REKLAMA

Z tego Stellantis złoży twój samochód. Nie płakuniaj, zostawią ci kolor i znaczek

Jedna platforma zamiast pięciu, ponad 30 nowych modeli właśnie na jednej, nowej płycie i gigantyczny udział wspólnych komponentów. Wielki koncern motoryzacyjny właśnie ujawnił swój plan na najbliższe lata.

Z tego Stellantis złoży twój samochód. Nie płakuniaj, zostawią ci kolor i znaczek
REKLAMA

Ten koncern to oczywiście multimarkowy Stellantis, a ten plan - a właściwie jeden z jego głównych elementów - to STLA One.

Czym jest STLA One?

Pojedynczą, modułową platformą, która ma "połączyć" pięć różnych platform w jedną. Zgodnie z deklaracjami, platforma STLA One ma być na tyle uniwersalna, że obsłuży zarówno segment aut miejskich (B), kompaktowych (C) i klasę średnią (D).

Stellantis wspomina nawet o tym, że ma być to "mega platforma", na której docelowo zadebiutuje ponad 30 nowych modeli, a łączna ich sprzedaż do 2035 r. ma wynieść 2 mln sztuk. Plan jest zresztą taki, żeby do 2030 r. połowa wszystkich samochodów grupy powstawała na trzech "globalnych platformach", przy okazji wykorzystując 70 proc. wspólnych komponentów.

No ale wypadałoby podać jakieś detale.

Tych niestety raczej brak. Wiemy na pewno to, że Stellantis planuje wystartować ze swoją nową platformą już w 2027 r., czyli długo na efekty nie trzeba będzie czekać. Czy przy tym faktycznie, biorąc krótki czas od zapowiedzi do wdrożenia, jest to kompletnie nowa platforma pod każdym względem - tego też nie wiadomo.

Wiadomo też, że samochody elektryczne oparte na tej platformie będą mogły korzystać z architektury 800 woltów, co oznacza m.in. potencjalnie bardzo szybkie ładowanie.

Poza tym platforma ma zaoferować chociażby STLA SmartCockpit czy technologię steer-by-wire, a także rozwiązanie cell-to-body, czyli integrację pakietu akumulatorów w strukturę auta.

I to tyle?

W zasadzie to tak, pomijając czysto korporacyjne informacje, takie jak np. to, że modułowa platforma umożliwi optymalizację wydatków na poziomie 20 proc., a także skróci cykl pracy nad nowymi modelami.

No ale czy coś poza elektrykami będzie?

Szczegółów brak, ale platforma ma być "multi-energetyczna". Więc jak najbardziej można zakładać, że nie zadebiutują na niej wyłącznie auta wymagające podpinania do kontaktu.

A dla klientów? Co im da STLA One?

Możliwe, że większy wybór nowych modeli spośród marek Stellantis, bo w takim układzie będzie po prostu łatwiej wprowadzić na rynek nowe auta. Szczególnie jeśli weźmiemy pod uwagę, że większość "klocków" będzie do ponownego użytku.

Z drugiej strony - o ile z perspektywy korporacji to wszystko brzmi pięknie, o tyle z perspektywy klientów obawa jest prosta: będą dostawać jeszcze więcej... tego samego. Oczywiście ktoś tam już zadba, żeby każda marka miała swój własny front z innym grillem i trochę inną linię nadwozia, a do tego napisze się jakiś krępujący akapit o dziedzictwie marki, ale podobieństwo między modelami różnych marek będzie pewnie jeszcze większe.

I w końcu przyjdzie moment, który już był na Autoblogu opisywany - w którym wejdzie się do salonu i z konfiguratora wybierze nadwozie, znaczek marki i kolor lakieru. Bo reszta będzie już w większym stopniu identyczna.

Najnowsze
Aktualizacja: 2026-05-21T09:12:44+02:00
Aktualizacja: 2026-05-20T18:10:34+02:00
Aktualizacja: 2026-05-20T16:49:59+02:00
Aktualizacja: 2026-05-20T12:07:13+02:00
Aktualizacja: 2026-05-20T11:48:30+02:00
Aktualizacja: 2026-05-19T19:46:16+02:00