Rosyjski Rolls-Royce z problemami. Aurus wstrzymał produkcję
Marka luksusowych samochodów Aurus miała być szczytem możliwości rosyjskiego przemysłu motoryzacyjnego. Okazuje się jednak, że w obliczu kryzysu na rynku jego okręt flagowy jako pierwszy może uderzyć w dno.

Przypomnijmy - już parę ładnych lat temu rosyjskiej administracji zamarzyła się nowa, luksusowa limuzyna dla wierchuszki państwowej. Czyli w sumie taki nowy ZIŁ. Efektem tych marzeń był zaprezentowany w 2018 roku Aurus, uznawany za podróbkę Rolls-Royce'a. Teraz ambitne początki marki dla oligarchów zdają się kończyć kryzysem.
Produkcja została wstrzymana
Jak podaje portal Fontanka.ru, fabryka Aurusów w Jełabudze w Republice Tatarstanu miała zawiesić produkcję swoich wszystkich trzech modeli - limuzyny Senat, SUV-a Komendant i vana Arsenal. Jako przyczynę zamknięcia podano inwentaryzację. Wszyscy specjaliści pracujący w zakładzie produkcyjnym zostali odesłani do domów, a pozostali pracownicy otrzymali ważne zadanie policzenia śrub i nakrętek. Wspomniano również o niewielkiej modernizacji zakładów w celu ich dostosowania do wprowadzenia modeli po drobnych zmianach.

Jednak nieoficjalnie mówi się, że prawdziwym powodem wstrzymania produkcji Aurusa jest spadek popytu. Choć tego przedstawiciele firmy wolą raczej nie nagłaśniać. W końcu chodzi o samochód, którym jeździ przecież sam Władimir Władimirowicz.

Bez względu na przyczynę, faktem jest, że produkcja została zawieszona na ok. 1,5 miesiąca, czyli do końca marca 2026 roku. Dla Aurusa lepiej, żeby po tym terminie zaczęli szybko sprzedawać to, co wyprodukują, gdyż portal Fontanka.ru podał również, że firma zaciągnęła długi na łączną kwotę 80 mln euro, z czego większość musi zostać spłacona jeszcze w 2026 roku. A to wcale może nie być łatwe, ponieważ Aurusy...
Są zwyczajnie za drogie
W 2025 roku cennik Aurusa Senat startował od kwoty 48,7 mln rubli, czyli 2,258 mln zł. SUV Komendat kosztował zaś od 52 mln rubli w górę, czyli 2,411 mln zł. Za takie kwoty można było kupić ładny domek pod Petersburgiem.
Przeciętnego Rosjanina nie stać na samochód za 50 mln rubli, a taki którego stać, już dawno zdążył go kupić. Zamówienia rządowe również średnio pomogły - do końca pierwszej połowy roku Departament Zarządzania Majątkiem Prezydenta zakupił 70 sztuk Senatów, a Federalna Służba Ochrony (FSO - zbieżność skrótów przypadkowa) 17 Senatów i 5 Komendantów. Szeregi spółki Gazprom zasiliło 8 Senatów i 1 Komendant, zaś KAMAZ-a - 1 egzemplarz Senata.
Choć ludzie testujący samochód opisują go pozytywnie, to nikt w Rosji ani tym bardziej za granicą (obecnie funkcjonuje jeden oficjalny salon w Dubaju) zwyczajnie nie może, albo raczej nie chce go kupić. A nawet jeśli ktoś już go ma, to nim nie jeździ. Przykładem jest dumny posiadacz Aurusa z Korei Północnej, niejaki Kim Dzong Un. Od pewnego czasu na oficjalny materiałach z defilad i wizytacji próżno szukać wiozącej go rosyjskiej limuzyny. Znacznie częściej pojawia się na nich, o zgrozo, kapitalistyczny, niemiecki Mercedes.
Aurus jest zatem samochodem, którego nikt nie chce i który tak naprawdę nikomu nie jest za bardzo potrzebny. Ale ze względów wizerunkowych prawdopodobnie zostanie utrzymany przy życiu.
Więcej o rosyjskiej motoryzacji przeczytasz tutaj:







































