Poczekasz dłużej na nowy samochód. To przez głupie filmiki
Kto by pomyślał, że treści generowane przez sztuczną inteligencję aż tak wpłyną na branżę motoryzacyjną. Klienci czekający na nowe samochody powinni uzbroić się w cierpliwość.

Chyba minęło zbyt dużo czasu, by pisać, że sztuczna inteligencja staje się nieodłącznym elementem codzienności każdego z nas. Ona po prostu już nim jest. W wielu przypadkach jej obecność okazuje się pomocna, ale jeśli starsza osoba z waszego otoczenia pokazuje wam filmik wygenerowany przez AI, wierząc, że babcia potrafi zrobić potrójne salto albo że zwierzaki potrafią tańczyć, chyba poszło to trochę za daleko. Ze sztucznej inteligencji korzysta już nie tylko młode pokolenie, a jej rosnąca popularność może odcisnąć się na motoryzacji. Jeśli planujecie zamówić nowy samochód, możecie mieć problem.

Przemysłowi motoryzacyjnemu może zabraknąć chipów
Jeżeli myślicie, że oglądanie nierealnych filmików wygenerowanych przez AI po pół godziny dziennie jeszcze nikomu nie zaszkodziło, jesteście w błędzie. Branża sztucznej inteligencji rozwija się bardzo dynamicznie, a zapotrzebowanie na chipy i układy pamięci DRAM, NAND, HBM, kluczowe do ulepszania modeli językowych i możliwości AI może wpłynąć na przemysł motoryzacyjny.
W Nowym Jorku odbył się szczyt Wolfe Research, podczas którego dyrektor finansowa Forda, Sherry House, zwróciła uwagę na niepokojące zjawisko, jakim jest gwałtowny rozwój sztucznej inteligencji. Jej zdaniem rynek motoryzacyjny może niedługo napotkać problemy, podobne do tego, gdy świat ogarnęła pandemia.
Tym razem powodem nie będzie jednak sparaliżowanie produkcji i łańcucha dostaw, lecz zwyczajnie ciągła potrzeba powiększania farm serwerów szkolących sztuczną inteligencję przez firmy takie jak OpenAI, Microsoft, Google, Meta czy Amazon, choć to i tak tylko wierzchołek góry lodowej. Właśnie dlatego producenci półprzewodników tacy jak Samsung, SK Hynix czy Micron mogą przesunąć moce produkcyjne z branży motoryzacyjnej na firmy technologiczne, których zamówienia są bardziej dochodowe.

Producenci muszą się zabezpieczyć
Tak naprawdę większość producentów samochodów, którzy jeszcze kilka lat temu decydowali się na prostych asystentów głosowych, zdolnych do odpowiedzenia na podstawowe pytania, zaczęło oferować już takich opartych na sztucznej inteligencji, którzy rozumieją dokładny sens zdania i bardziej skomplikowane komunikaty.
Niektórzy producenci już teraz skarżą się na rosnące ceny chipów, dlatego jeśli presja cenowa się utrzyma, może doprowadzić to do spowolnienia produkcji i dłuższego oczekiwania na modele oferujące sztuczną inteligencję. Niewykluczone, że w najgorszym przypadku marki podniosą ceny samochodów, by zrekompensować problemy na rynku półprzewodników. Niektóre firmy, takie jak Toyota czy Honda zaczęły nawiązywać długoterminowe sojusze z producentami chipów, by zapewnić sobie dostęp do układów pamięci w nadchodzącym niepewnym okresie.
Może i kilka minut spędzonych na przeglądaniu treści stworzonych przez sztuczną inteligencję nie wydaje się znaczące, ale jeśli weźmiemy pod uwagę łączną liczbę użytkowników AI, robi się poważnie. Na ten moment raczej nic nie wskazuje na spadek zainteresowania sztuczną inteligencją w najbliższych latach, dlatego trudno przewidzieć, co faktycznie wydarzy się na rynku motoryzacyjnym. Teoretycznie na usta nasuwa się jeden morał – im samochód będzie oferował mniej bajerów, tym szybciej trafi do klienta. Niestety tylko producenci wiedzą dokładnie, jak dokładnie wyglądają ich łańcuchy dostaw. Więc nawet to nie jest do końca pewne.
Więcej o sztucznej inteligencji przeczytasz tutaj:







































