REKLAMA

Złodzieje pokochali te kabelki. To już plaga

W przestępczym półświatku wyrasta nowy sposób na dojście do fortuny. Obok szmuglowania nielegalnych substancji, czy napadów rabunkowych na poważne instytucje, pojawiły się także kradzieże kabli ze stacji ładowania.

Złodzieje pokochali te kabelki. To już plaga
REKLAMA

Gdyby don Vito Corleone żył w 2026 r., to byłby złodziejem kabli do ładowania. Choć może się wydawać, że to tylko proste, niewiele warte kabelki, to prawda jest nieco inna - miedziany rdzeń kabli do ładowania, mający klika cm grubości może być w skupie wart naprawdę wiele. Co bardziej bezczelni złodzieje potrafili przycinać sobie kable, które były w trakcje ładowania aut w garażu.

REKLAMA

Problem dosięgnął Polskę

Pierwszym krajem, gdzie uskarżano się na kradzieże kabli, były Stany Zjednoczone, co stawało się powszechnością już kilka lat temu. To się rozprzestrzenia. W zeszłym roku w Niemczech zgłoszono zaś niemal tysiąc przypadków kradzieży na stacjach szybkiego ładowania.

Niestety, problem kradzieży kabli do ładowarek dotyka również nasz piękny kraj. Jak podaje RMF, przypadki kradzieży zgłaszano już w niemal całej Polsce - prawie każde województwo ma na swoim koncie taki przypadek. Najgorzej sprawy wyglądają w dużych miastach - we Wrocławiu tylko jedna z jedenastu sprawdzonych stacji ładowania miała wszystkie kable, zaś w konurbacji górnośląskiej supermarkety zmagają się z nieustającym problemem utraty kabli.

A jak sobie z tym poradzić?

Problem cały czas tylko przybiera na sile, a jedynymi, którzy zyskują są przeciwnicy samochodów elektrycznych (bo elektryków nie ma jak ładować, więc super, trzeba było benzynkę kupić) i naturalnie złodzieje - choć ci drudzy nie zarabiają tyle, ile by hipotetycznie mogli, gdyż ukradzione przez nich kable trafiają na zwykłe skupy złomu.

Służby robią co mogą - zgodnie z informacjami podawanymi przez RMF, złodzieje kabli są coraz częściej łapani przez policjantów. Jednym z największych gagatków był geniusz zbrodni, który w Lubinie i Polkowicach zajmował się kradzieżami kabli. W związku z recydywą, czeka go odpoczynek w ośrodku wczasowym "więzienie", trwający do 7,5 roku.

Jednak to wciąż nie rozwiązuje całości problemu. Operatorzy stacji ładowania tracą i apelują o surowsze kary, jednocześnie próbując samemu montując lepsze zabezpieczenia. Póki sytuacja się nie poprawi, możemy jedynie wyczekiwać nowego Tony'ego Montany, ze stosem miedzianych kabli na biurku.

REKLAMA

Więcej o ładowaniu samochodów elektrycznych przeczytasz tutaj:

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-01-24T11:45:15+01:00
Aktualizacja: 2026-01-23T20:00:00+01:00
Aktualizacja: 2026-01-23T16:52:31+01:00
Aktualizacja: 2026-01-23T11:21:25+01:00
Aktualizacja: 2026-01-23T11:07:44+01:00
Aktualizacja: 2026-01-23T09:31:08+01:00
Aktualizacja: 2026-01-23T07:49:44+01:00
Aktualizacja: 2026-01-22T20:37:51+01:00
Aktualizacja: 2026-01-22T17:57:11+01:00
Aktualizacja: 2026-01-22T17:16:20+01:00
Aktualizacja: 2026-01-22T16:15:40+01:00
Aktualizacja: 2026-01-22T12:20:20+01:00
Aktualizacja: 2026-01-22T11:02:11+01:00
Aktualizacja: 2026-01-21T20:43:49+01:00
Aktualizacja: 2026-01-21T18:30:34+01:00
Aktualizacja: 2026-01-21T17:01:54+01:00
Aktualizacja: 2026-01-21T15:58:25+01:00
Aktualizacja: 2026-01-21T12:22:05+01:00
Aktualizacja: 2026-01-21T09:33:50+01:00
Aktualizacja: 2026-01-20T19:46:44+01:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA