Ford wraca do gry. Odkrył istnienie samochodów osobowych
Ford próbuje wrócić do dawnej świetności na Starym Kontynencie. Ogłosił wielki plan, mający podnieść atrakcyjność samej marki, a także rozszerzając ofertę o kilka modeli - zarówno osobowych, jak i dostawczych.

Ford w ciągu ostatnich lat trochę stracił na znaczeniu w Europie. Miejsce lubianych przez wielu Fiesty, Focusa i Mondeo zajęły elektryczne SUV-y, a sprzedaż spadła. Amerykanie próbują odmienić swój los, szykując prawdziwą ofensywę: podczas spotkania dealerów i partnerów w Salzburgu w Austrii, przedstawiono strategię o nazwie Ready-Set-Ford. Przewidziano ją na lata 2027-2029 z 7 nowymi modelami na Starym Kontynencie na czele.
5 osobówek w trzy lata - pomoże Renault
Głównymi obszarami strategii Ready-Set-Ford będzie ożywienie podupadającego działu samochodów osobowych poprzez wprowadzenie 5 zupełnie nowych modeli łączących "off-roadowe DNA ze stuletnią tradycją i sukcesami w rajdach". Brzmi dobrze, prawda?
Ale po rozwinięciu tematu, emocje mogą już opaść. Pierwszym ma być europejska odmiana znanego w Ameryce Północnej i Chinach SUV-a Bronco. Ten model ma być produkowany w hiszpańskiej fabryce w Walencji od 2028 roku oraz mieć napęd hybrydowy typu plug-in (PHEV).

Kolejnym ma być elektryczny hatchback segmentu B, mający wyróżniać się precyzyjnym prowadzeniem w iście fordowskim stylu, a także o rajdowym designem. Najprawdopodobniej będzie to model bazujący na Renault 5 E-Tech - następca Fiesty, o którym mówiono już jakiś czas temu.

Podobne cechy co wyżej opisany model, ma mieć mały SUV o napędzie elektrycznym. Tutaj też nie ma co daleko szukać - chodzi o odpowiednika Renault 4 E-Tech.

Na koniec zostają jeszcze dwa crossovery o charakterze rajdowym i napędzie hybrydowym. Mają się pojawić do końca 2029 roku.
Na tym się jednak nie kończy
Obecnie główną działalność Forda w Europie stanowią samochody dostawcze - co by nie mówić, Transit to klasyka gatunku i naturalny wybór w tym segmencie. Wśród dostawczaków mają być dwie nowości, ale jedną z nich już poznaliśmy - to elektryczny Transit City.

Tym drugim ma być Ranger Super Duty - model znany m.in. w Australii, który teraz dostanie też Europa. Dzięki wzmocnionemu zawieszeniu, dodatkowej ochronie podwozia i wysokiemu prześwitowi może on holować przyczepy o masie do 4,5 t i przewozić ładunek o masie prawie 2 t. Będzie dostępny zarówno jako tradycyjny pickup, a także z szeroką gamą konwersji przestrzeni ładunkowej. Jak podaje Ford, idealnie sprawdzi się w służbach ratunkowych, leśnictwie, górnictwie i wojsku.

Oprócz nowych modeli, dział pojazdów użytkowych amerykańskiej marki o nazwie Ford Pro, ma się przekształcić się ze zwykłego producenta pojazdów w "partnera ds. produktywności dla europejskich firm".
Przy okazji zapowiedzi Ford zostawił również wiadomość do władz unijnych. Skrytykował cele ograniczania emisji spalin w Europie, uznając je za oderwane od realnego popytu konsumenckiego, co przynosi odwrotne skutki od zamierzonych. Negatywnie oceniono też zasady "Made in Europe" dotyczące wspierania produktów unijnych - zdaniem amerykanów, zasady muszą odzwierciedlać realia zintegrowanych regionalnych łańcuchów dostaw i ważną rolę partnerów regionalnych. Już wcześniej Ford krytykował brak objęcia/częściowe objęcie Wielkiej Brytanii i Turcji, gdzie firma ma ważne ośrodki produkcyjne.
Ford potrzebuje już rewolucji w swojej działalności - 7 nowych modeli to całkiem sporo, ale ciężko powiedzieć, czy to wystarczy. Zwłaszcza że niekoniecznie są takie, jakich życzyliby sobie klienci.
Więcej o Fordach przeczytasz tutaj:



















