Najfajniejszy Volkswagen Golf już jeździ. Szkoda, że nigdzie nie dojedzie
Volkswagen testuje bardzo interesująco wyglądającego Golfa. Niestety, nic nie wskazuje na to, by mógł trafić do produkcji. Wielka szkoda.

Pamiętacie Golfa Country? Ten podniesiony i „bojowo” wyglądający Volkswagen, produkowany bardzo krótko, w latach 1990-1991, był w pewnym sensie protoplastą obecnych SUV-ów. Później Golf miewał zwiększony prześwit, w świetnych wersjach Alltrack (czy jest coś lepszego niż podniesione kombi?). Niestety, obecnie zniknęły z rynku.

Co by było, gdyby podniesiony Golf wrócił? I gdyby większy prześwit mógł pojawić się też w hatchbacku? To byłoby bardziej w stylu Golfa Country - czyli bardzo, bardzo fajne.
Dodajmy do tego jeszcze dużą moc
Na przykład 333 KM, niczym w aktualnej „R-ce”. Mamy więc kombinację większego prześwitu, dużej mocy, napędu na cztery koła i niepowtarzalnego klimatu. Brzmi świetnie. Dodajmy do tego jeszcze poszerzone błotniki i ładne koła. Czy może być lepiej?
Taki Golf już jeździ. Delikatnie zamaskowany egzemplarz jest testowany na Nurburgingu, a jego zdjęcia można znaleźć na Instagramie na profilu Wilco Bloka, jednego z najlepszych i najbardziej znanych fotografów zajmujących się przyłapywaniem prototypów.
Czy to nowy Golf Country R?
Niestety - mam dla was najpewniej złe wiadomości. Mimo że taki Golf świetnie wygląda - nawet teraz, w jeszcze niedopracowanej formie - i byłby doskonałym rarytasem dla fanów marki, raczej się nie pojawi.
Wszystko wskazuje na to, że patrzymy na „muła testowego” T-Roca R, czyli na samochód uzbrojony w odpowiednie technikalia, ale testowany jeszcze bez ostatecznego nadwozia. Ponieważ T-Roc to SUV, to i testowego Golfa trzeba było podnieść. Niestety - SUV-y wypierają inne auta, nawet jeśli też mówimy o wersjach ze zwiększonym prześwitem. Podniesione kombi - po chwilowej modzie sprzed mniej więcej 10 lat - też wymierają. Nawet Subaru Outback zamienia się już w zwyczajnego SUV-a.
Nowy T-Roc R też ma mieć 333 KM
Na pewno będzie bardzo dobrze jeździł. Dostanie silnik i napęd z Golfa R, a do tego twardsze zawieszenie, by zniwelować przechyły spowodowane wyższym nadwoziem.
Niby wszystko OK - to będzie ładne, szybkie i ciekawe auto. Ale jednak gdyby zamiast SUV-a Volkswagen pokazał nam podniesionego hatchbacka w stylu Country, zacząłbym nerwowo przebierać nogami. I pewnie nie tylko ja. Mógłby się nazywać SafaRi.







































