REKLAMA

Pan Marcin boi się kontrolera poczty. To nie on jest zagrożeniem

Dowiedziałem się, że pan Marcin Możdżonek ostrzega wyborców przed kontrolerami Poczty Polskiej, którzy będą robić zdjęcia samochodom i nakładać kary. Panie Marcinie, pan się nie boi, to moja branża sieje ferment, ale będzie jeszcze gorzej.

Pan Marcin boi się kontrolera poczty. To nie on jest zagrożeniem
REKLAMA

Marcin Możdżonek to były kapitan reprezentacji Polski w siatkówce, obecnie jest radnym samorządowym, prezesem Naczelnej Rady Łowieckiej przy Polskim Związku Łowieckim oraz członkiem partii Nowa Nadzieja, wchodzącej w skład Konfederacji. Piszę to wszystko, żebyście wiedzieli, że mówimy o wykształconym człowieku, który działa w przestrzeni publicznej, a jego głos ma znaczenie i wpływ na wyborców.

Ostatnio poinformował na swoim profilu, że:

od 22 maja kontrolerzy Poczty Polskiej rozpoczynają masową akcję dokumentowania odbiorników radiowych w samochodach (zwłaszcza firmowych i leasingowanych). Przepis jest prosty: kontroler robi zdjęcie Twojego auta na publicznym parkingu, rejestracja trafia do bazy, a Urząd Skarbowy uruchamia machinę ściągania zaległego abonamentu RTV wraz z karami. Mamy zatem spektakularny przełom w walce z dziurą budżetową. Zapomnijcie o listach i paczkach – nową narodową specjalizacją Poczty Polskiej staje się fotografia uliczna.

Wizja jest imponująca: jedno zdjęcie tablicy, szybki transfer danych do fiskusa i machina urzędowa rusza do tańca. Najgłębsze ukłony należą się przedsiębiorcom i menedżerom flot – Wasz przymusowy wkład w ratowanie finansów publicznych będzie teraz dokumentowany w standardzie HD!

A pamiętacie jeszcze 2008 rok i słowa Premiera Tuska o abonamencie RTV jako „haraczu”? Czas płynie, a "cóż szkodzi obiecać" pozostaje zawsze na czasie.

Żeby nie było wątpliwości - to całość wpisu polityka.

W komentarzach zaroiło się od oburzonych ludzi, o tym, że bezduszny Tusk przyszedł wycisnąć z nas wszystkie pieniądze. O co tutaj chodzi?

Abonament radiowo-telewizyjny to zło w najczystszej postaci

Powinniśmy go płacić za zarejestrowany odbiornik radiowy lub telewizyjny, a wpływy z tej opłaty powinny być przeznaczane na działalność misyjną mediów publicznych. Tak się jednak składa, że media publiczne to w gruncie rzeczy ściek, zwłaszcza sekcja publicystyczno-polityczna. Nie są apolityczne, tylko podlizują się aktualnie rządzącej ekipie. Jakby wpływu z abonamentu było mało, to rządzący od kilku lat przeznaczają co roku kilka miliardów złotych na media publiczne, bo doskonale wiedzą, że to najważniejsza tuba propagandowa w tym kraju. Nic się w tym temacie nie zmieni, więc szkoda strzępić klawiatury. Zmieniają się twarze, zmieniają się rządy, a bagno jak było, tak jest.

Obowiązkowi opłaty za odbiornik radiowy podlegają również właściciele samochodów używanych do prowadzenia działalności gospodarczej. Powinni płacić za każdy odbiornik. Czyli jak firma X ma 10 samochodów, to co miesiąc powinna wnosić opłatę za 10 odbiorników. Osoby prywatne płacą tylko jedną opłatę. Ile wynosi? Za odbiornik radiowy płaci się 9,50 zł co miesiąc, czyli 114 zł rocznie. Jeżeli zapłacicie z góry całą kwotę, to dostaniecie rabat i wasza opłata wyniesie 102,60 zł.

