REKLAMA
  1. Autoblog
  2. Wiadomości

Ile zapłacisz za ładowanie samochodu elektrycznego w 2023 r.? Tyle, że ci się odechce

100 zł za 100 km jazdy na prądzie? Witamy w roku 2023. Jeszcze zatęsknicie, że było tak tanio.

31.12.2022
19:53
Mitsubishi Outlander PHEV ładowanie
REKLAMA
REKLAMA

Znam kilku właścicieli samochodów elektrycznych. Sam planuję nabyć w tym roku taki samochód. Wszystkich łączy to, że ładują się we własnym domu. Jeden ma nawet wallboxa, ale ciągnie z niego mniej niżby mógł, bo jego auto ma technologiczne ograniczenia. Na pewno są jednak ludzie, i to coraz liczniejsi, którzy korzystają z płatnych ładowarek „sieciowych” typu Orlen czy Greenway. Nowe cenniki na szybkich ładowarkach powoli przebijają sufit, dochodząc do psychologicznej granicy 100 zł za 100 km.

Jeśli masz bardzo duży akumulator i jedziesz autem elektrycznym w trasę, pewnie zechcesz skorzystać z takiej usługi

Pół godziny ładowania, dobijamy się do 80 proc. i jedziemy dalej. Ile to będzie kosztowało w 2023 r.? DUŻO. To oczywiście zasługa wzrostu VAT, ale tak czy inaczej nowe stawki prezentują się imponująco. Proszę, oto cennik Greenway:

Przypuśćmy, że jeśli mamy już auto elektryczne, to mamy choćby ten standardowy, bezpłatny plan taryfowy na Greenwayu. Jeśli musimy naprawdę szybko się naładować, zapłacimy 3,25 zł za 1 kW na tej najszybszej ładowarce, tej która na pewno dobije nas do 80% w pół godziny. W dużym i mocnym samochodzie elektrycznym zimą można śmiało dobić ze zużyciem energii do 29 kWh/100 km. Zwłaszcza jeśli jedzie się po drodze szybkiego ruchu i używa ogrzewania. A to oznacza, że nawet nienajwyższa stawka za kilowatogodzinę wrzuca nas w okolice 94 zł za 100 km – istne szaleństwo, jeśli porównamy sobie z kosztem 10 litrów benzyny. Niewiele mniej za najszybsze ładowanie zażąda Orlen, bo 3,19 zł za 1 kWh.

I co teraz?

Przecież przejście na elektromobilność miał napędzać niski koszt eksploatacji takiego auta. No to już nie napędza, chyba że ktoś poczyni wcześniej wielkie inwestycje – w dom z garażem i fotowoltaikę. Jednak to dość mocno wycina ludzi, którzy nie mają domu, a chcieliby jeździć autem elektrycznym i korzystać z publicznych ładowarek. To im się po prostu nie opłaca. Nagle lądujemy w rzeczywistości, gdzie samochodem elektrycznym tanio mogą jeździć bogaci, a zwykli ludzie nie mają na to szans. Nagle okazuje się, że nie ma szans, żeby samochody elektryczne zaczęły powszechnie zastępować auta spalinowe na przyblokowych parkingach. To oznacza, że zbliżamy się do momentu, kiedy przeciętny polski kierowca nie będzie miał już możliwości zmienić swojego spalinowego samochodu na nowy, bo zostaną same elektryczne, które będą dla niego bezużyteczne. A być może po prostu pewnego dnia będziemy potykać się o przewody od przedłużaczy zwisające z okien. Ależ wtedy ludzie zaczną idealnie parkować pod samymi ścianami budynków.

REKLAMA

Ale to przecież nic nie szkodzi

Przecież samochodów powinno być mniej – mniej korków, mniej hałasu, mniej unosu wtórnego. Może naprawdę idziemy w kierunku, gdzie nie będziesz miał nic i będziesz szczęśliwy – a może prywatna jazda prywatnym samochodem, nawet elektrycznym, powinna być zaporowo droga?

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: tydzień temu
Zobacz komentarze
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA