na siłę między Fronterę a Grandlanda.
Powyższą grafikę przygotowali użytkownicy forum CocheSpias, ukazując możliwy wygląd nowego Opla. Trzeba przyznać - wygląda całkiem prawdopodobnie. Jednak idealnie prezentuje to, co mamy o samym modelu, poza miejscem produkcji i bazą - gdybanie. Nie znamy także nazwy, chociaż drogą przywracania nazwy "Frontera", Opel mógłby znowu wykorzystać jedną ze swoich nieużywanych od lat nazw - może np. Antara? Albo Meriva, skoro SUV-om nadaje się nazwy niegdysiejszych vanów. Jak jednak by się nie nazywał - przekonamy się o tym za ok. dwa lata.
Więcej o Oplach przeczytasz tutaj:



