Abonament płacicie do 25. dnia każdego miesiąca. I tu dochodziy do sedna wpisu pana Marcina Możdżonka. Dlaczego pojawia się tam data 22 maja? Otóż 25 maja wypada w poniedziałek, więc pewien serwis wymyślił sobie, że musicie wysłać przelew 22 maja, żeby doszedł w poniedziałek. Po 22 maja kontrolerzy Poczty Polskiej, którzy są uprawnieni do kontroli uiszczania opłaty za odbiorniki, mają robić zdjęcia samochodów. Dlaczego mają to robić? Według portalu to niezawodny sposób na udowodnienie przedsiębiorcy, że musi zapłacić abonament.

Kara za brak opłaty to 30-krotność opłaty, a zadłużenie z tego tytułu przedawnia się po upływie 5 lat. Jeśli nie zapłacisz, to kara w przypadku radia wyniesie 285 zł. Wszystko pięknie, ale jest jeden szkopuł. To wszystko to sianie paniki.

Jesteście bombardowani zagrożeniami na każdym kroku

W całej Polsce działa kilkudziesięciu kontrolerów, więc sami widzicie, że ściągalność i prawdopodobieństwo kontroli stoi na niskim poziomie, ale idźmy dalej. Jak rozpoznać samochód firmowy albo używany do działalności gospodarczej? Musi się wyróżniać. Jak macie nieoklejony samochód to możecie spać spokojnie. A jak macie z naklejkami to istnieje szansa, że możecie trafić na kontrolera. Co wtedy? Zaczyna się długotrwała procedura, która nie musi skończyć się źle. Musicie być o niej powiadomieni, macie możliwość odwołania. Nie żebym was do czegoś złego namawiał, ale matematykę pozostawiam wam. Pan Marcin po prostu dał się złapać na nagonkę medialną. Wpływ z opłaty nie jest łataniem budżetu państwa, nawet tego nie poczuje, bo to nie jest promil wpływów i wydatków. Problem leży gdzie indziej

Nie mogę winić pana Marcina. To wszystko przez dziennikarzy

Widzicie, algorytmy Google są bezlitosne. Możecie opowiadać, że chcecie mieć jakościowe treści, że bylibyście w stanie za nie zapłacić, żeby tylko czytać rozbudowane recenzje. Chcecie w nich przeczytać o skoku tłoka, ciśnieniu doładowania i innych równie emocjonujących rzeczach. Nie chcecie czytać płytkich artykułów, na widok przekombinowanego nagłówka robicie znak krzyża, bo cenicie jakość. A później poszczególne media sprawdzają statystyki odwiedzin i okazuje się, że pomimo zapowiedzi i tak od recenzji nowego sedana wolicie czytać, że dziunia wsadziła pistolet w złą dziurę. Lamborghini nie odpaliło (nagłówek autentyczny jakby ktoś miał wątpliwości).

Czytelnicy kochają zalew treści, im bardziej klikbajtowo, tym lepiej. Jednocześnie takie teksty są popychane do przodu przez algorytmy Google. Jest to o tyle śmieszne, że od lat w branży słyszymy od tego giganta, że algorytmy premiują poszerzone treści, napisane przez ekspertów, z researchem i wyraźną opinią. Tymczasem wchodzę do Discovera (to ta zakładka w telefonie po lewej stronie menu telefonu z najważniejszymi informacjami) i widzę zalew bzdurnych nagłówków, wymyślonych newsów, a ostatnio treści z serwisów z Wietnamu i innych tego typu państw, które są w całości wygenerowane przez AI. Czytacie to, reagujecie na to, więc koło się toczy.

W branży znikają niektóre serwisy, dziennikarze czy treści, ale to temat na inny wpis. Pogoń za nagłówkami to równocześnie pogoń o budżety reklamowe, a te najłatwiej uzyskać pokazując swój zasięg. Im większy, tym lepiej. My znajdujemy się w pierwszej dziesiątce serwisów motoryzacyjnych, na stabilnej pozycji, bo jednak lubicie nasze pisanie z pazurem. Nie musimy silić się na nagłówki obrażające waszą i naszą inteligencję. Inaczej sprawa wygląda na samym szczycie łańcucha pokarmowego. Tam liczba miesięcznych użytkowników idzie w kilka milionów, a walka toczy się na noże.

