REKLAMA

Prawy pas to lawa. Ruch prawostronny to fikcja literacka

Daleki jestem od postawy typu “lewy pas to nie kółko różańcowe”. Niemniej, obserwując czasami “płynność” ruchu podczas wyprzedzania na drogach wielopasmowych, sam mam ochotę strzelać ludziom w opony.

Prawy pas to lawa. Ruch prawostronny to fikcja literacka
REKLAMA

Tradycyjnie, jak w każdym tego typu przypadku, wylew został sprokurowany weekendową relaksującą przejażdżką do innego miasta Polski. Z reguły jestem na drodze tym, którego wyprzedzają, a nie tym, który wyprzedza innych, ale zdarza się czasami być tym szybszym od pozostałych.

O ile często denerwują mnie różne zachowania na drodze, o tyle jestem ostatni do różnych awantur. Rzucę sobie mięsem i wszystko wraca do porządku. Ale krew zalewa mi oczy, kiedy ktoś wyprzedza dodatkowym pasem ruchu pojazdy poruszające się 300 metrów od siebie, samemu jadąc o 5 km/h szybciej od nich.

REKLAMA

Wystarczyłoby wrócić na prawy pas i zjechać ponownie na lewy za kilkaset metrów

Sytuacja wygląda zazwyczaj tak, że w czasie potrzebnym do pokonania odcinka między dwoma wyprzedzanymi pojazdami można ugotować zupę, po czym ją zjeść i jeszcze po sobie pozmywać.

Gdyby ów kierowca wrócił na prawy pas i pozostawił lewy pas wolny, zdążyłoby go wyprzedzić co najmniej kilka szybszych samochodów. Następnie, po doścignięciu będącego w oddali wolniejszego pojazdu, mógłby sobie spokojnie kontynuować wyprzedzanie. Wilk syty, owca cała, 10 punktów dla Gryffindoru.

Odwlekanie powrotu na prawy pas utrudnia ruch

W kilku sytuacjach tego typu, widząc ogrom przestrzeni na prawym pasie, wyprzedzałem delikwenta po prostu tamtędy. Czasu było tyle, że zdążyłem objechać samochód na lewym pasie, po czym zrobić to samo także z kolejnym, jadącym już prawym pasem.

Wynika z tego, że turlający się lewym pasem kierowca miał wystarczająco dużo miejsca, aby dać się wyprzedzić w zgodzie z ogólnie przyjętą praktyką. Wyprzedzanie prawym pasem nie jest oczywiście zabronione, również na drogach szybkiego ruchu, ale jednak takie rozwiązanie powinno stanowić wyjątek, a nie regułę.

Takie zachowanie wynika często z lenistwa

Jestem w stanie jakoś zrozumieć motywację kierowcy, który jedzie powolnym pojazdem. Każdy zjazd na prawą stronę jest obarczony tym, że później może zabraknąć pary na zwiększenie prędkości. Jako regularny użytkownik gratów o mocy żelazka parowego wiem, o czym mówię.

Nic natomiast nie usprawiedliwia jadących nowoczesnymi, sprawnymi i szybkimi samochodami. Tutaj jest to po prostu zwykłe lenistwo i ignorancja. Bo komuś nie chce się wykraczać poza ustawienia tempomatu albo przemieszczać się z jednego pasa na drugi.

Internet pełen jest filmów, gdzie wariaci chcą rozszarpać tak jadących kierowców

Tak, jak mówiłem na początku, takie uporczywe trzymanie się lewego pasa, kiedy w międzyczasie można jakieś kilkanaście razy zjechać na prawo, jest irytujące i gwałcące płynność ruchu.

Czym innym jest jednak konstruktywne piętnowanie takich zachować, a co innego infantylne wylewanie swojej frustracji przez strzelanie długimi, dojeżdżanie do zderzaka i niebezpieczne zajeżdżanie drogi. To jest akurat postawa haniebna i kwalifikująca się do skierowania na badania psychiatryczne.

REKLAMA

Trzymanie ciśnienia za kierownicą to również jedna z wielu cech dobrego kierowcy.

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-04-19T11:59:00+02:00
Aktualizacja: 2026-04-18T16:15:00+02:00
Aktualizacja: 2026-04-18T14:12:00+02:00
Aktualizacja: 2026-04-18T09:30:00+02:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA