REKLAMA

Znamy ceny elektrycznego Ferrari Luce. Bałbym się takiego rachunku za prąd

Już za miesiąc zadebiutuje Ferrari Luce, pierwszy elektryczny pojazd marki, który dodatkowo wywoła większe zgorszenie swoją sylwetką. Ten sporych rozmiarów SUV ma już technologię, wnętrze, a my czekamy na premierę całości. Poznaliśmy właśnie cenę, którą trzeba zapłacić za ten samochód i jest to zdecydowanie drogi rachunek za prąd.

Znamy ceny elektrycznego Ferrari Luce. Bałbym się takiego rachunku za prąd
REKLAMA

Byłem w świątyni motoryzacji na premierze układu elektrycznego, który będzie napędzał Luce. Tak, marka rozłożyła ją na trzy części - w październiku zobaczyliśmy technologię, w lutym wnętrze, a w maju zobaczymy cały model. Podwozie jest naprawdę imponujące. Po raz pierwszy w historii firmy użyto amortyzowanej ramy pomocniczej, która została zaprojektowana tak, żeby ograniczyć hałas i drgania w kabinie, ale przy zachowaniu sztywności i dynamiki prowadzenia. 

REKLAMA

Bateria składa się z 15 modułów, z których trzynaście położonych jest w podłodze, a dwa znajdują się w okolicy tylnych siedzeń. Każdy moduł to 14 ogniw. Całkowita pojemność baterii to 122 kWh, a Ferrari jest dumne z zastosowania baterii o najwyższej gęstości w klasie - 195 Wh/kg. W samochodzie zostanie wykorzystana architektura 800 V, dzięki której Luce obsłuży ładowarki z mocą do 350 kW. Czas ładowania? W 20 minut mamy uzupełnić około 70 kWh. 

Ale przecież w Ferrari chodzi o osiągi. Tak jest i w przypadku Luce. Mamy tutaj cztery silniki elektryczne: dwa na przedniej osi generują po 105 kW, czyli łącznie 210 kW, a dwa z tyłu generują po 310 kW, czyli 620 kW łącznie. Moc ma wynosić ponad 1000 KM, do setki auto rozpędzi się w 2,5 s, a prędkość maksymalna ma przekroczyć 310 km/h.

Wnętrze natomiast zaprojektował sam Jon Ive, czyli były projektant Apple, który stał za najważniejszymi produktami w historii firmy. To widać doskonale na zdjęciach, bo ekran centralny to duży Apple Watch, z podobnymi animacjami i czcionką. Byłem w szoku Tu można dać logo Apple i ludzie pozabijają się w kolejkach. Brakuje mi tu duszy Ferrari, ale projekt spotkał się z ciepłym przyjęciem.

Wszyscy czekamy na wygląd zewnętrzny, a tymczasem poznaliśmy sugerowaną cenę. Trzymajcie się.

Ile kosztuje elektryczne Ferrari Luce? Szykuj dużą torbę

Jeżeli chcesz lecieć do Włoch i zapłacić za samochód gotówką, to lepiej dokupcie dodatkowy bagaż. Uwaga podaję cenę Ferrari Luce: 550 tys euro. Zapewne nie wiecie jak na to patrzeć, to powiem wam, że Purosangue, jeden z największych hitów marki, SUV, na którego trzeba czekać trzy lata, kosztował 450 tys. euro. Tak, dobrze czytacie. Spalinowy SUV z silnikiem V12, szczytowym dziełem Ferrari kosztował o 100 tys. euro mniej niż elektryczny SUV.

REKLAMA

I to nie jest ostatnie słowo Ferrari. Nieoficjalne źródła mówią, że cena może zmienić się o 10 proc. w jedną lub drugą stronę. Podobno to element strategii, która ma chronić atrakcyjność marki wśród najbogatszych klientów. To nie byłby pierwszy raz, bo widzicie - Purosangue jest rozchwytywane, ale jego produkcja została ograniczona, żeby zachować ekskluzywność i dać poczucie wyjątkowości. Podobnie ma być z Ferrari Luce. Ma być drogo, ekskluzywnie, światowo. Od razu będzie wiadomo, że właściciel ma naprawdę gruby portfel. Musi mieć, bo jednak trzeba mieć sporo wolnych funduszy, żeby zdecydować się na elektryczny supersamochód.

Wiem, że zaraz odezwą się miłośnicy chińskiej motoryzacji, którzy powiedzą, że Xiaomi lepsze, ale proszę was, to nie jest liga Ferrari, nawet jeżeli są zbliżone osiągami.

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-04-21T19:02:02+02:00
Aktualizacja: 2026-04-21T18:43:09+02:00
Aktualizacja: 2026-04-21T17:09:30+02:00
Aktualizacja: 2026-04-21T16:25:43+02:00
Aktualizacja: 2026-04-21T14:58:35+02:00
Aktualizacja: 2026-04-21T12:05:33+02:00
Aktualizacja: 2026-04-21T09:21:03+02:00
Aktualizacja: 2026-04-20T20:00:00+02:00
Aktualizacja: 2026-04-20T19:05:00+02:00
Aktualizacja: 2026-04-20T17:33:28+02:00
Aktualizacja: 2026-04-20T15:32:55+02:00
Aktualizacja: 2026-04-20T09:26:24+02:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA