Kupił nowego chińskiego SUV-a. Po 800 km w polskich warunkach ma już rdzę
Chińskie samochody cieszą się coraz większą popularnością, stają się realną alternatywą dla klientów indywidualnych, którzy szukają jak najlepszego wyposażenia w jak najniższej cenie. Zapewne zastanawiacie się, gdzie są te oszczędności. O tym brutalnie przekonał się jeden z polskich nabywców MG HS w wersji Hybrid+

Ruda tańczy jak szalona. Tańczy piszczy, to jest ona. Z taką piosenką powinien zaprzyjaźnić się posiadacz fabrycznie nowego MG HS Hybrid+, którym przejechał zaledwie 800 km po polskich drogach. W teorii kupujecie nowy samochód, który nie ma prawa się zepsuć ani mieć korozji przez kilka najbliższych lat użytkowania, a w praktyce okazuje się, że brutalnie poznajecie co to znaczy oszczędność. Ceny samochodów nie biorą się z powietrza, a każde euro ma znaczenie. Zresztą, zobaczcie sami.
Nowy MG HS ma problem z korozją. To tak ma być
Tak wygląda układ wydechowy w nowym SUV-ie:

Autor twierdzi, że jego SUV ma dopiero miesiąc i przez ten czas przejechał ledwo 800 km. Mimo to stan wydechu jest godny jakiegoś starego Opla lub Mazdy, a nie nowego samochodu. Nabywca jest szczerze zdziwiony i zastanawia się co się dzieje. Zapytacie, Paweł, ale czemu ten wydech jest tak nisko? Odpowiem, że to dlatego, że wspomniany samochód jest hybrydą, a nad wydechem znajduje się bateria. Dlatego musiał zostać poprowadzony nisko. Przez to jest narażony na wilgoć, sól drogową i inne niekorzystne działania.

Jeżeli myślicie, że samochód ma mieć wydech zabezpieczony powłoką antykorozyjną, to spieszę donieść, że to nie do końca tak działa. Powłoki antykorozyjnej odparowują w temperaturach generowanych przez układ napędowy, dlatego nie pokrywa się nią co do zasady wydechów. Problem z rdzą omija się stosując stal nierdzewną albo w przypadku droższych aut - inne materiały, jak np. stopy tytanu. W tańszych markach używa się zwykłej stali, która jest podatna na nalot. Powierzchniowa korozja układu wydechowego nie jest niczym groźnym, bez problemu wytrzyma okres gwarancji. Ten nalot może i nie wygląda estetycznie, ale nie wpływa na działanie tego SUV-a.
Co ciekawe - to nie jest tylko kwestia MG. Po prostu tutaj wydech jest poprowadzony na tyle nisko, że widać go bez specjalnego schylania się. Gdy wejdziecie pod spód tanich samochodów po zimie, to waszym oczom ukaże się dokładnie taki sam widok.
Rura wydechowa rdzewieje, co robić?
Jeździć i obserwować. Serio, można po zimie podjechać na stację diagnostyczną, żeby diagnosta sprawdził stan wydechu. Można również umówić się ze szwagrem, który ma kanał i po zimie lekko przejechać rurę papierem ściernym. To usunie korozję powierzchniową. Z tego co udało mi się wyczytać na forach różnych marek - problem nasila się w przypadku hybryd plug-in, gdzie auto częściej jedzie na prądzie, więc wydech nie nagrzewa się na tyle mocno, żeby szybko i skutecznie odparowywał wodę. To po prostu cena nowości. Gdyby producent zastosował droższy układ wydechowy, to mocno odbiłoby się na jego cenie, a tak mamy tani układ, który zimą nie wygląda za dobrze.
Nie hejtujcie chińskiego SUV-a, takie są realia motoryzacyjne, a niskie ceny aut nie biorą się z powietrza. Gdyby wydech był ukryty, to zapewne właściciel zobaczyłby korozję dopiero po trzech latach, czyli podczas pierwszego badania technicznego. A tak widzi go i niepotrzebnie się stresuje.
Więcej o chińskich autach i ich zabezpieczeniach przeczytacie w:







































