Klasyczne Renault 5 z niespotykanie niskim przebiegiem zostało niedawno wyciągnięte ze stodoły. Właśnie zostało sprzedane za kwotę godną znacznie bardziej prestiżowych aut ze swojej epoki.

Najpierw odrobina historii. Rzecz dzieje się w liczącej niespełna 1000 mieszkańców wsi Laives w departamencie Saona i Loara, w środkowo-wschodniej Francji. W 1982 roku pewna mieszkanka tej spokojnej miejscowości zakupiła w salonie Sodirac nowe Renault 5. Nie mogła jednak nim jeździć, co doprowadziło do dziwnej sytuacji.
43 lata w jednym garażu
Egzemplarz opisywanej "renówki" jest raczej zwyczajny. Napędza go mały, benzynowy silnik 1.1 o mocy 44 KM spięty z czterobiegową skrzynią biegów, co ledwo pozwala na przekroczenie maksymalnej prędkości dozwolonej w kraju. Wyposażenie też jest dość ubogie - to bowiem druga najtańsza wersja TL, wyposażona w trzy popielniczki i lusterko w daszku przeciwsłonecznym pasażera, choć lusterka bocznego po prawej stronie już nie uświadczymy. Jedynie kolor to dość niepopularna opcja.

Traf chciał, że mieszkanka Laives nie miała jeszcze prawa jazdy - była w trakcie wyrabiania. Kiedy uzyskała upragniony dokument (co nie nastąpiło od razu), stwierdziła że nie czuje się bezpiecznie za kierownicą i nie chce jeździć. Jednak auta pozbywać się również nie chciała - przez to samochód stanął na dekady w garażu, z tymczasowymi tablicami i nierosnącym przebiegiem 12 km. W 2026 roku auto ponownie ujrzało światło dzienne.

Historię Renault 5 i jego właścicielki opisaliśmy szerzej w momencie odkrycia:
Renault 5 kosztowało więcej niż jako E-Tech
Kilka tygodni temu dom aukcyjny Aguttes ogłosił, że wśród jego ofert znalazło się właśnie owe Renault 5 z 1982 roku. Oczywiście jego stan znacznie różni się od zastanego w stodole, ale chyba każdy się zgodzi, że odrobina sprzątania była wskazana. Dom aukcyjny Aguttes oszacował jego wartość na 5-10 tys. euro - jak na francuskie podejście do klasycznych aut i stan techniczny Renault po latach stania, była to dość spora kwota, choć polscy handlarze klasykami z komuny pewnie zaśmiali się w głos.
Aukcja odbyła się 15 marca i przebiła najśmielsze oczekiwania Aguttes. Renault 5 nie poszło za 10 tys. euro ani nawet za 2 razy więcej. Nowy właściciel zapłacił 47 tys. euro, czyli w przeliczeniu ok. 200 tys. zł. Czy to dużo? Nowe, elektryczne Renault 5 E-Tech kosztuje od 121 500 zł za podstawową odmianę Urban Range. Nawet wybierając wersję z większym akumulatorem, klikając każdą możliwą opcję w konfiguratorze czy sięgając po limitowaną edycję Rolland Garros, ciężko jest osiągnąć 200 tys. zł. Nawet w przypadku sportowego Alpine A290 nie jest to takie oczywiste.
Tworzy nam to pewien wybór - "klasyczek" z potencjałem na obiekt muzelany czy nowy model elektryczny w pełnym "tłuszczu"? Niech każdy zadecyduje sam.
Więcej o Renault przeczytasz tutaj:



















