Plac manewrowy na egzaminie. Geneza powstania zła
Według ostatnich doniesień, nie pierwszych zresztą w ostatnim czasie, z praktycznego egzaminu na prawo jazdy ma w końcu zniknąć znienawidzony plac manewrowy. O najnowszych planach TUTAJ pisał redaktor Stawski. Skąd zaś ów plac manewrowy w ogóle się wziął?

Musimy cofnąć się aż do 1992 roku, kiedy na fali zmian na każdej możliwej płaszczyźnie, reorganizacji uległ również system egzaminowania kandydatów na kierowców. W jej ramach powołano tzw. centra egzaminowania, które od tej pory w zorganizowany i powtarzalny sposób miały przeprowadzać państwowe egzaminy na prawo jazdy, m.in. na ujednoliconej flocie samochodów egzaminacyjnych.
Jednym z elementów nowego egzaminu został właśnie plac manewrowy, aczkolwiek był on wtedy znacznie bardziej rozbudowany od tego znanego nam dzisiaj.
Plac manewrowy miał służyć do wstępnej weryfikacji osób zdających
W założeniu, manewry samochodem traktowano jako preludium do realnego prowadzenia auta w ruchu drogowym. Umiesz ruszać, skręcać i cofać? Wspaniale, będą z Ciebie ludzie. Nie umiesz? To wypad z baru. Wróć, jak się nauczysz.
Można powiedzieć, że przyświecający mu cel był więc od początku ten sam - wstępny odsiew tych, co teoretycznie nie potrafią obsługiwać samochodu.
Jeżeli ktoś narzeka na dzisiejsza formułę tej części egzaminu, niech pomyśli, że jego rodzice mieli gorzej
Początkowo, na placu manewrowym wykonywano znane i znienawidzone zadania: jazdę po łuku i ruszanie pod górę. Ich przebieg i kryteria oceny były z grubsza takie same, jak dzisiaj.
Nie wiem, ile jest w tym prawdy, ale jazda po łuku docelowo miała służyć doszkalaniu kierowców BOR albo UOP. Zaiste, tak konkursowa jazda do przodu i do tyłu bez zatrzymania bardziej pasuje do kogoś, kto już ma jakieś pojęcie o prowadzeniu samochodu, a nie dopiero uczy się od podstaw.
Oprócz wyżej wymienionych, na placu manewrowym wykonywało się jeszcze dodatkowo manewry parkowania.
Losowane były dwa z trzech zadań parkowania, które wykonywało się między pachołkami
Lista zawierała parkowanie skośne, prostopadłe i równolegle. Zadanie polegało na ustawieniu samochodu w wyznaczonym miejscu postojowym, tzw. kopercie. Miejsce miało swoją określoną geometrię, z odpowiednią długością, szerokością i punktami ustawienia pachołków.
Z tego, co pamiętam z opowiadań starszych kolegów, losowane były dwa z trzech wymienionych powyżej manewrów. Nie wykonywało się wszystkich trzech, aczkolwiek razem z jazdą po łuku i ruszaniem pod górę na placu i tak robiło się łącznie aż cztery zadania manewrowe.
Podczas parkowania panował zamordyzm
Wszystkie straszliwe opowieści o egzaminatorach chodzących wokół samochodu z metrówką w dłoni pochodzą właśnie z tych czasów. Miejsca do parkowania miały swoje określone wymiary, a głównym kryterium było zaparkowanie samochodu w wyznaczonej kopercie tak, aby nie wystawał poza linie.
Ludzie najbardziej trzęśli portkami przed parkowaniem równoległym, które wymagało precyzyjnego wjazdu tyłem pomiędzy linie i pachołki. Oczywiście, jakiekolwiek najechanie na słupek i wypadnięcie z wyznaczonej strefy skutkowało oblaniem egzaminu.
Parkowanie na placu manewrowym pozwalało na szkodliwa naukę "na patenty"
Negatywną stroną parkowania na placu manewrowym był taki sposób “nauczania”, gdzie kursant skręcał i prostował koła na gwizdek. Próba chociaż może i była efektywna, to w takim wydaniu kompletnie bezmyślna.
Ostatnio TUTAJ pisałem o tym, że taka praktyka nadal jest niestety obecna w przypadku nauki jazdy po łuku, gdzie również da się pokonać trasę w schematyczny sposób.
Przed stworzeniem centrów egzaminowania, weryfikacja kandydatów na kierowców była dość uznaniowa
Co najważniejsze, oceny dokonywał instruktor prowadzący, a trasa egzaminacyjna często obejmowała zaledwie kilka kilometrów jazdy i dość przypadkowe manewry. Znana mi jest opowiedziana historia, gdzie kursant w ramach egzaminu... wymienił pasek klinowy w Maluchu, bo akurat spadł z rowerka w tamtym momencie. Samochód podobno nawet nie ruszył z miejsca.
Wojewódzkie Ośrodki Ruchu Drogowego, w skrócie WORD, powstały w 1999 roku
Wydarzyło się to w ramach wejścia w życie nowej ustawy Prawo o Ruchu Drogowym. Ustawa ta obowiązuje zresztą do dzisiaj, po 2137 nowelizacjach w międzyczasie.
Parkowanie na placu manewrowym obowiązywało do 2005 roku
Wtedy manewr wyrzucono poza bramy WORD i zaczęto wykonywać na mieście. Co więcej, od teraz praktykowano już tylko jeden z trzech rodzajów manewru parkowania. W teorii losowany, w praktyce wybierany przez egzaminatora.
Sam łuk został na przestrzeni tych niemal 35 lat raz poszerzony - o pół metra w stosunku do oryginalnego kształtu. Ktoś miłościwie uznał, że pojazdy egzaminacyjne inne od Małego Fiata mają na pasie ruchu nieprzyzwoicie mało miejsca podczas jazdy.



















