Zakaz reklamy aut spalinowych. Miasto się nie patyczkuje
W stolicy Holandii - Amsterdamie - wprowadzono zakaz reklamowania wielu produktów na bilbordach. Wśród nich, w większości mocno zaskakujących, znalazły się samochody z silnikami spalinowymi.

Ekologia zaczyna przybierać coraz to dziwniejsze kursy. Swoiste apogeum osiągnęło ono w Amsterdamie, czyli stolicy Królestwa Niderlandów. Choć uważane powszechnie za liberalne, z obfitością miejsc przyjaznych osobom LGBT, czy słynnych coffee shopów, okazało się nieco przeczyć temu stereotypowi z dość rygorystycznym zakazem.
Zakaz reklamy samochodów spalinowych
Został on wprowadzony przez obecne w radzie miasta proekologiczną partię GroenLinks i walczącą o prawa zwierząt Partij voor de Dieren. Obejmuje on bilbordy, a także elementy infrastruktury miejskiej, jak autobusy, czy przystanki komunikacji miejskiej. Sam zakaz obejmuje nie tylko auta na benzynę i olej napędowy, ale też loty, rejsy wycieczkowe, czy mięso. Wejdzie on zaś w życie z dniem 1 maja 2026 r.
Zakaz ten naturalnie spotkał się z ogromną krytyką. Sprzeciwia się temu chociażby wiceburmistrz Amsterdamu Melanie van der Horst z centrowo-liberalnej partii D66. Uważa ona, że wprowadzenie zakazu w maju, zgodnie z propozycją rady miasta, byłoby za szybkie i apeluje o "rozsądny okres przejściowy", gdyż nowa uchwała koliduje z wcześniej podpisanymi umowami reklamowymi. Do tego, pani van der Horst twierdzi, że reklamy związane z paliwami kopalnymi stanowią jedynie 4,3 proc., a mięsa jedynie promil.
Kontrowersje wiążą się również ze skutecznością samego zakazu - odnosi się on bowiem jedynie do przestrzeni miejskiej, podczas gdy wszelkie media nie są im potrzebne. Oznacza to, że młody Amsterdamczyk może nie zobaczy na miejskim bilbordzie reklamy kiełbasek, ale w gazecie dostanie w twarz ofertą tanich lotów Ryanairem, czy tam innym KLM, a na Tiktoku w kwadrans wyskoczy mu 5 reklam spalinowego BMW. Gdzie tu sens?
W Niderlandach to nie jest żadna nowość
Partia GroenLinks już od dawna próbowała przepchnąć swój zakaz w Amsterdamie. Pierwsze podejście miało miejsce w 2020 r., lecz zakończyło się pewnym niepowodzeniem - rozwiązaniem miał być kompromis w postaci usunięcia reklam linii lotniczych, rejsów statkami i samochodów spalinowych z amsterdamskiego metra.
Stolica nie jest również pierwszym miastem w Holandii, które wprowadziło taki zakaz - już wcześniej podobne regulacje wprowadzono w Haarlemie, Utrechcie i Nijmegen. Władze Amsterdamu zdążyły się pochwalić, że jest on pierwszą stolicą na świecie, która wprowadziła zakaz reklamy produktów mięsnych w sferze publicznej. No nie wiem - gratulacje, chyba? Dla nich pewnie jest co gratulować, ale moim zdaniem to po prostu przesada, a i forma jest jedną, wielką niedoróbką, która niczego nie wniesie, a tylko niesie dość skrajne i radykalne przesłanie. Gratulacje należą się zatem tylko wyłącznie radnym z GroenLinks, którym udało się zrealizować swój cel. Potrzeba z piramidy Maslowa spełniona - szkoda tylko, że więcej pożytku już nie będzie.
Więcej o ekologii przeczytasz tutaj:







































