Testują nowego Lexusa NX na Nurburgringu. Zastanawiam się, po co
Motoryzacyjni szpiedzy złapali zakamuflowanego Lexusa NX na torze Nurburgring. W jego przypadku lifting to raczej korekta niż rewolucja – i prawdopodobnie właśnie o to chodzi.

Jest taka niezmienna zasada wśród producentów aut, obowiązująca od mniej więcej trzydziestu lat: jeśli twój samochód ma przejść nawet najmniejszą zmianę, koniecznie zaciągnij prototyp na Nurburgring. Nieważne, czy to sportowa limuzyna, czy kompaktowy crossover kupowany głównie przez osoby, które do pracy mkną w zawrotnym tempie 50 km/h po mieście. Ring to prestiż. I właśnie tam fotografowie uchwycili zamaskowanego Lexusa NX w odświeżonej wersji, którą marka szykuje najprawdopodobniej na rok 2027.
Dla porządku: NX to drugi najlepiej sprzedający się model Lexusa na świecie – wyprzedza go wyłącznie RX, który tytułu lidera broni od lat. W Polsce NX jest najpopularniejszym Lexusem w ogóle. To samochód, który dźwiga na amortyzatorach ciężar całej marki, i dlatego – chcąc nie chcąc – co jakiś czas trzeba go odświeżyć.
Co się zmieni z zewnątrz
Obecna generacja NX trafiła na rynek w 2021 roku jako model 2022 i – wbrew wcześniejszym obawom, że wyjdzie z tego coś generycznie japońskiego – okazała się całkiem charakterystyczna. Po pięciu latach przyszła więc pora na kosmetykę. Ze zdjęć szpiegowskich widać, że Japończycy skupili się na przednim zderzaku: nowa wersja kratownicy zyskuje dwa dodatkowe poziome pręty u dołu, a reflektory mają teraz po dwa paski świetlne, które pełnią rolę zarówno świateł do jazdy dziennej, jak i kierunkowskazów.
Pod reflektorami pojawiły się też trójkątne wloty powietrza – taka forma sugeruje, że kamuflaż ukrywa wariant F Sport, choć Carscoops zaznacza, że trudno mieć pewność na tym etapie. Zderzak dostał zaokrąglony dolny splitter. Profil wygląda na niezmieniony; z tyłu zapewne coś się kryje pod kamuflażem, ale prawdopodobnie chodzi o detale, a nie o zupełne przeprojektowanie. Felgi – jak to przy facelifcie – pewnie też będą nowe. Zmiany na tyle subtelne, że kamuflaż jest właściwie zbędny.
Wnętrze, systemy, silniki – brak danych
Zdjęć ze środka rzecz jasna nie ma, ale ostatnie poczynania marki podsuwają kilka podpowiedzi. Model ES dostał niedawno kierownicę z napisem „LEXUS” zamiast klasycznego „L”, więc można się spodziewać, że NX pójdzie tą samą drogą. Ważniejsza byłaby aktualizacja pakietu systemów bezpieczeństwa – Lexus Safety System+ 4.0 zastąpiłby obecny pakiet 3.0. To jeden z tych przypadków, gdy „ulepszenie systemów wspomagania” to faktycznie informacja, a nie pusty slogan.
Wersja 3.0 trafiła do NX-a razem z obecną generacją modelu w 2022 roku i przyniosła wtedy m.in. asystenta awaryjnego omijania przeszkód, hamowanie przy skręcie w lewo przed nadjeżdżającym pojazdem oraz adaptacyjny tempomat z funkcją redukcji prędkości przed zakrętami. Wersja 4.0 – która zadebiutowała na nowym Lexusie ES z rocznika 2026 – dostała kamerę o wyższej rozdzielczości i radar o szerszym kącie widzenia, co ma przekładać się na wcześniejsze wykrywanie zagrożeń.
Doszedł też Safe Exit Assist, czyli blokada drzwi przy zbliżającym się od tyłu pojeździe – przydatna szczególnie w mieście, gdzie pasażer jednym nieuważnym ruchem może zafundować niezaplanowany lot motocykliście. Na razie pakiet 4.0 mają tylko pojedyncze nowe modele marki, a RX i TX nadal jeżdżą z 3.0. Jeśli NX faktycznie dostanie czwórkę przy okazji liftingu, będzie to namacalna zmiana na lepsze.

Napędy pozostają na razie tajemnicą, ale nie ma wyraźnych przesłanek, by zakładać rewolucję. Obecna gama NX obejmuje na polskim rynku hybrydę na bazie 2,5-litrowego silnika o systemowej mocy 200 KM oraz hybrydę plug-in z akumulatorem 18,1 kWh i mocy 292 KM. Tę pierwszą wersję kiedyś testowaliśmy.
Nurburgring, czyli kto tu tak naprawdę jeździ
Lexus zabrał swojego rodzinnego crossovera na jeden z najtrudniejszych torów wyścigowych na świecie, żeby… sprawdzić zawieszenie i układ kierowniczy przy maksymalnych obciążeniach. Co jest jak najbardziej sensownym działaniem inżynierskim i nie ma tu się z czego śmiać.
Zabawny jest natomiast dysonans. Według danych S&P Global z wiosny 2025 roku przeciętny nabywca Lexusa ma 57,6 roku. To ponad trzy i pół roku więcej niż średnia dla segmentu premium. Dla porównania: przeciętny kupujący BMW ma 54,3 roku. Lexus jest więc znacznie starszy demograficznie od swoich rywali. Słowem: statystyczny właściciel NX nie wybiera się jutro na Nurburgring. W planach ma raczej wyjazd na weekend do spa, i to na limiterze ustawionym na 130.
To oczywiście nie zarzut. Zresztą testowanie auta w ekstremalnych warunkach właśnie temu służy – żeby zwykły użytkownik mógł się nim pewnie poruszać w normalnych warunkach. Kto jeździ agresywniej, ten i tak wypada poza nawias. W razie czego producent stwierdzi „użytkowanie niezgodnie z przeznaczeniem”.
Daty premiery nowego NX nie podano. Jeśli Lexus będzie się trzymać zwyczajowego harmonogramu, lifting powinien zostać zaprezentowany w ciągu najbliższych kilku miesięcy, a do salonów trafi jako rocznik 2027. Wszystkie wnioski wyciągamy na podstawie zdjęć szpiegowskich i spekulacji, bowiem Japończycy nie potwierdzili oficjalnie doniesień o liftingu NX.



















