Nowe kombi Kii za 115 490 zł. Szykuj popcorn
Europa, 2026 rok, nowe spalinowe kombi – w świecie zdominowanym przez SUV-y brzmi to, jak scenariusz na niezły film, ale Kia naprawdę to zrobiła. Właśnie wyceniła przedłużony wariant K4.

Gdyby Kia Ceed mogła mówić, zapewne byłaby dumna ze swojego następcy, czyli modelu K4. Po europejskiej premierze, która odbyła się we wrześniu ubiegłego roku przyszedł czas na wariant K4 Kombi. Ta wersja samochodu została zaprezentowana dopiero w zeszłym tygodniu, ale już zdążyła wywołać wokół siebie sporo szumu. To dlatego, że producentów pokazujących nowe spalinowe kombi na rynku europejskim jest coraz mniej. Koreański producent opublikował ceny przedłużonej odmiany. Żeby zyskać dodatkowe 25,5 cm wystarczy dopłacić 6000 zł.

Nowa Kia K4 z polskim cennikiem
Liczba zmian względem Kią K4 w wersji hatchback a kombi może i nie jest powalająca, ale tak właściwie należy zadać sobie pytanie, czy w ogóle miała taka być. Przedłużona odmiana jest o 255 mm dłuższa, dzięki czemu zamiast 438 litrów bagażnik oferuje aż 604 litrów, z możliwością zwiększenia przestrzeni do 1439 litrów. I to właśnie ten szczegół dla wielu potencjalnych klientów może okazać się najistotniejszy. Oczywiście na rynku można znaleźć większe kombi, jednak pamiętajcie, że mówimy o praktycznym segmencie C.
K4 Kombi mierzy więc 4695 mm długości, 1850 mm szerokości i 1435 mm wysokości, a jego rozstaw osi to 2720 mm, podobnie jak w hatchbacku. Z zewnątrz wyróżniają go inaczej poprowadzony słupek D, okna bagażnika i czarny odstęp między bocznymi szybami a bagażnikiem. Stylistycznie samochód może się podobać. Reflektory wyglądają całkiem oryginalnie, a klamka tylnych drzwi umieszczona w słupku to niecodzienny widok w kombi.
Kia stwierdziła, że nie będzie niepotrzebnie kombinować, dlatego wyposażyła K4 Kombi w te same jednostki napędowe. Do wyboru jest więc 1.0 T-GDI generujące 115 KM i 200 Nm współpracujące z sześciobiegową manualną skrzynią. Większy silnik to już 1.6 T-GDI w dwóch wariantach – 150 KM i 250 Nm oraz 180 KM i 265 Nm dostępnych tylko z automatyczną skrzynią 7DCT. Kia wspomniała, że w dalszej części tego roku w ofercie pojawi się też pełna hybryda. No dobra, pora przejść do tego, po co tu przyszliście – cen Kii K4 Kombi:
- 1.0 T-GDI 115 KM 6MT – 115 490 zł (M), 130 490 zł (L), brak (GT-Line),
- 1.6 T-GDI 150 KM 7DCT – 124 490 zł (M), 139 490 zł (L), 160 490 zł (GT-Line),
- 1.6 T-GDI 180 KM 7DCT – brak (M), 143 990 zł (L), 164 990 zł (GT-Line).

Za taką cenę się opłaca
Patrząc na cennik, wynika z niego, że Kię K4 Kombi w podstawowej wersji wyposażenia M i z najsłabszym silnikiem można mieć za 115 490 zł. To oznacza, że samochód jest o 6000 zł droższy od hatchbacka w identycznej konfiguracji, ale w wersjach L i GT-Line będzie to już różnica rzędu 8500 zł. Porównując go natomiast z Kią Ceed Kombi, różnica wynosi 6590 zł, czyli raczej nie ma tragedii.
Decydując się na Kię K4 Kombi w najtańszej wersji wyposażenia samochód i tak zaoferuje całkiem sporo gadżetów przydatnych na co dzień. Będą to chociażby system autonomicznego hamowania wykrywający pojazdy, pieszych i rowerzystów, system hamowania na skrzyżowaniach, kamera monitorująca uwagę kierowcy, LED-owe światła, bezkluczykowy system uruchamiania i otwierania pojazdu, kamera cofania, przednie i tylne czujniki parkowania oraz dwustrefowa klimatyzacja. To nie wszystko, bo w kombi dostaniecie jeszcze relingi, aktywny tempomat, asystenta jazdy po autostradzie, bezprzewodowe Apple CarPlay i Android Auto, siedem poduszek powietrznych i asystenta utrzymania auta w pasie ruchu.

Dopłata do wersji L to 9000 zł
Jeśli dopłacicie do wersji L Kia K4 Kombi zyska jeszcze przednie lampy w stylistyce Star Map, tylne światła LED, dwa 12,3-calowe ekrany rozdzielone 5,3-calowym wyświetlaczem do obsługi klimatyzacji, przyciemnione szyby, podgrzewane przednie fotele i kierownicę, elektryczną regulację fotela kierowcy, ładowarkę indukcyjną, tapicerkę ze skóry syntetycznej, system monitorujący martwe pole, czujniki deszczu z automatycznymi wycieraczkami, 17-calowe felgi, nawiewy dla drugiego rzędu i elektryczną klapę bagażnika. Jest grubo, ale może być lepiej.
Za odmianę GT-Line zapłacicie najwięcej i dostaniecie ją tylko z większym silnikiem, ale w zamian zyskacie jeszcze bardziej zaawansowany system hamowania oraz asystenta jazdy po autostradzie rozbudowanego o funkcję zmiany pasa ruchu i unikania kolizji. Jest też monitorowanie martwego pola rozszerzone o wyświetlanie obrazu na ekranie, kamera 360, łopatki, ambientowe oświetlenie, 12,3-calowy Head-up, nagłośnienie Harman Kardon, a nawet boczne czujniki parkowania, wentylowane przednie fotele z funkcją pamięci i podgrzewane tylne fotele. Do tego dochodzą inne zderzaki, 18-calowe felgi, metalowe nakładki na pedały i czarne lusterka.
Co istotne, Kia oferuje też możliwość osobnego dokupowania pakietów, dzięki czemu możecie dostać niektóre elementy wyposażenia nawet w niższy wersjach. Wśród z nich znalazł się Pakiet Smart (dla odmiany M) za 6500 zł, Pakiet Drive Wise (dla L) za 2000 zł oraz Pakiet Business Line (też dla L) za 10 000 zł. Z osobno dokupowanych elementów można wybrać też dach panoramiczny za 3500 zł, ale jedynie w wersjach L i GT-Line. Lakiery metalizowane i pastelowe kosztują z kolei 3000 zł. Rok 2026 dopiero się zaczął, a już uraczył rynek całkiem niecodzienną spalinową niespodzianką, i oby tak dalej.
Dowiedz się więcej o marce Kia:







































