REKLAMA

Najpopularniejsze chińskie auto nie istnieje. Podobnie jak reszta bzdur o chińskiej motoryzacji

To jest aż bolesne, gdy zestawi się te wszystkie internetowe opowieści z motoryzacyjnym obrazem chińskich ulic. Jeździłem po nich i nic mi się nie zgadzało.

Najpopularniejsze chińskie auto nie istnieje. Podobnie jak reszta bzdur o chińskiej motoryzacji
REKLAMA

Spędziłem w Chinach kilka dni, głównie patrzyłem się na samochody. Aż trochę nie mieści mi się to głowie, w ile dziwnych opowieści jesteśmy skłonni wierzyć i jak bardzo nie wytrzymują one zderzenia z rzeczywistością. Nie udało mi się nawet spotkać najpopularniejszego chińskiego samochodu, po prostu go nie było.

Byłem już w czterech chińskich miastach, co niewątpliwie czyni mnie już sinologiem. W każdym z nich motoryzacyjny krajobraz i ruch uliczny wyglądały trochę inaczej.

REKLAMA

Najpopularniejszy chiński samochód nie istnieje

W 2025 roku ranking sprzedaży modeli w Chinach wygrało auto Geely Galaxy Xingyuan, znane również na innych rynkach jako Geely EX2. Jest to niewielki elektryczny hatchback, który sprzedał w Chinach w liczbie 466 tys. egzemplarzy. To że w Chinach coś wygrało w tabelce sprzedaży, nie znaczy, że ktokolwiek tym jeździ.

Mimo tak dobrego wyniku nie sposób dostrzec to auto na chińskich ulicach. Jeśli minął mnie taki egzemplarz, musiał być tak przezroczysty, że go nie zarejestrowałem. To jest tak olbrzymi kraj, że nie sposób jest spotkać zwycięzcę rankingu sprzedaży.

Chiny mają swoją Toyotę Corollę

Od wielu lat czołówkę sprzedaży okupuje model BYD, obecnie sprzedawany pod nazwą Qin Plus, najczęściej z końcówką DMI-i, stosowaną w celu podkreślenia, że ma układ hybrydowy typu plug-in. To auto faktycznie można spotkać, bo jest to pojazd używany do przewozów pasażerskich. Jeśli zamawiasz taksówkę, masz sporą szansę na przejażdżkę tym modelem. A zamówisz ją na pewno, bo taksówka zamawiana przez aplikację to niezwykle popularna forma transportu.

I przegląd chińskiej motoryzacji w jednym. Chcesz zobaczyć motoryzacyjny przekrój Chin, pojeździj taksówkami. Jest to niezwykle tanie i w dodatku pouczające. Najtańszy uniwersytet świata. Dzięki niemu wiem, że jeden z popularnych modeli ma problem z przednim zawieszeniem od strony pasażera. W każdym takim aucie wyraźnie i w taki sam sposób hałasowało na nierównościach.

Dla Polaków może być zaskoczeniem to, że najpopularniejszym autem dla taksówkarza nie jest Toyota Corolla. Za to są nim dość klasycznie sedany, tyle że chińskie. Jeśli następnym razem przeczytacie, że w Chinach wciąż lubią ten rodzaj nadwozia, to jest to informacja nieprecyzyjna. W Chinach lubią ten rodzaj nadwozia na taksówkę, a że taksówek jest mnóstwo, to i sprzedaż sedanów kulawa nie jest.

Chiny nie istnieją

Chiny nie istnieją w tym sensie, że miasta i całe regiony, motoryzacyjnie bardzo od siebie się różnią. Panuje spory patriotyzm lokalny, kupuje się tam te auta, które mają w pobliżu fabrykę. Zmieniasz miasto i nagle trafiasz do królestwa Geely, Xpenga, albo Chery, zależnie od tego, gdzie trafiłeś. I to nie jest tak, że aut od jednego producenta robi się więcej, one nagle są w ogromnych ilościach, a po zmianie miejsca pobytu prawie w ogóle ich nie ma.

Natężenie ruchu też było inne. W jednym mieście ruch potrafił wyglądać jak jedna, wielka wzburzona rzeka samochodów. Gdzie indziej w środku dnia trzypasmowa ulica wyglądała na opustoszałą. Łączy je przewymiarowanie, zupełnie jakby każda z ulic była stale przygotowana na przejście wojskowej defilady. Trzy pasy w jednym kierunku i więcej w środku miasta to w Chinach normach.

Jednoślady i brak apoteozy bezpieczeństwa

Inne w każdym z miast były też warunki do jeżdżenia do jednośladami, który zawsze jest tam cała masa i mają napęd elektryczny. Zdarzały rejony miast bardzo cywilizowane, z odseparowanym ruchem dla wolniejszych pojazdów. Ale też takie, gdzie w tłumie aut jednoślady musiały sobie jakoś radzić.

Sprytnie to czasami bywało rozwiązane. Jednoślady poruszały się zawsze bliżej prawej krawędzi jeździ, ale mogły bezpiecznie przez trzy pasy ruchu bezpiecznie skręcić w lewo. Po prostu dostawały swój czas na sygnalizatorze.

