Wchodzisz do salonu, a tam muzeum. Te auta nie chcą odejść
Są auta, które pojawiają się i znikają z rynku. Ale są i takie, które mimo ponad dekady na karku dalej nie chcą z niego zniknąć. I o dziwo wcale nie chodzi o auta użytkowe.

Niektóre z samochodowych znanych twarzy kosztują po kilkaset tysięcy - i co najciekawsze, wcale nie zanosi się na to, żeby pojawili się ich następcy.
Jakie modele są z nami najdłużej i cały czas można je zamówić w salonach?
Volkswagen Touran - 2015

Nikt tutaj chyba nie wie już, o co chodzi i o co chodziło, ale efekt jest prosty. W zdominowanej przez SUV-y, hybrydy i elektryki gamie Volkswagena dalej radośnie figuruje sobie 11-letni minivan, rok po roku szokując swoim istnieniem.
Niestety bardzo możliwe, że nie podbija on serc klientów. Cena startowa na poziomie 156 090 zł plasuje go w bezpośrednich okolicach Tiguana i ID.5, i nawet powyżej ID.4. Do tego lista wersji wyposażenia jest przygotowana tak dziwacznie, że klienci pewnie sami nie wiedzą, po co je przygotowano.
W ramach ciekawostki: spokojnie można 150-konnego Tourana z TDI skonfigurować za blisko 250 tys. zł. I żeby było śmiesznie - egzemplarze przekraczające 220 tys. zł jak najbardziej występują w przyrodzie. Klienci raczej nie ustawiają się po nie w kolejkach.
- Czytaj również: Volkswagen ma plan na zapomniany segment. Touran przetrwa
Volvo XC90 - 2015

Duży szwedzki SUV nigdy nie był liderem szybkich zmian i druga generacja podąża dokładnie tą samą drogą. Od wprowadzenia tego modelu na rynek minęło 11 lat, a całość - mimo licznych liftingów - nadal w większości pozostaje tym samym autem.
Oczywiście przez lata zmieniło się sporo, choć nie wszystko na lepsze. Przykładowo gama silnikowa - uwzględniając wyłącznie hybrydy typu mild - została ograniczona do... jednego napędu. Do naszej dyspozycji oddawane jest tylko i wyłącznie 2-litrowe B5 AWD, czyli silnik benzynowy o mocy 250 KM, łączony z automatyczną przekładnią i napędem na obie osie. Innych opcji - bez wtyczki - brak.
Nie zmienia to jednak faktu, że XC90 pozostaje jednym z piękniejszych dużych SUV-ów i niech sobie zostaje na rynku tyle, ile potrzebuje. Cena? Od 339 900 zł.
Fiat Panda/Pandina - 2011

Jedno z najtańszych aut w naszym kraju żyje i ma się - jako tako - dobrze. Za najbiedniejszą odmianę trzeba zapłacić 63 800 zł, czyli mniej więcej tyle, co za rozsądny rower, a dostajemy tutaj nawet czujniki parkowania (z tyłu).
W ofercie wciąż znajduje się też - choć w cenie już zdecydowanie mniej kuszącej - pseudoterenowa wersja Cross (79 200 zł). Niezależnie od tego, który wariant wybierzemy, zawsze dostaniemy litrowy silnik benzynowy o mocy 65 KM, łączony z przekładnią manualną.
Jeep Renegade - 2014

Uroczy i przez chwilę nawet popularny wóz Jeepa, zamordowany przez normy emisji i decyzje koncernu go produkującego. Auto, które przez długi czas kusiło ceną, zostało ostatecznie zachowane przy życiu z ceną w okolicach 140 tys. zł. To nie mogło się udać.
Zła wiadomość: własnej szalonej konfiguracji Renegade już nie zrobicie. Możecie przebierać w tym, co stoi na stockach dostępne od ręki. Dobra wiadomość: sporo tych egzemplarzy jest dość wyraźnie przecenionych.
Renault Megane GrandCoupe - 2016

Najmłodsze auto w tym zestawieniu - dopiero w tym roku stuknie mu 10 lat. Z drugiej strony - mowa o kompaktowym sedanie, dla niepoznaki nazwanym "coupe". To postarza całe auto i całą ideę o kolejną dekadę.
Co przyjemne, jedyny taki sedan na rynku nie kosztuje fortuny. Najtańsza wersja startuje od 108 400 zł, a najwyższa wersja wyposażenia - czyli Techno - to koszt rzędu 111 900 zł. W jednym i drugim przypadku za napęd odpowiada jednostka TCe 140, łączona z automatyczną przekładnią.
- Czytaj również: Który mamy rok? Do oferty trafiło właśnie nowe Megane z dieslem
Porsche 718 - 2012

Trochę naciągane, bo na stronie Porsche zostały już tylko dwa modele i zdecydowanie nie są tym samym cywilnym 718, które debiutowało prawie 14 lat temu. Do wyboru jest albo 718 Sypder RS, albo 718 Cayman GT4 RS. Oba kosztują ponad 800 tys. zł i raczej nie wpisują się w ideę taniego samochodu sportowego od Porsche.
Co będzie dalej - nie wiadomo. Elektryczne wersje 718 mają trochę pod górkę, a Porsche rozważa, co z tym fantem dalej zrobić.
- Czytaj również: Porsche kończy z elektrykami? Nie zgadniecie dlaczego
Suzuki Vitara - 2015

Suzuki na swojej stronie opisuje Vitarę jako "legendę w segmencie SUV" i w sumie trochę tak jest - nawet jeśli legenda jest już opowiadana przez któreś pokolenie kupujących.
Mimo to Vitara ciągle ma te same zalety, które miała w momencie premiery. Nie kosztuje fortuny (107 100 zł za najtańszą wersję z rocznika 2026), można ją zamówić z napędem na obie osie, a po zakupie nie trzeba się za bardzo niczym przejmować, bo w tym aucie nie ma się co zepsuć. Jasne, nic ciekawego podczas jazdy nas nie czeka, ale... może właśnie tego szukają klienci, którzy wyjeżdżają coraz bardziej wiekowymi Vitarami z salonów.
- Czytaj również: Grzybobrałem w Suzuki Vitarze. Wiem dlaczego nie jest SUV-em







































