REKLAMA

Audi lubi zabawę w kotka i myszkę. Koniec nie oznacza końca

Prezes Audi powiedział niedawno, że nowe R8 to dobry pomysł. Brzmi świetnie – ale to ten sam człowiek, który przez ostatnie lata sukcesywnie kasował sportowe Audi. Brak konsekwencji czy nagły przypływ rozsądku?

Audi lubi zabawę w kotka i myszkę. Koniec nie oznacza końca
REKLAMA

Gernot Döllner spotkał się z dziennikarzami przy europejskiej premierze nowego RS5 – hybrydy plug-in z V6 o łącznej mocy 639 KM. Gdy rozmowa zjechała na silniki V8 i przyszłość sportowych samochodów, CEO przyznał się bez bicia, że uwielbia tę jednostkę. I najwyraźniej trafiło to w czuły punkt, bo zaczął opowiadać o tym, jak bardzo lubi nowe V8 z Lamborghini Temerario – biturbo kręcące się do 10 tys. obr./min. Brzmiało to bardziej jak rozmowa z fanem motoryzacji niż prezesem marki, która jeszcze niedawno planowała elektryczną przyszłość bez oglądania się za siebie.

Kiedy padło pytanie o trzecią generację Audi R8, Döllner nie powiedział „tak”. Ale też absolutnie nie powiedział „nie”. Zostawił raczej szeroko uchylone drzwi. To zdecydowanie coś więcej niż uprzejme milczenie.

Problem w tym, że Audi dopiero co zakończyło produkcję er-ósemki.

Trochę niezręcznie

Żeby docenić wagę tych słów, warto przypomnieć sobie historię. Każde R8 było platformowo bliźniakiem ówczesnego Lamborghini: pierwsza generacja, od 2006 roku, wyrosła z Gallardo i miała wolnossące V8 brzmiące jak najlepszy argument za spalinami. Druga, od 2015 roku, bazowała na Huracanie i szczyciła się V10, również w wolnossącej odmianie. W 2024 roku Lamborghini wypuściło Temerario – następcę Huracana z V8 biturbo i układem hybrydowym typu plug-in. Naturalny kandydat na bazę dla nowej generacji R8. W tym samym roku Audi zakończyło produkcję R8 i nie ogłosiło żadnego następcy. Lamborghini odjechało. Audi stało na peronie.

Wcześniejsze doniesienia z 2025 roku sugerowały, że nowe R8 mogłoby dzielić podwozie i napęd z Temerario, czyli hybrydę plug-in z V8 o mocy ok. 1000 KM. Döllner sam wspomniał Concept C jako przykład, że Audi potrafi zbudować wyraziste auto na obcym podwoziu: rezultatem współpracy z Porsche ma być prawdziwe Audi, a nie podrasowane 718 z czterema ringami na masce. R8 na platformie Lamborghini nie byłoby niczym nowym, bo tak wyglądała ta linia przez całe 18 lat – 2024 roku. Nowego R8 Döllner nie potwierdził. Biorąc pod uwagę powiązania w Grupie VW i entuzjazm prezesa, byłoby dziwne, gdyby nie powstał.

Najpierw robią, potem myślą

Równolegle, i z tą samą energią strategicznej niepewności, trwa historia TT. Kultowe coupe zakończyło swój żywot w 2023 roku. Dwa lata później Audi zaprezentowało Concept C – elektrycznego roadstera na platformie PPE Sport, który debiutuje w 2027 roku. Döllner opisał go jako samochód łączący ducha TT i R8. Zupełnie jakby ktoś zrobił koktajl z popularnych modeli, które firma właśnie ubiła, i podawał go pod nową nazwą.

Przez chwilę Concept C stanął pod znakiem zapytania, bo Porsche rozważało porzucenie elektrycznego 718, na którego platformie bazuje. Döllner uciszył spekulacje wewnętrznym pismem do pracowników: dostawa platformy nie jest zagrożona. Dość skomplikowana droga do sportowego coupe.

I tu widać schemat. W ciągu kilku ostatnich lat Audi zabiło R8, TT i A4. Każdy z tych modeli wrócił albo przymierza się do powrotu: R8 jest „good idea”, Concept C zastępuje TT duchem i proporcjami (choć nie nazwą), a A4 powróci po chwilowym zastąpieniu go A5. Niemal każdy model pochowany z fanfarami jako element cyfrowej transformacji wrócił z zaświatów albo przynajmniej kręci się przy drzwiach. To nie wygląda jak z góry zaplanowana strategia. To bardziej rzucanie pomysłami w ścianę i sprawdzanie, co się przyklei.

Jeszcze przed chwilą Audi bardzo mocno komunikowało przecież elektryczną przyszłość i odchodzenie od spalin. Dziś Döllner mówi już dużo bardziej elastycznie: klienci nadal chcą mocnych silników, rynek EV nie rośnie tak szybko, jak zakładano, a sportowe modele nadal budują wizerunek marki.

I nagle okazuje się, że V8 znowu brzmi jak świetny pomysł.

Najbardziej ironiczne jest to, że Audi prawdopodobnie nigdy nie powinno było rezygnować z R8. To był jeden z niewielu modeli marki, który naprawdę wywoływał emocje. A dziś premium bez emocji robi się bardzo szybko zwykłym AGD na kołach. Nie tędy droga.

Może więc najskuteczniejszy sposób na nowe Audi to po prostu poczekać, aż je skasują. Najwyraźniej działa. Jeśli macie jakiś model, którego chcielibyście więcej – polecam już teraz zacząć lamentować, że go nie ma.

Najnowsze
Aktualizacja: 2026-05-29T08:31:09+02:00
Aktualizacja: 2026-05-28T20:01:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-28T19:35:34+02:00
Aktualizacja: 2026-05-28T11:55:25+02:00
Aktualizacja: 2026-05-28T10:52:54+02:00
Aktualizacja: 2026-05-28T10:03:12+02:00
Aktualizacja: 2026-05-27T17:51:19+02:00
Aktualizacja: 2026-05-27T16:11:04+02:00