Chińskie Porsche Taycan za grosze. W środku rządzą małe stworki
Porsche już ma problemy w Chinach, a niedługo jeszcze bardziej się pogłębią. Huawei i SAIC pokazały swojego odpowiednika Taycana za ułamek ceny. Nie przestraszcie się małych stworków w środku.

Globalna sprzedaż Porsche w ubiegłym roku spadła o 10 proc., a w samych Chinach aż o 26 proc. Taycan zdaje się nudzić klientów, bo w 2025 roku dostarczono o 22 proc. mniej egzemplarzy tego modelu. Wygląda na to, że Chińczycy wiedzą, gdzie leży jego problem, bo pokazali światu niemal identyczne auto, ale naszpikowane nowoczesną technologią. Oto SAIC Z7 i Z7T, które w gratisie dorzucają kilku przyjaciół.

Nowy SAIC Z7 to chińskie Porsche Taycan
Po premierze Xiaomi SU7 pojawiło się wiele opinii, że auto wygląda jak kopia Porsche Taycana, ale teraz jest chyba jeszcze gorzej. Huawei i SAIC pochwaliły się bowiem nowym modelem stworzonym w ramach sojuszu motoryzacyjnego HIMA. Samochód o nazwie SAIC Z7 lub też Shangjie Z7 opisywaliśmy przy okazji styczniowej zapowiedzi, gdy do sieci trafiło zdjęcie jego sylwetki. Tym razem Chińczycy zdradzili jeszcze więcej szczegółów przed nadchodzącym rynkowym debiutem.
Producent pokazał nowy model w dwóch wersjach nadwozia. Obie wyglądają identycznie jak te dostępne w Porsche Taycanie. SAIC Z7 ma linię przypominającą standardową odmianę Coupe, a Z7T to kombi na wzór Taycana Cross Turismo. W sieci od razu zawrzało, że Chińczycy kolejny raz skopiowali europejski samochód i rzeczywiście trudno się z tym nie zgodzić. Sylwetka i tył Z7 i Z7T są podobne do Porsche, a różnice widać głównie w przednim zderzaki i światłach.
SAIC zaoferował nawet felgi z grubszym rantem przypominające te z Taycana oraz zlicowane klamki. Z7 ma jednak widoczny z daleka LiDAR na dachu, co sugeruje, że samochód będzie oferował dużo zaawansowanych systemów wspomagania i asystentów, których zapewne nie znajdziecie w Taycanie. Ale to, czy naprawdę będą one potrzebne, to druga sprawa.
Mówi się, że Z7 i Z7T mierzą ponad 5000 mm długości i 2000 mm szerokości, a rozstaw osi to 3000 mm. Gdyby okazało się to prawdą, pod tym względem chiński samochód też przypominałby Taycana, dla którego te wymiary to kolejno 4963 mm, 1966 mm i 2900 mm. SAIC zdradził, że dokładne dane techniczne zostaną opublikowane pod koniec marca, ale oczekuje się, że samochody skorzystają z akumulatorów o pojemności 80 kWh lub 100 kWh od firm CATL i Huawei.
Nie gryzą, choć ich nie pogłaszczecie
Jeśli jesteście ciekawi, czy wnętrze też będzie podobne do Taycana, zaskoczycie się, bo wcale tak nie jest. Jak to w chińskich samochodach bywa, w środku znalazł się duży wyświetlacz wyglądający trochę jak przyczepiony na siłę. Za kierowcą umieszczono cyfrowe zegary, a przed fotelem pasażera równie wąską wstawkę, która w rzeczywistości jest ekranem.
Najbardziej zaskakują jednak małe animowane stworki, które się na nich pojawiają – bo wątpię, że to pacynki sterowane przez Chińczyka siedzącego w bagażniku. Większa postać widoczna na centralnym ekranie udaje, że go przesuwa, gdy kierowca reguluje jego pochylenie. Sam nie wiem, czy to urocze, czy przerażające.
Cena SAIC Z7 i Z7T nie została jeszcze ogłoszona, ale mówi się, że wyniesie od 220 000 do 310 000 juanów, czyli będzie wymierzona w Xiaomi SU7 (253 500–329 900 juanów). W Polsce oznaczałoby to 117 500–165 600 zł. Klienci zapłacą więc zdecydowanie taniej niż za Taycana, którego ceny w Chinach zaczynają się od 918 000 juanów, czyli 490 500 zł. Co ciekawe, w Polsce ten model Porsche kosztuje mniej, bo 474 000 zł. Z7 i Z7T raczej nie zobaczymy w Europie, ale jedno jest pewne – chińscy klienci już zacierają na niego ręce.

Więcej o chińskich samochodach przeczytasz tutaj:



