Wspólne jest za to poczucie chaosu, zagrożenia dla zdrowia i życia tych kierowców jednośladów. Przewożenie dzieci bez kasków, jazda w trzy osoby, czy całą rodziną to chleb powszedni tych ulic. Jednoślady łączy jeszcze jedna sprawa, wszystkie wyglądają jakby były w fatalnym stanie technicznym i nigdy w życiu nie widziały szczotki z mydłem. Większość z nich ma na kierownicach kołderki w niezbyt poważne wzory. Chińczycy ewidentnie nie lubią zimna.

I prędkości też nie, a może jej nie znają?

Stłuczkę samochodową widziałem tylko jedną, choć sposób prowadzenia aut wskazywał, że powinienem oglądać jedną w każdej minucie podróży. Jedno rzecz odróżnia ich znakomicie od Europejczyków.

Jeździ się tam powoli, nikt nie pędzi z prędkościami autostradowymi, mimo sprzyjającej infrastruktury i wielości pasów ruchu. Chińczycy zdają się nie znać wysokich prędkości.

Może wystarczy wszędzie postawić kamery i może to jest przyczyna, dla której chińskiej pojazdy na razie odstają od europejskich w pewności prowadzenia. Sposób prowadzenia pojazdu traci na znaczeniu, gdy nie ma jak się rozpędzić i większość czasu stoi się w korku, albo podjeżdża po 50 m do przodu, do następnych świateł.

Spaliny hałasują

Chińskie miasta różnił jeszcze poziom hałasu, w Beijing dawało się usłyszeć, że udział samochodów NEV, czyli z dużym albo całkowitym udziałem energii elektrycznej jako źródła napędu, jest wysoki. A jak dużo aut jeździ, a raczej stoi w korku, korzystając z energii elektrycznej, to jest wyraźnie ciszej. Olbrzymie skrzyżowania potrafiły nie przytłaczać poziomem hałasu, choć nie były też jakąś świątynią ciszy. Nie powiem, kusząca nagle stała się wizja przechodzenia na napęd elektryczny. Jest tam niezwykle popularny, ale to nie znaczy, że wszyscy jeżdżą elektrycznymi samochodami. Elektryczne to są tam skutery, prawie wszystkie.

Samochody wiedzą, kiedy jest czerwone światło

Jedną z popularnych opowieści jest to, że samochody są tam tak nowoczesne, że wiedzą, kiedy zmieni się światło na sygnalizatorze. Jest to dość powszechna i popularna funkcja, tyle że nie do końca ma ona związek z technologicznym zaawansowaniem samochodów.

Faktycznie wiele z nich może mieć taką funkcję. Widać wtedy na ekranie, ile sekund pozostało do zmiany świateł na następnym, ale też na kolejnym skrzyżowaniu, do którego się zbliżamy. Tylko że ta funkcja jest głównie widoczna w telefonach, nie w samochodach. Jest to część nawigacji wykorzystywanej także w popularnej aplikacji do zamawiania taksówek. Czas pozostały do zmiany świateł wyświetla się tak samo na starym smartfonie, jaki i w modelu auta wyposażonym w taką nawigację.

Obok tej pożytecznej funkcji spotkamy rozwiązania funkcjonujące prawie na zasadach przesądu. Wielu kierowców wiesza na lusterkach czerwone wstążki. Mają one ostrzegać innych kierowców i zapobiegać niebezpiecznym sytuacjom, zupełnie jakby nie istniały kierunkowskazy.

Jednorazowe samochody. Chyba ty

Muszę do tego wrócić. Pisałem niedawno, że te różne opowieści o tym, w jakim to kosmicznym, technologicznym wymiarze funkcjonują Chińczycy trochę nie przystają do rzeczywistości chińskich ulic. Ale dziś przeczytałem nową europejską bajkę, które trochę zniszczyła mnie wewnętrznie.

Otóż szanowny europejski dziennikarz, przypadkiem o niemiecko brzmiącym nazwisku, wyszedł z odważną tezą, że Chińczycy idą w samochody jednorazowe i nazwał to trendem. Jakby to się już działo. Trzy lata użytkowania i auto ma trafiać do recyklingu, pięć lat to już góra. Stworzył taki obraz, jakby jeździły tam auta nowe, które zaraz zostaną wymienione na inne nowe i nikt się temu nie dziwi.

REKLAMA

Dlatego muszę napisać to ponownie. Chińskie ulice są pełne starych samochodów. Nawet taksówki, które z racji przebiegów powinny wpisywać w ten zmyślony schemat użytkowania i utylizacji, nijak nie wpisują się w śmiałą tezę o jednorazowości. Stare auta, zaniedbane auta, mało nowoczesne auta, auta z dużymi przebiegami to wszystko jest norma na chińskich ulicach. Trzeba niebywałej fantazji, by snuć wizje, że Chińczycy robią jednorazowe samochody.

Trudny jest to kraj do motoryzacyjnego ogarnięcia w głowie. Nawet nie ruszyliśmy tematu, że niełatwo jest tam dostać przydział na własne auto. W dużych miastach bywają stosowane limity. Czemu trudno się dziwić, gdy patrzy się na ten ruch uliczny. Trzeba samemu to obejrzeć, żeby wyrobić sobie zdanie.

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-05-11T18:09:27+02:00
Aktualizacja: 2026-05-11T17:05:22+02:00
Aktualizacja: 2026-05-11T14:05:28+02:00
Aktualizacja: 2026-05-11T12:05:18+02:00
Aktualizacja: 2026-05-11T10:41:23+02:00
Aktualizacja: 2026-05-11T09:32:01+02:00
Aktualizacja: 2026-05-10T13:50:00+02:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA