REKLAMA

Drama pod Morskim Okiem ma się dobrze. Tym razem to nie koń padł

Zaledwie dzień po powrocie elektrycznych busów na trasę nad Morskie Oko doszło do awarii jednego z nich. Na szczęście są też dobre wieści.

Drama pod Morskim Okiem ma się dobrze. Tym razem to nie koń padł
REKLAMA

Morskie Oko kojarzy się głównie z wędrówką, którą później wynagradza zapierający dech w piersiach widok na jezioro i Rysy. Niestety jest też mroczna strona medalu, kontrowersyjny temat koni wożących turystów. Od kilku lat mówi się również o elektrycznych busach, które miały odciążyć pracujące zwierzęta, ale Tatrzański Park Narodowy ma dopiero 4 takie pojazdy. Co gorsza, jeden z nich odmówił posłuszeństwa… dzień po powrocie na trasę.

REKLAMA

Awaria elektrycznego busa nad Morskie Oko

Elektryczne busy dojeżdżające nad Morskie Oko miały odciążyć konie wożące turystów, ale same zdają się potrzebować pomocy. Ludzie wypowiadają się o nich głównie negatywnie, ale ich słowa nie biorą się znikąd. Aktualnie Tatrzański Park Narodowy korzysta z czterech 19-osobowych pojazdów zakupionych za łączną kwotę wynoszącą 3,2 mln zł. Pierwsze problemy pojawiły się już na tym etapie. Wiele osób twierdzi bowiem, że 800 000 zł za każdy egzemplarz to zbyt dużo, jednak chyba jeszcze więcej emocji wśród Polaków wywołuje tempo poszerzania owej floty.

Testy pojazdów rozpoczęły się w ubiegłym roku, a cały system miał obejmować łącznie 20 elektrycznych busów. Upłynęło już dużo wody w Wiśle, a Tatrzański Park Narodowy w swojej flocie nadal ma tylko 4 E-busy. W efekcie, mimo zapowiadanego skrócenia trasy dla koni do Wodogrzmotów Mickiewicza od tego roku, te wciąż wożą turystów do Włosienic, czyli o 4 km dalej.

Jakby tego było mało, w ostatni piątek doszło do awarii jednego z elektrycznych busów, który dojechał do Włosienicy, ale nie zdołał wrócić na dół na własnych kołach z powodu awarii. Po wyłączeniu silnika nie udało się ponownie uruchomić pojazdu, dlatego spędził on noc na polanie i następnego dnia miał zostać przetransportowany na lawecie.

I nie byłoby w tym nic dziwnego – bo wypadki się zdarzają – gdyby nie fakt, że E-busy wróciły na trasę 30 kwietnia, czyli zaledwie dzień wcześniej. Ciekawe więc, czy przed rozpoczęciem sezonu zostały jakkolwiek sprawdzone. Według Tatrzańskiego Parku Narodowego pozostałe pojazdy kursowały bez zmian i wygląda na to, że wreszcie jesteśmy bliżej niż dalej powiększenia floty.

Widać światełko w tunelu

Chodzi o wpis Ministry Klimatu i Środowiska Pauliny Hennig-Kloski, która w poinformowała ostatnio, że Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej zatwierdził decyzję o dofinansowaniu pozostałych 16 busów dla Tatrzańskiego Parku Narodowego. Oprócz tego plany zakładają rozwój infrastruktury – budowę 6 podwójnych stacji szybkiego ładowania i 2 stacji transformatorowych. Czyli nareszcie zaczęło się coś dziać.

Teoretycznie teraz powinno pójść już z górki, jednak biorąc pod uwagę, jak długo potrafią ciągnąć się podobne sprawy, lepiej po prostu uzbroić się w cierpliwość i poczekać na rozwój wydarzeń. Znając życie to jeszcze nie koniec perypetii.

REKLAMA

Więcej o Morskim Oku przeczytasz tutaj:

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-05-04T11:54:17+02:00
Aktualizacja: 2026-05-04T09:20:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-03T19:45:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-03T14:23:47+02:00
Aktualizacja: 2026-05-03T09:01:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-03T07:59:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-03T07:29:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-02T16:21:00+02:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA