Foxtron ma już samochód dla Polski. 400 KM, a cena jak za Golfa
Izera - która nie jest już Izerą - ma nowego partnera, który w swojej ojczyźnie ma już w ofercie jednego "elektryka". Ile kosztuje, co może zaoferować i czy można to przełożyć na izerowe oczekiwania?

Dla szybkiego przypomnienia - nowym partnerem projektu polskiego samochodu elektrycznego (i wszystkiego dookoła) został Foxconn. Gigant znany u nas głównie z produkcji smartfonów dla Apple'a nie jest jednak motoryzacyjnym debiutantem. W swoich strukturach ma między innymi Foxtrona, czyli spółkę zajmującą się... tak, produkcją samochodów.
Do niedawna jednak zbyt wiele aut z tą nazwą na karoserii nie dało się zobaczyć na drogach. Część pozostała jedynie modelami studyjnymi, część była... autobusami, a część trafiła pod skrzydła innych, powiązanych marek.
Inaczej jest w przypadku modelu Foxtron Bria, który nie dość, że zadebiutuje pod marką Foxtron (mało zaskakujące), to jeszcze będzie pełnoprawnym elektrycznym samochodem osobowym - i są już nawet dotyczące go konkrety.
Foxtron Bria - co to w ogóle jest?

Produkcyjna wersja modeli studyjnych, którymi Foxtron raczył nas od okolic 2022 r. Zgodnie z oficjalną specyfikacją auto ma 4,32 m długości, 1,89 m szerokości, 1,53 m wysokości i 2,8 m między osiami. Masa zamyka się w 1,89 tony, a napęd przekazywany jest albo na tylną, albo na obie osie.
Za magazynowanie energii odpowiada pakiet akumulatorów LFP o pojemności 57,7 kWh, oferując teoretyczny zasięg od 466 km (mocniejsze wersje) do 516 km (pozostałe). Ładowanie? Szybkie - z mocą do 124 kW, standardowe - 7 kW z wykorzystaniem pokładowej ładowarki.
Jeśli natomiast chodzi o dostępne warianty mocy, to mamy albo 229 KM i wtedy 6,8 s do setki, albo 400 KM z AWD i wtedy setkę zobaczymy na licznikach po 3,9 s.
Poza tym Foxtron Bria ma zaoferować przedni bagażnik o pojemności 52 l (w najtańszej odmianie wyposażenia go zabraknie) i bagażnik z tyłu o pojemności od 320 do 1043 l.
W skrócie: elektryczny, kompaktowy hatchback, szybki w wersji standardowej, ekstremalnie szybki w wersji najmocniejszej.
Ile kosztuje Foxtron Bria?

Minimum 899 tys. dolarów tajwańskich, czyli równowartość niecałych 104 tys. zł.
W standardzie dostaniemy m.in. LED-owe reflektory, 18-calowe felgi, spoiler dachowy, manualnie obsługiwane chowane klamki, czarną tapicerkę, elektrycznie sterowane fotele z przodu, kanapę z regulowanym oparciem, dwustrefową klimatyzację automatyczną, pakiet systemów bezpieczeństwa, kamerę cofania, czujniki parkowania z przodu i z tyłu, 15,6-calowy ekran systemu multimedialnego, 9,2-calowy ekran zegarów, 7 głośników i dostęp do samochodu w wersji "smart". O dziwo w standardzie nie ma nawigacji.
Na około 120 tys. zł wyceniono natomiast wyższą wersję wyposażenia, ale z tym samym, podstawowym układem napędowym. Dostajemy jednak bonusowo m.in. elektrycznie sterowane klamki drzwi, wentylowane fotele, 64-kolorowe oświetlenie ambientowe, więcej czujników parkowania z przodu i z tyłu, adaptacyjne reflektory i 12 głośników z subwooferem.
Najwyższa wersja to już wspomniane wcześniej 400 KM i napęd na obie osie. Co ciekawe - kosztuje równowartość "tylko" 132 tys. zł, więc dopłata do niemal dwukrotnie wyższej mocy wcale nie jest porażająca. Różnic w wyposażeniu w porównaniu do słabszej-wyższej odmiany prawie brak. Może poza czerwonymi pasami bezpieczeństwa i 20-calowymi felgami.
I jak te ceny mają się do konkurencji?

Trudno stwierdzić, bo teoretycznie najbliższym rywalem wydaje się coś w rodzaju ID.3, ale niestety nie ma go na tajwańskiej stronie VW. Jest natomiast Golf, którego w najtańszej wersji wycenia się minimalnie powyżej Foxtrona Bria.
Gdyby podobną relację cenową dało się w jakiś sposób przenieść na nasz grunt - mogłoby być naprawdę ciekawie, bo dostalibyśmy model, który ceną rywalizowałby z Renault 5, natomiast wymiarami - z autami o segment większymi.
- Czytaj również: Rząd daje 4,5 mld zł na nie-Izerę. Obietnicom nie było końca
Niestety w tym momencie można głośno wtrącić:
Aczkolwiek.
Owszem, należący do Foxconna Foxtron faktycznie wprowadził na rynek - choć na razie nie na wielką skalę - swój pierwszy samochód osobowy, oferowany pod marką Foxtron. Owszem, teoretycznie auto wygląda sensownie, można przyjąć, że istnieje faktycznie, a do tego - jeszcze bardziej teoretycznie - wygląda na to, że można je poskładać za sensowne pieniądze.
Z drugiej strony - to na razie absolutne gdybanie, do tego z masą znaków zapytania. Po pierwsze - Foxconn faktycznie nie jest nowicjuszem w branży motoryzacyjnej, ale też zdecydowanie nie wszystkie jego posunięcia, spółki i projekty były udane. Gwarancje powodzenia wynoszą więc zero.
Po drugie - cała "nowa Izera" to póki co zapowiedzi, obietnice i terminy w przyszłości, wliczając w to nawet podpisanie faktycznych umów i innych dokumentów. Nikt jeszcze nie wyszedł na scenę i nie pokazał, jak to nasze auto elektryczne będzie wyglądało i czy w ogóle będzie miało coś wspólnego z Foxtronem Bria.
Póki co wiemy więc mniej więcej tyle, że Foxconnowi udaje się budować samochody, a my też chcielibyśmy je budować. Tyle tylko, że trzeba też pamiętać o tym, że Foxtron to spółka, w której z Foxconnem współpracuje Yulon Motor, czyli... istniejący od dekad producent samochodów. My natomiast wszystko to będziemy kleić od samych podstaw.



















