REKLAMA

Konie pokonały elektryczne busy. Morskie Oko to porażka państwa

Zbliża się majówka, więc wszyscy spodziewają się zwiększonego ruchu w Tatrach i okolicy. Z racji tego, że większość górskich szlaków pokryta jest śniegiem, to naturalnym celem wędrówki staje się Morskie Oko. Na samym dole trasy podejmiecie decyzję: koń czy elektryczny bus, ale i tak przegracie. Pokonali was górale.

Konie pokonały elektryczne busy. Morskie Oko to porażka państwa
REKLAMA

W zeszłym roku rozpoczęto testy elektrycznych busów, które miały pokonywać trasę z i na Morskie Oko. Nie wyszło to zbyt dobrze, bo z jakiegoś powodu ustalono cenę taką samą jak przy transporcie konnym, a do tego pojawiły się inne utrudnienia. W teorii system powinien obejmować 20 busów, ale testy idą tak ślamazarnie, że mamy dopiero 4 busy. W teorii w 2026 r. konie miały mieć skróconą trasę, tj. do Wodogrzmotów Mickiewicza. Od tego miejsca miały jeździć wyłącznie elektryczne busy, ale to się nie uda. Do 20 busów brakuje dokładnie 16 pojazdów, ale koni nie brakuje.

REKLAMA

Wspominałem o cenie, zapewne chcecie się dowiedzieć, ile to kosztuje. Kurs w górę i w dół to łączny koszt 127 zł. Żadna konkurencja dla tradycyjnego fasiągu. Niektórzy powiedzą, że to nie przypadek, a celowe działanie, bo sieć powiązań na Podhalu przypomina coś na kształt patologicznej organizacji przestępczej, ale nie będziemy tacy złośliwi i staniemy na stanowisku, że to uczciwa kalkulacja. A co z majówką?

Mamy stanowisku Tatrzańskiego Parku Narodowego. Pędzą konie po betonie

Według komunikatu TPN na majówkę będziecie mogli użyć zaprzęgów konnych, a jeżeli warunki drogowe na to pozwolą, to na trasę ruszą również cztery elektryczne busy. Jednak nie wskazał jednoznacznie, że uda się dotrzymać tego terminu, jeżeli nie, to trasę będą obsługiwać wyłącznie konie.

Według danych TPN na szlaku na Morskie Oko pracuje około 300 koni, które przechodzą badania weterynaryjne i ortopedyczne, a sam stan zwierząt jest bardzo dobry. Według Głównego Lekarza Weterynarii, jeżeli przestrzegane są procedury, to koniom nic nie grozi. I ja się z tym zgadzam, wokół tego tematu jest więcej histerii, niż realnych działań. Wbrew pozorom górale wiedzą, że te konie są ich źródłem utrzymania, więc traktują je poważnie. Do tego wbrew temu, co mówią przeciwnicy koni na Morskie Oko - to konie pociągowe, które są stworzone do tej pracy.

REKLAMA

Na pewno widzieliście filmik sprzed dwóch lat, jak góral uderza w pysk konia, który przewrócił się na trasie. Powiecie, że to znęcanie się nad zwierzętami, a fachowiec wam odpowie, że to jak najbardziej prawidłowa reakcja, która mogła uratować zdrowie i życie konia. Pozycja leżąca jest niebezpieczna dla konia, a zwierzę z filmiku przewróciło się w wyniku potknięcia, a nie nieludzkich warunków pracy. Niestety internet wydał wyrok, odbył się wręcz lincz. Na szczęście prokuratura umorzyła dochodzenie na podstawie opinii biegłego weterynarii.

Jednak oburza mnie coś innego. Ile w normalnym państwie może trwać proces zakupu kilku elektrycznych busów? To nie jest budowa rakiety kosmiczne, po prostu ogłaszasz przetarg i gotowe. U nas są konsultacje, testy. Ludzie kochani, to jest kilka kilometrów, dowolny bus sobie poradzi. Tymczasem od 2024 r. udało się zakupić cztery pojazdy, które może nie wyeliminowały koni z trasy, ale za to mają drogie kursy. Tak to my nigdzie nie dojdziemy.

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-04-20T19:05:00+02:00
Aktualizacja: 2026-04-20T17:33:28+02:00
Aktualizacja: 2026-04-20T15:32:55+02:00
Aktualizacja: 2026-04-20T09:26:24+02:00
Aktualizacja: 2026-04-20T09:15:06+02:00
Aktualizacja: 2026-04-19T15:01:00+02:00
Aktualizacja: 2026-04-19T11:59:00+02:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA