Pierwsze postępowanie w sprawie nielegalnego wyścigu. Chyba nie tego chciał ustawodawca
Właśnie doszło do historycznej chwili. Rozpoczęło się pierwsze postępowanie w sprawie nielegalnego wyścigu. Mam wątpliwość, czy ustawodawcy na pewno chodziło właśnie o taki czyn.

Ledwo dwa tygodnie temu ukarano pierwszą osobę wykonującą drift. Już niedługo może do niej dołączyć pierwszych dwóch kierowców ukaranych za nielegalny wyścig - właśnie rozpoczęło się postępowanie w ich sprawie.
W roli głównej film ze Stop Cham
Wszystko zaczęło się od filmu dodanego na znany i lubiany kanał Stop Cham na platformie Youtube. Pochodzi on z Bydgoszczy i widać jak BMW i Mercedes-Brabus "przepychają się" po ulicy Jagiellońskiej:
Po interwencji autorów portalu brd24.pl sprawa trafiła do bydgoskiej policji, po czym rozpoczęło się postępowanie w kierunku art. 178c kodeksu karnego. A brzmi on następująco:
§ 1. Kto w ruchu lądowym:
1) organizuje lub prowadzi nielegalny wyścig pojazdów mechanicznych,
2) jako prowadzący pojazd mechaniczny uczestniczy w nielegalnym wyścigu pojazdów mechanicznych,
podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.§ 2. Kto czyni przygotowania do przestępstwa określonego w § 1,
podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
Czyli ogałacając fakty z prawniczego języka, krewcy kierowcy mogą trafić do więzienia za swoją niebezpieczną jazdę po ulicach Bydgoszczy. Może nieco to ich utemperuje.
Mamy pewne wątpliwości
I choć jesteśmy zwolennikami skracania motorsportowych zapędów kierowców na drogach publicznych, to tutaj chyba doszło do pewnej przesady. Oczywiście przesady w interpretacji zachowania kierujących i jego powiązania z art. 115 pkt 26 KK, przedstawiającym definicję ulicznego wyścigu. Brzmi on następująco:
Nielegalnym wyścigiem pojazdów mechanicznych jest:
1) rywalizacja kierujących co najmniej dwoma pojazdami mechanicznymi w ruchu lądowym, w szczególności z zamiarem pokonania odcinka drogi w jak najkrótszym czasie, z naruszeniem zasad bezpieczeństwa w ruchu lądowym, lub
2) celowe wprowadzenie pojazdu mechanicznego w poślizg lub celowe doprowadzenie do utraty styczności z nawierzchnią chociażby jednego z kół pojazdu mechanicznego, wykonane w trakcie spotkania zorganizowanego na otwartej lub ogólnodostępnej przestrzeni
– odbywające się bez wymaganego zezwolenia.
Nas oczywiście w tym przypadku interesuje pierwsza część. Pojawia się tutaj określenie "rywalizacji" dwóch kierowców. I oczywiście, można tutaj dostrzec pewne znamiona takowej, ale czy to co widzimy to jest stricte "rywalizacja".
I nie chodzi o to, że to musi być od razu pojedynek dwóch kierowców F1 na ostatniej prostej ostatniego wyścigu sezonu, czy że muszą gnać 300 km/h w zabudowanym. To co tu widzimy to jest dwóch szeryfów, którzy chcą siebie powkurzać nawzajem, ale minimum instynktu samozachowawczego nie pozwala im gnać szybciej po Bydgoszczy, by zajeżdżać sobie drogę.
To trochę tak jakby dwójka dzieciaków z podstawówki spotkała się za przysłowiowymi garażami twarzą w twarz i powyzywała od "bambików" bez żadnych rękoczynów, a dostała uwagi do dzienniczka ze słowem "bójka". I z tymi kierowcami jest tak samo - zasługują na jakąś sankcję, gdyż faktycznie przekraczają prędkość i stwarzają niebezpieczeństwo dla innych użytkowników drogi, ale czy powinni dostać karę pozbawienia wolności za udział w nielegalnym wyścigu?
Więcej o bezpieczeństwie ruchu drogowego przeczytasz tutaj:



















