Ford każe dopłacać za dostęp do bagażnika. 1770 zł za schowanie walizki
Nie, to nie jest żart. W konfiguratorze elektrycznego modelu Ford Mustang Mach-E w Stanach Zjednoczonych pojawiła się nowa opcja, jaką jest możliwość użycia przedniego bagażnika - tzw. frunka.

Ford Mustang Mach-E w momencie pojawienia się na rynku wzbudził niemałe kontrowersje. Temu elektrycznemu crossoverowi coupe zarzucano, że nie przystaje do tak dumnej i noszącej chlubne tradycje nazwy jaką jest Mustang. Na jego szczęście dość szybko okazał się całkiem poprawnym samochodem o niezłym prowadzeniu i wystarczająco wytrzymałej na eksploatację baterii. Gdy rynek zaczął się do niego przyzwyczajać, Ford dorzucił do jego oferty dość kontrowersyjną opcję.
Jest nią dopłata za bagażnik
Spokojnie, ta pozostawiona zgrzewka napoju w bagażniku nie pójdzie na zmarnowanie. Na amerykańskiej stronie Forda po przejściu w konfigurator Mustanga Mach-E zobaczymy, że znalazła się tam nowy, płatny dodatek - frunk, czyli inaczej przedni bagażnik.

Frunk w Machu-E jest wymieniony na liście możliwych modyfikacji zewnętrza auta, obok m.in. innych błotników, osłon zderzaka, zestawu do pompowania opon, czy uchwytu do zamontowania tablicy rejestracyjnej z przodu (w niektórych stanach USA wymagana jest tylko z tyłu - np. na Alasce, Florydzie, czy w Kalifornii). Dostęp do bagażnika kosztuje 495 dol., czyli ok. 1770 zł według dzisiejszego kursu wymiany.
Płacisz za to, co już masz w aucie
Frunk w samochodach elektrycznych nie jest niczym nowym - w zasadzie każdy z nich z układem napędowym z jednym silnikiem umieszczonym z tyłu (choć zdarza się i w autach dwusilnikowych) posiada dodatkową mini-przestrzeń bagażową z przodu, mieszczącą paczkę chusteczek higienicznych i paczkę zapałek. W Mustangu Mach-E jest on akurat całkiem spory, gdyż mieści 100 l.

Niestety nie wiemy jak wygląda obecny w samochodzie, lecz "nieopłacony" frunk - obstawiałbym jakąś dodatkową, szczelną pokrywę, którą ujrzymy po podniesieniu klapy. Nie może to przecież być cała przednia klapa, gdyż w Mustangu Mach-E pod nią znajdziemy m.in. wlew płynu do spryskiwaczy. Może być to jakaś dziwna zaślepka w formie zamkniętej bryły w miejscu frunka. Ewentualnie jakaś zwykła dziura, przez którą zobaczymy podwozie.
Cokolwiek by dostępu do bagażnika nie blokowało, jest to po prostu groteskowe. Już nawet bardziej rozumiem wyposażenie elektroniczne, jak niesławne abonamenty za elementy wyposażenia w BMW, jak podgrzewane fotele. Tu mówimy o części samochodu, której obecność wynika z samej jego konstrukcji - prawie tak, jakby używanie którychś drzwi wymagało dopłaty.
Skoro producenci wpadają na takie pomysły, to strach pomyśleć co może być następne. Może ktoś w końcu wynajdzie wymienialny płyn do kierunkowskazów?
Więcej o Fordach przeczytasz tutaj:



















