Nowy SUV Volkswagena pokazany. Jest większy niż globus w oryginale
Po 10 latach Volkswagen Atlas w końcu doczekał się drugiej generacji. SUV segmentu E zawstydzi swoich europejskich odpowiedników. Jest większy niż Touareg.

Jeśli myślicie, że największym SUV-em Volkswagena jest Touareg, jesteście w błędzie. Już w 2016 roku producent zaprezentował model Atlas przeznaczony dla klientów z krainy, gdzie wszystko jest większe. Od tego czasu samochód przeszedł dwa liftingi, ale w końcu musiał przyjść czas na kolejną generację tego modelu. I właśnie nadszedł.







Nowy Volkswagen Atlas już jest
Amerykanie, którzy wolą europejską motoryzację, właśnie zyskali niezły powód do radości, bo Volkswagen zaprezentował drugą generację Atlasa. SUV został zbudowany na ulepszonej platformie MQB Evo i jest oferowany w konfiguracji siedmiomiejscowej. Według producenta samochód jest dłuższy o około cal, co oznaczałoby mniej więcej 5122 mm. Pozostałe wymiary są identyczne. To 1990 mm szerokości, 1787 mm wysokości, a rozstaw osi wynosi 2980 mm. Nowy Atlas jest więc o 22 cm dłuższy od Touarega.
Druga generacja Atlasa już na pierwszy rzut oka wygląda zupełnie inaczej. Projektanci zaszaleli. Czasem w aucie ciężko jest przekonać się do listwy świetlnej. Tutaj zastosowano aż dwie, a mam na myśli tylko przód samochodu. Co więcej, logo też jest podświetlane. Atrapa chłodnicy jest natomiast zdecydowanie węższa i ma więcej płaskich przestrzeni. Powiększy się za to wloty pod reflektorami LED.
Zmiany widać również z boku nowego Atlasa, bo Volkswagen poprowadził linię szyb nieco inaczej. Teraz przy słupku D biegnie ona na tej samej wysokości, przez co pasażerowie siedzący w trzecim rzędzie zobaczą więcej świata. Więcej wyrazu dodadzą też inne wzory 20- i 21-calowych felg (standardowo mają 18 cali) oraz świeże kolory nadwozia – Blackberry, Sacramento Green i Sandstone. Lampy z tyłu mają z kolei ciekawą pikselową sygnaturę i też są połączone w jeden element.

















Wnętrze też przeprojektowano
Jak sami wiecie, we wnętrzu większości nowych modeli Volkswagena można znaleźć centralnie umieszczony wyświetlacz. Co prawda w poprzedniku go nie brakowało, ale był mniejszy i zdążył się zestarzeć. Teraz ekran ma 15 cali, ale w podstawowej wersji wyposażenia będzie 12,9-calowy. Wskaźniki Digital Cockpit Pro mają rozmiar 10,25 cala.
Deska rozdzielcza jest bardziej minimalistyczna, więc ozdobne akcenty wykonane z prawdziwego drewna będą trochę mniej widoczne. Oświetlenie ambientowe standardowo ma 10 kolorów, ale w dwóch najwyższych wersjach wyposażenia ma ich aż 30. To właśnie w nich znajdziecie jeszcze ciekawy wzór, który podświetla elementy spod materiału.
Klienci docenią, że już w standardzie Atlas oferuje też elektryczną klapę bagażnika, tylne osłony przeciwsłoneczne, automatycznie ściemniające się lusterko boczne, podwójne oświetlenie z tyłu, czujniki parkowania i 9-głośnikowe audio. Jeśli chcecie, możecie dopłacić do 14-głośnikowego systemu Harman Kardon.
W słupkach B zamontowano też nowe nawiewy, a fotel kierowcy został udoskonalony i oferuje 12-kierunkową regulację oraz 4-punktowe podparcie odcinka lędźwiowego we wszystkich wersjach. W wyższych pojawiło się jeszcze podparcie ud i 4-kierunkowy masaż, z którego skorzysta też pasażer siedzący z przodu. Jak w poprzedniku, w nowym Atlasie standardem będzie też panoramiczny dach.
Ważniejszą zmianą z perspektywy kierowcy jest przeniesienie dźwigni zmiany biegów z tunelu środkowego za kolumnę kierownicy. Pozwoliło to wygospodarować miejsce na pokrętło Driver Experience Dial służące do sterowania trybami jazdy i głośnością oraz dwie bezprzewodowe ładowarki z funkcją MagSafe. Jeśli jednak wolicie korzystać z portu USB, spokojnie, bo w Atlasie znajdziecie ich aż siedem. Co ciekawe, SUV ma też asystenta głosowego opartego na sztucznej inteligencji, ale niestety dostaniecie go w ramach płatnej subskrypcji.

Silnik ma więcej mocy
Producent zadbał też o bezpieczeństwo, dlatego druga generacja Atlasa ma siedem poduszek powietrznych i ulepszone funkcje wspomagania kierowcy. Dzięki Travel Assist można korzystać z jazdy półautonomicznej do 150 km/h ulepszonej o zmianę pasa ruchu. Emergency Assist skieruje Atlasa na pobocze, jeśli wykryje niebezpieczeństwo. Standardowe wersje mają też przedni i tylny system Park Distance Control, a najwyższa odmiana ma poprawione Park Assist Plus.
Druga generacja Volkswagena Atlasa korzysta z dwulitrowego czterocylindrowego TSI o oznaczeniu EA888 evo5. Wcześniej było to evo4. Jednostka generuje 282 KM i 370 Nm, czyli o 13 KM więcej. Współpracuje z ośmiobiegową skrzynią, która w standardzie przenosi napęd tylko na przednią oś, choć za dopłatą możecie zdecydować się na napęd 4MOTION. Producent zdradził też, że w przyszłości planuje wprowadzić wersję hybrydową.
Ceny nowego Atlasa nie zostały jeszcze oficjalnie podane, ale biorąc pod uwagę, że poprzednik kosztuje minimum 39 310 dolarów, czyli 146 200 zł, raczej można spodziewać się podwyżki o jakieś 5000 dolarów. Szkoda, że Europa musi obejść się jego smakiem. Z silnikami 3.0 V6 z Touarega to byłby strzał w dziesiątkę, ale pewnie zdecydowanie bardziej kosztowny. Ktoś składa się na wycieczkę do Stanów Zjednoczonych?
Dowiedz się więcej o marce Volkswagen:



















