Zapraszam na miks z motoryzacją z Armenii, czyli ormiks (ormiański miks). Zdjęcia nadesłał Mieszko, a ja nie omieszkam ich podpisać.

Motoryzacja krajów Kaukazu wygląda mniej więcej tak, że czas się zatrzymał tam w momencie rozpadu ZSRR i od tej pory wszystkie Łady, Wołgi, UAZ-y, ZIŁ-y, a nawet Zaporożce jeżdżą dalej i nie chcą przestać. Jeżdżą, bo są proste w naprawach i wszyscy je znają, a ewentualne naprawy nowego samochodu są całkowicie poza możliwościami przeciętnego kierowcy z Armenii, Gruzji czy Azerbejdżanu. Ten targany nieustannymi konfliktami region jest więc kolejnym motoryzacyjnym endemitem, gdzie oczywiście prędzej czy później wejdą samochody chińskie i zrobią porządek z postsowieckim szmelcem, ale póki co – 31 lat po upadku molocha – nadal możemy tam podziwiać cały wachlarz radzieckiego złomu. Czy można już startować z miksem? A można, jak najbardziej, jeszcze jak.


























































Dobrze, a teraz czas na zakończenie, które Was zaskoczy.


Inne miksy: Berlin, Albania, Rzymianie kontra Persowie