Toyota to największy producent samochodów na świecie. Wydawałoby się, że wszystko czego dotknie zamieni się w złoto. Jednak jest jeszcze marka Scion - jej na dłuższą metę nie wyszło.

Wszyscy znamy markę Lexus - Toyota utworzyła ją w 1989 r., by sprzedawać swoje luksusowe auta amerykanom nie przekonanym do oryginalnej marki. Trzeba przyznać, że się udało, gdyż marka ta istnieje do dziś, ma ofertę odrębną od marki Toyota i sprzedaż idzie dobrze. Był jednak projekt submarki, któremu już tak dobrze nie poszło.
Scion - skierowany do młodych
W 1999 r. Toyota opracowała plan o nazwie Project Genesis - zakładał on przyciągnięcie młodych klientów w Stanach Zjednoczonych. Efektem było wprowadzenie na tamten rynek modelu Echo, czyli takiego dziwnego Yarisa sedan, roadstera MR2, oraz coupe Celica. Wyniki były jednak niezadowalające i plany trzeba było zrekonstruować.
Postanowiono pójść odważniej - utworzyć całą markę dla aut skierowanych do młodych. Nazwano ją "Scion", co oznacza "potomek". Przy okazji pokazano dwa prototypy o nazwach bbX (pudełkowaty hatchback) i ccX (coupe). Ten dziwny zapis nazw (pewnie miał być bardziej "cool") przeszedł też na modele seryjne - były to dwa hatchbacki xA i xB.

Obydwa nie były autami zaprojektowanymi specjalnie dla nowej marki, a jedynie Toyotami z rynku japońskiego - xA to w rzeczywistości model Ist, a xB nazywał się bB. Zgodnie ze strategią Sciona, były dostępne z tylko jednym silnikiem (obydwa z 1,5-litrowym benzyniakiem o mocy 103 KM) i w jednej, choć relatywnie bogatej wersji wyposażenia. U dealerów było dostępnych wiele akcesoriów poprawiających ich wygląd, a z czasem wypuszczano wiele limitowanych wersji specjalnych.
Wprowadzono je w 2003 r. w formie testowej - jedynie u dealerów Toyoty w stanie Kalifornia. Reszta kraju musiała czekać do kolejnego roku.
Najfajniejsze było coupe
Przy okazji wprowadzenia auta do pozostałych stanów, pokazano także trzeci model o nazwie tC. Znacznie różnił się od swoich braci, gdyż był zgrabnym, kompaktowym coupe. Ten model zyskał największą popularność i sympatię ze wszystkich modeli Sciona.

Auto pełniło rolę swoistego następcy Celiki - niestety, nie u nas. Powstał na bazie płyty podłogowej używanej przez m.in. Toyotę Avensis i był dostępny ze znacznie mocniejszym silnikiem 2,4 rozwijającym 164 KM. Był jedynym modelem Sciona, nie mającym swojego odpowiednika w gamie Toyoty (poza faktem, że przez krótki okres auto wysyłano na rynki poza USA jako Toyotę Zelas). Auto trafiło do kilku gier o tematyce wyścigowej, z których najbardziej znaną był Need For Speed: Shift. Osobiście jednak najlepiej go pamiętam z gry Juiced 2.
Druga generacja modeli i zabawka do ślizgania
Modele xA i xB z czasem otrzymały także swoich następców - xB II generacji był oparty na japońskiej Corolli Rumion, a xA zastąpiono modelem... xD. Nie, nie użyłem tu emotki "xD", tylko nowy model nazywał się Scion xD. Ten opierał się na nowej generacji Toyoty Ist, która w przeciwieństwie do poprzednika, zawitał także do Europy jako Urban Cruiser.

W obydwu przypadkach zmieniono najbardziej krytykowaną rzecz - słaby silnik. xD napędzała jednostka o pojemności 1.8 i mocy 125 KM, zaś xB drugiej generacji miał pod maską silnik ze Sciona tC.
Pierwsze lata Sciona upływały pod znakiem względnych sukcesów. Jednak na początku drugiej dekady XXI wieku Scion zaczął znacznie tracić tempo. Marka zmagała się z rosnącą konkurencją ze strony innych producentów samochodów - głównie japońskiej konkurencji, ale też amerykańskich aut jak Ford Fiesta.

Większość sprzedaży marce robiło coupe tC, więc Toyota postanowiła iść za ciosem i rozszerzyć gamę marki także w tą stronę. Oprócz nowej generacji tC w 2011 r., w kolejnym przedstawiono model FR-S - tylnonapędowe coupe, które w istocie było trzecim bliźniakiem Toyoty GT86 i Subaru BR-Z. Oprócz FR-S do oferty trafił model iQ, odpowiadający Toyocie o podobnej nazwie.

Problemy i paniczny ratunek
Niestety, dwa nowe modele nie pomogły w podniesieniu sprzedaży marki Scion. Ratunkiem było upchnięcie do gamy kolejnych dwóch modeli - przy czym tutaj Toyota już nie kombinowała i po prostu wsadziła znaczek Sciona na modele, które amerykanie już znali.
Na początku roku w salonach pojawiły się dwa nowe modele. Pierwszym był Scion iA, czyli Toyota Yaris sedan, choć w rzeczywistości Toyotą ona nie była - to Mazda2 sedan ze znaczkiem Toyoty. Drugim był Scion iM, czyli Auris. Tak, próbowali ratować markę dla młodzieży Mazdą i odpowiednikiem Corolli hatchback. Tak było źle.

W lutym 2016 r. po internecie gruchnęła wiadomość, jakoby Toyota miała zamykać markę Scion. I tak faktycznie się stało - decyzja o likwidacji tej marki z zakończeniem roku 2016 została ogłoszono parę dni po pojawieniu się internetowych plotek. Na kolejny rok modele iA i iM zostały zdegradowane do rangi wersji swoich dotyhczasowych odpowiedników w gamie Toyoty, a FR-S i tC zostały całkowicie wycofane. Przygotowywano jeszcze jeden model - miałby bazować na znanym nam SUV-ie coupe C-HR - jednak siłą rzeczy nie wyszedł poza fazę planów.
Zatem 10 lat temu kończył się żywot projektu Toyoty skierowany dla "młodych-gniewnych". Na początku było fajnie, ale z czasem zaczęło się sypać - trochę przykre. Zwłaszcza, że Sciony nie byłe złe same w sobie. Swoją drogą - ciekawe, czy gdyby choć niektóre modele Sciona trafiły do Europy (szczególnie tC), to czy odniosłyby sukces? Raczej nigdy się tego nie dowiemy.
Więcej o Toyotach przeczytasz tutaj:



