Jeden z wiodących serwisów wymyślił sobie kilka artykułów na emocjonujące tematy - przegląd techniczny, abonament radiowo-telewizyjny, nowy taryfikator mandatów i mój ulubiony - rząd podał datę, po której musisz wymienić prawo jazdy. Nic się zasadniczo w tym zakresie nie zmienia, ale co tydzień lub dwa pojawia się artykuł na ten sam temat, brzmiący mniej więcej tak samo, a który jest pchany w górę przez algorytm Google. W myśl zasady, że skoro piszą o tym, co tydzień, to się na tym znają.

Jednym z tych tematów jest właśnie temat abonamentu radiowo-telewizyjnego. Serwis co miesiąc podaje datę, po której zaczynają się masowe kontrole, a brak opłaty za abonament radiowo-telewizyjny może skutkować komornikiem i innym poważnymi konsekwencjami.

Możecie pomyśleć, że dissuję kolegę z branży, ale to nieprawda

Nie mogę tego robić, bo gra takimi kartami, jakie ma. Bierze udział w tym samym, co ja i moi koledzy z redakcji, robi to skutecznie, a przecież nie jest tak, że artykuł wprowadza w błąd. Faktycznie kontrolerzy Poczty Polskiej mogą robić zdjęcia, może to skutkować nałożeniem kary, jej wysokość jest znana, stawka abonamentu również i w gruncie rzeczy nie da się tam stwierdzić żadnego kłamstwa. Ot nagięcie rzeczywistości. I właśnie na to dał się złapać pan Marcin Możdżonek, podobnie zresztą jak kilkaset tysięcy innych czytelników serwisów motoryzacyjnych w Polsce.

Nie krytykuję gracza, krytykuję grę. Niestety poczuciem misji jeszcze nikt nigdy nie opłacił rachunków. Serwis musi przynosić wyświetlenia, inaczej staje się nierentownym hobby. Wszyscy jesteśmy w tym umoczeni. Wy, bo czytacie takie artykuły i się nimi emocjonujecie, my jako branża, bo je tworzymy i Google, bo je promuje i na nich zarabia. A będzie tylko gorzej.

Nie wiem, czy śledzicie branżę technologiczną, ale właśnie doszło w niej do przełomu. Google ogłosił koniec internetu, jakiego znamy. Już od jakiegoś czasu po wpisaniu zapytania w przeglądarkę Google, otrzymujecie streszczenie AI na zadane pytanie. Oczywiście pod spodem są normalne linki prowadzące do właściwej treści, ale coraz więcej was zatrzymuje się na przeczytaniu podsumowania, bez kliknięcia w link prowadzący do źródła. Google wyświetli przy tym podsumowaniu reklamę, więc zarobi, a strony są stratne, bo zostały okradzione z materiału.

Nowy wygląd przeglądarki jest gorszy. Zakłada, że w ogóle nie będziecie korzystać z wyszukiwania, tylko będziecie prowadzić rozmowę na tema zapytania z Agentem AI. Jak to działa? Wpiszecie Mercedes-AMG GT 63 czterodrzwiowe Coupe i zamiast opinii, recenzji, testów czy ciekawostek dostaniecie streszczenie od AI, reklamę Mercedesa, zapytanie czy chcecie szczegółowe dane techniczne itd. Nie wejdziecie na stronę, bo Google tego nie chce.

To potężny cios w media, ale również w was czytelników, bo wtedy już kompletnie pogubicie się, co jest prawdą, a co nie. Będziecie zdani na łaskę wielkiej korporacji zza Oceanu i jeszcze zatęsknicie za mediami, które opowiadały o tym, że od 22 maja pan Staszek z Poczty Polskiej zrobi zdjęcie środka samochodu. Wszyscy jesteśmy zgubieni, ale zanim to nastąpi, to nie bójcie się, nie dostaniecie kary za słuchanie radia w swoim samochodzie i za to, że nie zarejestrowaliście tego radia.

Najnowsze
Aktualizacja: 2026-05-21T19:39:33+02:00
Aktualizacja: 2026-05-21T19:01:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-21T17:54:45+02:00
Aktualizacja: 2026-05-21T17:38:13+02:00
Aktualizacja: 2026-05-21T09:12:44+02:00
Aktualizacja: 2026-05-20T18:10:34+02:00
Aktualizacja: 2026-05-20T16:49:59+02:00
Aktualizacja: 2026-05-20T12:07:13+02:00