Zajrzał pod chińskiego SUV-a i się przestraszył. Nie tego się spodziewał
Czasem nie warto być zbyt dociekliwym, bo można się mocno rozczarować. Przekonał się o tym jeden z użytkowników hybrydowego SUV-a z Chin.

Właściciele samochodów zwykle dzielą się na dwa obozy. Jedni traktują swoje auto po prostu jak środek transportu i wystarcza im jedynie wiedza, gdzie jest gaz i hamulec. Drudzy natomiast potrzebują poznać samochód na wylot i zagłębić się w szczegóły techniczne. Do tej ostatniej grupy bez wątpienia należy pragnący zachować anonimowość użytkownik MG HS Hybrid+.
Wjechał na podnośnik i przyjrzał się podwoziu
Wiem, co sobie pomyśleliście, ale nie – nie zastał tam jeszcze rdzy. Z postu wynika, że odebrał auto z salonu zaledwie 2 dni wcześniej, więc nawet pomimo wysokiego obecnie stężenia soli na drogach, to za krótko, żeby spodziewać się pierwszych ognisk korozji. Co innego zwróciło jego uwagę.
Chodzi mianowicie o wiązkę elektryczną wychodzącą z akumulatora trakcyjnego, który zamontowany jest pod samochodem. Zastrzeżenia anonimowego członka facebookowej grupy MG HS Polska wzbudził niezbyt solidny wygląd wtyczek.

Internauci pomogli rozwiać wątpliwości
W komentarzach zaroiło się oczywiście od „zabawnych” uwag o chińskiej motoryzacji od przypadkowych osób, którym akurat ten wpis wyświetlił się podczas scrollowania Facebooka, mimo że nawet nie należą do grupy. Pojawiło się też na szczęście kilku użytkowników, którzy podeszli do tematu bardziej merytorycznie.
Szybko wyjaśnili zaniepokojonemu właścicielowi hybrydowego MG HS, że wszystko jest w porządku i nie ma się czego obawiać. Wiązka została bowiem wykonana zgodnie ze standardami powszechnie stosowanymi teraz przez producentów aut. Przewody są prawidłowo zaizolowane, a wtyczka (choć na to może nie wygląda) powinna być właściwie uszczelniona. Sam peszel także ma odpowiednią długość – celowo jest krótszy od kabli, żeby lepiej odprowadzać wilgoć z wiązki.
Jaki z tego morał? Czasem lepiej nie zaglądać pod samochód, bo można się tylko niepotrzebnie zdenerwować. Producenci co do zasady raczej znają się na rzeczy, więc nie ma co na siłę szukać usterki w nowym aucie.
Przeczytaj więcej o MG HS:







































