To będzie nowy X-Trail. Nissan nabiera rozpędu
Nissan chyba potraktował postanowienia noworoczne wyjątkowo poważnie. Odkąd fuzja z Hondą oficjalnie się wysypała, koncern zabrał się do roboty. I dobrze, bo na razie wszystkie nowe karty w talii Japończyków wydają się być całkiem mocne, a kolejne zagrania dobrze przemyślane.

Podczas globalnego wydarzenia Nissan Vision Japończycy pokazali nową generację Rogue’a z hybrydowym napędem e-POWER, który po raz pierwszy trafi do Ameryki Północnej. Przy okazji potwierdzono powrót Xterry – terenowego SUV-a, którego Nissan wsadził do szuflady po roku modelowym 2015. Widać, że firma zamierza wrócić na rynek z rozmachem. Pytanie, czy nie za późno.
Nissan od kilku lat bowiem próbuje wygrzebać się z dołka, który sam sobie wykopał. Fuzja z Hondą rozpadła się na początku 2025 roku, a rywale w tym czasie wpuszczali na rynek model za modelem. Dlatego kiedy firma zapowiada nową wizję pod hasłem „Mobility Intelligence for Everyday Life”, brew sama się unosi. Tym razem jednak za sloganem stoją konkretne samochody.
Nissan jak Apple
Nowy Rogue (w Europie jako X-Trail) to następca modelu, który od 2000 roku znalazł blisko dziesięć milionów nabywców na świecie, z czego prawie cztery miliony w samych Stanach Zjednoczonych. To bodaj najważniejszy samochód w ofercie marki za Oceanem. Nie dziwi więc, że właśnie on dostał napęd e-POWER jako pierwszy na rynku północnoamerykańskim.

Wspomniany e-POWER oznacza hybrydę, którą po naszej stronie wielkiej kałuży dobrze znamy choćby z Qashqaia i X-Traila. Turbodoładowana trzycylindrówka pracuje wyłącznie jako generator prądu, napędzając silniki elektryczne odpowiedzialne za kręcenie kołami. Nie ma skrzyni biegów w tradycyjnym rozumieniu, nie ma też bezpośredniego połączenia mechanicznego między motorem spalinowym a osiami.
Europejczycy mogą teraz wzruszyć ramionami: w końcu na naszym kontynencie e-POWER jest dostępny od lat. Ale dla Amerykanów to premiera – i to z opóźnieniem, na które szef Nissan Americas Christian Meunier ma urzekająco bezpretensjonalną odpowiedź: późno, ale z przytupem. Znamy to już w wydaniu Apple – ileż to razy wizjonerzy z Cupertino „odkrywali” absolutnie „nowatorską”, „przełomową”, „rewolucyjną” technologię, poświęcając jej całą komunikację marketingową, podczas gdy reszta świata od dawna korzystała z niej w swoich smartfonach z Androidem…? Trudno zliczyć. Skoro działa u Apple, to czemu ma nie zadziałać u Nissana?

Pierwsze egzemplarze nowego Rogue’a mają być eksportowane z Japonii, ale docelowo Japończycy planują produkować nawet trzysta tysięcy sztuk rocznie w fabryce w Tennessee. Start sprzedaży w USA i Kanadzie zaplanowano na końcówkę tego roku, choć szczegóły techniczne – takie jak moc, spalanie czy cena – Nissan zachowuje na później.
Zmartwychwstanie po trzynastu latach
Druga gwiazda wieczoru to powrót Xterry. Malejąca sprzedaż (nieco ponad szesnaście i pół tysiąca sztuk w 2014 roku) i konieczność kosztownej modernizacji sprawiły, że dalsza produkcja straciła sens i model zniknął z oferty japońskiego producenta. Przez lata rynek terenówek kurczył się na rzecz crossoverów, ale najwyraźniej nie złożył jeszcze broni. Ford Bronco, nowa Toyota 4Runner i nieśmiertelny Jeep Wrangler pokazały, że jest popyt na auta, które nie boją się błota. Nissan musi nadgonić, a Xterra nadaje się do tego idealnie.
Nowy model powstanie na zupełnie nowej platformie z inną ramą i będzie produkowany w Stanach Zjednoczonych. Na teaserze widać rzeźbioną maskę, szczelinowe wloty powietrza w stylu pierwszego Pathfindera i napis NISSAN przez cały grill. Pod maską ma znaleźć się sześciocylindrowy silnik V6 albo nowa V-szóstka w wariancie hybrydowym – już sam wybór takiej jednostki w erze turboładowanych czterocylindrowców to deklaracja charakteru, którą fani oryginału z pewnością docenią.
Platforma ma posłużyć do budowy aż pięciu modeli, w tym prawdopodobnie nowego pickupa Frontier, Pathfindera oraz dwóch samochodów Infiniti. Premiera Xterry jest planowana na końcówkę 2028 roku – po trzynastu latach bez tego modelu można jeszcze chwilę poczekać.
Nissan nabiera rozpędu i kładzie żetony na hybrydy
Wydarzenie Vision miało też wymiar strategiczny. Nissan ogłosił odchudzenie globalnej oferty z 61 do 45 modeli – wycinając słabo sprzedające się pozycje i przenosząc zaoszczędzone środki na pojazdy z większym potencjałem. Przy okazji zapowiedziano nowe auta, jak Skyline nowej generacji, który niestety nie trafi do Europy. Dostaniemy za to elektrycznego Juke’a.
Wydaje się, że Japończycy dobrze przemyśleli swoje ruchy, bo to właśnie Nissan raportował najszybszy wzrost sprzedaży wśród marek na rynku amerykańskim w pierwszym kwartale 2026 roku. Rogue z e-POWER powinien być dla marki solidnym narzędziem w rywalizacji z Toyotą RAV4 Hybrid, która od lat rządzi w segmencie kompaktowych hybrydowych SUV-ów w USA. Z kolei Xterra to próba odbicia klientów w niszy zdominowanej przez Forda Bronco i Toyotę 4Runner, w której Nissan od dekady nie miał nic do zaoferowania.
Japończycy mają trzynaście lat do nadrobienia w segmencie terenówek i kilka lat opóźnienia z hybrydami za Oceanem. Pocieszające jest jedno: skoro e-POWER potrafi zachwycić na europejskich przełęczach, to na amerykańskich przedmieściach też powinien dać radę. A jeśli Xterra okaże się choćby połowicznie tak wdzięczna co oryginał – ten, o którym mówiono, że wygląda lepiej brudny niż czysty – będzie dobrze.



















