Fiat pokazał nowe modele. Dwa Maluchy przyciągają uwagę
Fiat pokazał nam swoją gamę, której nowi członkowie pojawią się na rynku w nadchodzących latach 2026-2030. Uwagę przykuwają szczególnie dwa niewielkie modele - nazywają się Quattrolino i Pandina.

Fiat obecnie należy do czterech głównych marek koncernu Stellantis - większość uwagi i środków finansowych będzie trafiała do włoskiej marki, wraz z Peugeotem, Jeepem i Ramem. Na niedawnej konferencji zapowiedziano kilka premier, wśród których znajdą się wyczekiwany model Grizzly, a także dwa elektryczne maluchy:

Multipla powróciła
Pierwszym z nowych fiatowskich maluchów jest zielony paputek stojący obok Topolino, choć niepewnie skrywający się za "pięćsetką". Nazywa się Quattrolino i jest pewną niespodzianką, bo trudno doszukać się zapowiedzi konkretnie takiego modelu.

Gdy zobaczyłem Quattrolino, od razu pomyślałem o Fiacie 600 Multipla z lat sześćdziesiątych. Nawiązanie jest oczywiste - niemal identyczny, jednobryłowy kształt, wysoko zamontowane przednie światła czy dwukolorowe nadwozie. Jeżeli zaś chodzi o bardziej współczesnych sobowtórów, to wskazałbym niemiecki samochodzik elektryczny Mia.

Plotki o powrocie Multipli pojawiały się już od jakiegoś czasu - jednak chyba nie tego każdy się spodziewał. Quattrolino nie będzie nowym dziwadłem z trzema fotelami w każdym rzędzie, a większą, czteromiejscową wersją Topolino. Najprawdopodobniej będzie proponowany młodym rodzinom mieszkającym w miastach lub kierowcom poszukującym minimalistycznego i ekonomicznego pojazdu.
Gdyby Quattrolino korzystało z technologii podobnej do Topolino, korzystałoby z akumulatora o pojemności 5,5 kWh, dostarczającego energię silnikowi elektrycznemu o mocy 8 KM. Jednak ze względu na większy rozmiar, mocniejszy akumulator i silnik nie byłyby zaskoczeniem.
Na to wszyscy czekali
Drugą z małych nowości jest elektryczny koncept Pandina - ten stoi niemalże w centrum grafiki, dumnie obok modelu 500.

Pandina jest realizacją zapowiadanego wcześniej superprostego, podstawowego elektrycznego modelu Fiata, homologowanego w nowej europejskiej klasyfikacji M1E. Jego cena ma być bardzo niska i miałaby wynosić 15 tys. euro (63,6 tys. zł).
Jest to na razie model studyjny, zaprojektowany we współpracy ze studentami wzornictwa z IED i ISIA Roma, a także we współpracy ze studiem Giugiaro, odpowiadającym za ikoniczną, oryginalną Pandę z 1980 r. Jest to w zasadzie pudełko na kółkach, z dziwacznymi, wystającymi reflektorami podobnymi do żabich oczu - osobiście widzę tu podobieństwo do Fiatów Nuova 500 w wersji eksportowej do Stanów Zjednoczonych.
Platforma i układy napędowe nie są jeszcze znane: wiadomo tyle, że auto będzie zasilane energią elektryczną. Do produkcji zaś trafi do zakładów w Pomigliano d'Arco na południu Włoch w 2028 r., wraz ze swoim krewniakiem Citroenem 2CV.
Strategia jest zatem jasna. Fiat koncentruje się na miejskich autach - to mu przez większość historii wychodziło najlepiej - dodając do nich (miejmy nadzieję) niedrogie auta nieco większych rozmiarów. Powroty do korzeni są w modzie i lepiej, że tutaj się to sprawdziło.
Więcej o Fiatach przeczytasz tutaj:



















