REKLAMA

Motocykl zawisł na sygnalizatorze. Mamy już wypadek roku

Chyba w każdej nietematycznej grupie motocyklowej na Facebooku w niedzielny wieczór wjeżdża obowiązkowy zestaw foteczek z aktualnie trendującym tematem (rzepak, jakiś lokalny spot „do zaliczenia”, jakaś Moskwa albo Koniec Świata itp.) i dopiskiem „polatane”. Niezmiennie mnie to bawi. No dzięki, nikt nie pytał. Poza tym, co wy wiecie o lataniu.

Motocykl zawisł na sygnalizatorze. Mamy już wypadek roku
REKLAMA

Bo na przykład w Kanadzie wiedzą o tym całkiem sporo. Oto internet znów dostał swoje ulubione paliwo: krótkie nagranie z ulicy, trochę chaosu, dużo fizyki i szczypta „dobrze mu tak”. Tym razem viralem został film wrzucony przez konto Collin Rugg na X, na którym motocyklista zderza się z BMW w sposób tak spektakularny, że wygląda to jak scena wycięta z niskobudżetowego remake’u „Szybkich i wściekłych”, ale kręconego pod Żabką, czy co oni tam mają w to miejsce w Kanadzie.

REKLAMA

I akurat tym razem nie napiszę „dzwon, jakich tysiące”. Pewnie nikt tak nie napisze, z prostej przyczyny – uczestniczący w wypadku Gixxer zatrzymał się bowiem na… sygnalizacji świetlnej. Ale nie na przydrożnym słupie, tylko na idącej w poprzek drogi części, gdzie znajduje się sygnalizator. Na oko to pewnie jakieś 6 m w górę. I tam postanowił wylądować, elegancko zahaczając lagami o rurę. Widok na tyle absurdalny i spektakularny, że niewielu przejdzie obok tego obojętnie.

I oczywiście internet natychmiast podzielił się na dwa obozy – klasyczne starcie dwóch plemion na co dzień muszących dzielić między sobą tę samą miejską dżunglę.

Pierwsze: „Ha! Motocyklista sam sobie winien, pewnie jechał jak psychopata”.
Drugie: „Kierowca BMW tradycyjnie próbował zabić wszystko, co nie ma czterech kół i leasingu”.

Czyli standard. Polska (choć nie tylko) debata motoryzacyjna od piętnastu lat wygląda dokładnie tak samo, tylko zmieniają się modele BMW i okleiny na owiewkach motocyklowych.

My kontra oni

Nagranie jest „skazane na sukces”, bo zawiera wszystko, co kocha współczesny internet. Jest motocyklista, który przed chwilą musiał przeciąć powietrze jak NPC z GTA po błędzie silnika fizyki. Jest BMW, które nawet stojąc na światłach wygląda, jakby miało już dziesięć punktów karnych za samą aurę. I jest ta odpowiednia doza „WTF?” okraszona złowieszczą ciszą po zderzeniu, kiedy wszyscy uczestnicy ruchu próbują zrozumieć, czy właśnie byli świadkami wypadku, czy ekranizacji IRL Toma i Jerry’ego.

Najlepsze jest jednak to, że tutaj trafiliśmy na combo „Jackassa” i Jackpota w jednym. No bo marka samochodu w tym filmie ma gigantyczne znaczenie. Gdyby to było Volvo, internet pisałby o „niefortunnym incydencie komunikacyjnym” albo z automatu zwalił winę na motocyklistę. Gdyby Toyota — „zwykła kolizja”. Ale BMW? BMW automatycznie zamienia każdą sytuację w społeczny eksperyment.

BMW to już nie jest marka. To stan emocjonalny. Kupujesz auto i dostajesz gratis pakiet startowy:

  • podejrzenie o agresję na drodze,
  • domyślną winę w każdej sytuacji spornej,
  • oraz aurę człowieka, który mówi „panie, ale ja tylko na chwilę”.

Motocykliści zresztą mają podobnie. W internecie motocyklista nigdy nie jest po prostu motocyklistą. To albo romantyczny wolny duch, kontrolowany buntownik żyjący według własnych zasad, albo „dawca organów”, który według komentujących „sam się prosił”, bo miał sportowy motocykl. Nie ma nic pomiędzy. A Gixxer to w świecie dwóch kółek takie M3.

Sukces murowany

Dlatego to nagranie działa tak dobrze. Ono nie pokazuje wypadku. Ono pokazuje odwieczną wojnę plemion. Trochę jak „Gwiezdne wojny”, tylko zamiast mieczy świetlnych są komentarze na Facebooku i caps lock.

Internet już zrobił swoje. Film ma miliony wyświetleń, eksperci od rekonstrukcji wypadków (po zwolnieniu z działu wirusologii, a wcześniej ekspertyz katastrof lotniczych) pojawili się w komentarzach po siedmiu sekundach, i z absolutną pewnością wyrokują, kto zawinił — mimo że oglądali nagranie w pionie, na telefonie, jedząc jajecznicę albo siedząc w metrze.

Motoryzacja XXI wieku nie polega już na jeżdżeniu. Polega na byciu contentem.

REKLAMA

I tylko czekam, aż ktoś napisze: „To dlatego kupiłem Lexusa”.

PS Wszyscy przeżyli, więc można pośmieszkować.

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-05-11T09:32:01+02:00
Aktualizacja: 2026-05-10T13:50:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-09T18:00:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-09T16:02:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-09T14:07:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-09T09:56:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-09T08:59:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-08T19:35:21+02:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA