REKLAMA

Piekło zamarzło. Volkswagen chce sprowadzać chińskie auta do Europy

Rzeczy w motoryzacyjnym świecie tak się skomplikowały, że Volkswagen chce sprowadzać do Europy chińskie auta. Na przeszkodzie stoją mu tylko cła i niechęć społeczna. Wszyscy wiedzieliśmy, że do tego będzie musiało dojść.

Piekło zamarzło. Volkswagen chce sprowadzać chińskie auta do Europy
REKLAMA

Volkswagen, podobnie jak i inni producenci, ma poważny problem. Słupki sprzedaży nie poszły mocno w górę, transformacja na elektromobilność nie przebiegła tak gładko jak zakładano, a klienci wcale nie biegną do salonów marki, żeby kupić drogie samochody. Nie pomogło znaczące cięcie gamy, wprowadzenie kolejnych SUV-ów. A przecież to tylko Europa, bo prawdziwym problemem są Chiny. Już od kilku lat wiemy, że zostały stracone bezpowrotnie, ale producenci próbują, w końcu to największy i najbardziej chłonny rynek.

W Chinach Volkswagen działa za pośrednictwem trzech spółek join-venture z SAIC, FAW i JAC. Wszystkie trzy mają łącznie jakiś pierdyliard modeli, ale mimo tego klienci nie walą drzwiami i oknami. Wolą lokalne produkty. Szkopuł w tym, że Volkswagen poczynił olbrzymie inwestycje w fabryki i linie produkcyjne w Państwie Środka. Na ostatnim zebraniu zarządu ktoś głośno zadał pytanie: a co by było gdyby do Europy wprowadzić auta z Chin? W dawnych czasach taka osoba wyleciałaby przez okno z krzesłem, ale czasy się zmieniły i rzucone mimochodem hasło nagle stało się kuszącą propozycją.

REKLAMA

Volkswagen chce sprowadzać auta z Chin. Ekonomia jest nieubłagana

O sprawie donosi Reuters. W obliczu kryzysu CEO Volkswagena Oliver Blume powiedział podczas prezentacji kwartalnych wyników, że rozważa sprzedawanie w Europie chińskich modeli producenta. Wyniki nie nastrajają pozytywnie, bo Volkswagen zaliczył 14-proc. spadek zysków, a przecież na horyzoncie mamy zapowiadaną redukcję 30 tys. etatów.

Pan Blume miał stwierdzić, że poszuka okoliczności sprzyjających chińskim partnerom Volkswagena w Europie. SAIC, FAW i JAC nie mają fabryk w Europie, ale te mógłby udostępnić Volkswagen. Powiecie: to szaleństwo, a pan Blume odpowie: szaleństwo? TO JEST VOLSKWAAAAGEN!

Zapytacie, ale jak to? Przecież Volkswagen traci udziały w rynku na rzecz chińskich producentów, to dlaczego w Europie miałoby się wydarzyć coś innego? I tu cały na biało wchodzi geniusz CEO. Otóż producent mógłby sprzedawać w Europie samochody wyprodukowane na rynek chiński przez swoich partnerów technologicznych.

To wbrew pozorom nie jest takie głupie, bo przecież te samochody w Chinach dumnie noszą logo Volkswagena. Zasadniczo niewielkim kosztem producent znacząco poszerzyłby swoją gamę. Blume mówi, że skupiłby się na segmentach, w których producent jest niedostępny. Luka zostałyby uzupełniona chińskim Volkswagenem. Ma to sens, bo nawet podczas ostatnich targów w Pekinie producent pokazał kilka premier, a w Europie mamy jednego ID. Polo. Proporcja jest bezlitosna.

Ta decyzja zmienia wszystko

Do tej pory producent unikał jak ognia sprzedawania swoich samochodów z Chin w Europie, wszyscy zresztą pamiętamy pozew sądowy przeciwko dealerowi, który sprowadził do Europy 22 egzemplarze ID.6, bo myślał, że zrobi interes życia. Po szybkim procesie sądowym samochody zostały zniszczone, a tymczasem okazuje się, że ten dealer powinien dostać awans na członka zarządu, bo miał wizję, którą dwa lata później podziela sam prezes.

REKLAMA

Jest taki mit, który leży u podstaw rozwoju kultury europejskiej, do niego odnosimy się wielokrotnie. Cała akcja dzieje się podczas oblężenia pewnego miasta, które trwa kilka lat. Wyniszczająca wojna nie przynosi rezultatów, giną kolejni młodzi ludzie, gdy nagle oblężnicza armia odchodzi spod murów i zostawia na pożegnanie wielki prezent. Zdecydowana większość obleganych twierdzi, że należy go spalić, że to podstęp, ale na decyzję króla większy wpływ ma grupa uprzywilejowanych mieszkańców miasta. Wciągają podarek do środka miasta, radość jest wielka. Tymczasem nocą z podarku wychodzą żołnierze wroga, wyrzynają pijanych mieszkańców i otwierają bramy przed najeźdźcą. Mit ten opowiada o oblężeniu Troi i koniu trojańskim, ale jak widać nic nie stracił na aktualności.

Chiny nie są przyjacielem europejskich producentów, ale oni dowiedzą się o tym, gdy będzie już zbyt późno.

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-05-04T09:20:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-03T19:45:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-03T14:23:47+02:00
Aktualizacja: 2026-05-03T09:01:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-03T07:59:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-03T07:29:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-02T16:21:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-02T10:01:00+02:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA