Isuzu D-Max z roku modelowego 2026 pozbyło się w końcu swojej największej bolączki. W nieznacznie odświeżonym nadwoziu bije teraz zupełnie nowe serce.

Aktualna generacja tego japońskiego pick-upa pojawiła się na rynku w 2020 roku i przeszła już kilka subtelnych liftingów. Nowości wprowadzone na rok modelowy 2026 również dałoby się określić tym mianem, gdyby nie fakt, że Isuzu (notabene jeden z największych producentów silników Diesla na świecie) zdecydowało się na radykalną zmianę pod maską.

No replacement for displacement
Ewidentnie baner z tym właśnie hasłem musiał niedawno zawisnąć na ścianie biura w dziale badawczo-rozwojowym Isuzu. W ramach modernizacji na rok 2026 Japończycy postanowili bowiem zastąpić dotychczas stosowanego turbodiesla 1,9 l (mocno wysilonego i odznaczającego się kiepską kulturą pracy) nową jednostką wysokoprężną o pojemności 2,2 l. Przy okazji zmienili też osprzęt – układ wtryskowy dostarcza Denso (wcześniej Bosch), a turbosprężarkę IHI (wcześniej Garrett).

Nowy silnik 2.2 Diesel wytwarza 163 KM i 400 Nm. Moc jest więc taka sama jak w poprzedniej jednostce i osiągana przy identycznej prędkości obrotowej (3600 obr./min), natomiast maksymalny moment wzrósł o 40 Nm i jest rozwijany w szerszym zakresie obrotów (1600-2400 obr./min zamiast 2000-2500 obr./min).
W parze z tym 2,2-litrowym motorem może iść 6-biegowa skrzynia ręczna (Isuzu) lub nowa, 8-biegowa skrzynia automatyczna (Aisin). Obie te przekładnie mogą występować zarówno w wersji z napędem na cztery koła, jak i w odmianie tylnonapędowej. Według danych katalogowych D-Max z manualem potrzebuje średnio 8,5-8,6 l/100 km, a wersja z automatem spala 8,9-9,1 l/100 km.

Podczas polskiej premiery odświeżonego D-Maxa nie miałem jeszcze co prawda sposobności, żeby przekonać się, jak jeździ samochód z nowym turbodieslem, ale za to na własne uszy słyszałem, jak pracuje ta jednostka. I muszę przyznać, że jestem pod wrażeniem, bo poprawa względem poprzednika jest diametralna. Silnik Isuzu po odpaleniu nie brzmi wreszcie jak stary traktor i, jak przystało na nowoczesną jednostkę wysokoprężną, jest całkiem cichy.

Co jeszcze się zmieniło?
Na tle nowej jednostki napędowej można stwierdzić, że pozostałe poprawki mają charakter jedynie kosmetyczny. Z zewnątrz Isuzu D-Max z rocznika 2026 wyróżnia się lekko zmienionymi reflektorami i innymi kloszami tylnych lamp, a także przeprojektowanymi grillem, przednim zderzakiem i stopniami bocznymi. Różnice są jednak minimalne.









Oprócz tego należy też wspomnieć o nowych wzorach obręczy kół (wraz z nowymi oponami Dunlop) i nowym lakierze – malachitowy metalik, czyli taka nieśmiała zieleń wpadająca w szarość. W sam raz dla leśników czy innych służb. We wnętrzu czekają z kolei nowe tapicerki, jak również dwa niedostępne przedtem elementy wyposażenia – system monitorowania kierowcy (seryjnie) oraz kamery 360 stopni (tylko w najwyższej wersji LSX).







Poza tym najważniejsze parametry D-Maxa pozostały bez zmian. Nadal zapewnia ładowność oscylującą wokół 1000 kg i możliwość ciągnięcia przyczepy o masie do 3500 kg (w zależności od wersji) oraz przyzwoite właściwości terenowe – prześwit 240 mm, zdolność brodzenia do 800 mm, kąt natarcia 30,5 stopnia, kąt zejścia 24,2 stopnia i kąt rampowy 22,9 stopnia.

Ile kosztuje Isuzu D-Max 2026?
Tak jak do tej pory, Isuzu D-Max pozostaje dostępne w trzech wersjach nadwozia i czterech wariantach wyposażenia. Bazowa odmiana L w standardzie oferuje m.in. stalowe felgi, manualną klimatyzację, adaptacyjny tempomat, kamerę cofania, fotel kierowcy z regulacją wysokości i podparcia odcinka lędźwiowego oraz system multimedialny z 8-calowym ekranem dotykowym i 2 głośnikami.

Wersja LS dodaje do tego m.in. 18-calowe alufelgi, blokadę tylnego mechanizmu różnicowego, tylne czujniki parkowania, podgrzewane fotele i 4 głośniki. Odmiana LSX uzupełnia tę listę ponadto o m.in. dwustrefową klimatyzację automatyczną, przednie czujniki parkowania, przednie i tylne światła LED, chromowane elementy zewnętrzne, skórzaną tapicerkę, elektrycznie regulowany fotel kierowcy, zestaw wskaźników z 7-calowym wyświetlaczem i 6 głośników.







Najbogatszy wariant LSX rozpoznamy natomiast dodatkowo po m.in. reflektorach LED z samopoziomowaniem, ciemnoszarych elementach zewnętrznych, fotochromatycznym lusterku wstecznym oraz multimediach z 9-calowym ekranem dotykowym i 8 głośnikami. Poniżej znajdziecie ceny poszczególnych wersji nadwoziowych i wyposażeniowych.
Pojedyncza kabina
- L 2WD MT – 157 378 zł brutto (127 950 zł netto)
- L 2WD AT – 164 758 zł brutto (133 950 zł netto)
- L 4WD MT – 173 368 zł brutto (140 950 zł netto)
- L 4WD AT – 180 748 zł brutto (146 950 zł netto)
Półtorej kabiny
- L 4WD MT – 183 208 zł brutto (148 950 zł netto)
- L 4WD AT – 190 588 zł brutto (154 950 zł netto)
- LS 4WD MT – 189 358 zł brutto (153 950 zł netto)
- LS 4WD AT – 196 738 zł brutto (159 950 zł netto)
- LSX 4WD MT – 205 348 zł brutto (166 950 zł netto)
- LSX 4WD AT – 212 728 zł brutto (172 950 zł netto)
- LSE 4WD MT – 213 958 zł brutto (173 950 zł netto)
- LSE 4WD AT – 221 338 zł brutto (179 950 zł netto)
Podwójna kabina
- L 4WD MT – 189 358 zł brutto (153 950 zł netto)
- L 4WD AT – 196 738 zł brutto (159 950 zł netto)
- LS 4WD MT – 195 508 zł brutto (158 950 zł netto)
- LS 4WD AT – 202 888 zł brutto (164 950 zł netto)
- LSX 4WD MT – 211 498 zł brutto (171 950 zł netto)
- LSX 4WD AT – 218 878 zł brutto (177 950 zł netto)
- LSE 4WD MT – 220 108 zł brutto (178 950 zł netto)
- LSE 4WD AT – 227 488 zł brutto (184 950 zł netto)

Według zapowiedzi dostawy aut z roku modelowego 2026 mają ruszyć już w maju, czyli lada moment. Bardzo jestem ciekawy, jak wprowadzenie nowego, wyraźnie lepszego turbodiesla do oferty Isuzu D-Max przełoży się na wyniki sprzedaży, bo w segmencie pick-upów nie ma ostatnio lekko. Przecież nawet tutaj chińskie marki coraz wyraźniej zaznaczają swoją obecność.
- Przeczytaj także: Isuzu D-Max Arctic - test. Chłodno było mi tylko w dłonie



















