Pick-up Isuzu w nowej wersji. Hilux ma teraz poważnego rywala
Isuzu właśnie wprowadziło na rynek swojego pick-upa w nieoferowanej nigdy wcześniej wersji. Nowy D-Max ma napęd elektryczny, ale to akurat niekoniecznie jest zaletą w tym segmencie.

W ostatnich latach liczebność pick-upów na europejskim rynku znacznie się zmniejszyła - coraz mniej producentów ma takie modele w swojej ofercie. Masowa elektryfikacja również nie do końca trafia do tego segmentu. Oba problemy może pogodzić nowy model Isuzu.
Czyli D-Max w wersji elektrycznej
Nowy Isuzu D-Max miał już swoją premierę w Polsce, o czym pisaliśmy tutaj:
Jednak na prezentacji wspominano jedynie o silniku Diesla o pojemności 2,2 l. W komunikacie brytyjskiego przedstawicielstwa Isuzu jest mowa także o elektrycznej wersji D-Maxa z dwoma motorami o łącznej mocy 203 KM i momencie obrotowym 348 Nm, napędzającymi wszystkie cztery koła. Przyspieszenie od 0 do 100 km/h zajmuje 10,1 sekundy, a prędkość maksymalna jest ograniczona do 135 km/h.







Energia jest pobierana z akumulatora litowo-jonowego o pojemności 66,9 kWh. Zasięg na jednym ładowaniu wynosi 360 km w mieście i 263 km w cyklu mieszanym według normy WLTP. Ładowanie prądem stałym o maksymalnej dlatego mocy 50 kW do poziomu 80 proc. trwa godzinę.
Zaletą elektrycznego D-Maxa ma być ładowności. Wynosi ona 1060 kg, co czyni go pierwszym, w pełni elektrycznym pick-upem w Wielkiej Brytanii o ładowności przekraczającej tonę.
Prąd to nie jest najlepsze rozwiązanie
Elektryczny Isuzu D-Max będzie dostępny tylko w wersjach eDL40 i eV-Cross z kabiną wydłużoną i podwójną. Ceny modelu EV zaczynają się od 59 995 funtów (293 tys. zł) bez VAT.
Na początek będzie wprowadzony tylko w Wielkiej Brytanii. U nas raczej się nie pojawi, gdyż zwyczajnie nie ma to sensu. Rynek jest dość wąski, gdyż oprócz Toyoty Hilux, napęd elektryczny oferuje tylko chiński Maxus eTerron9. Nawet miłujący pick-upy amerykanie nie mogą się dostatecznie polubić z elektrykami - w bieżącym roku Ford zdążył już wycofać model F-150 Lightning.
Problem z pick-upami o napędzie elektrycznym leży w ich praktyczności - zwykle mogą zabrać na pakę mniej niż ich odmiany spalinowe i oferują skromny zasięg. Z tych względów można je spotykać głównie w bardzo wyspecjalizowanych branżach, jak leśnictwo czy kopalnie. Jednak większość klientów na pick-upy (których i tak nie ma zbyt dużo), woli pozostać przy starym, dobrym, oleju napędowym. I przy okazji będzie też taniej.
Więcej o pick-upach przeczytasz tutaj:



















