Wielkanoc przyszła wcześniej. Jeep pokazał 6 nowych aut
Wśród miłośników off-roadu po drugiej stronie Pacyfiku zdają się dominować czteroliterówki. Bodaj najważniejszą jest Baja, ale gdzieś niedaleko za nią znajduje się Moab w stanie Utah. W schemat ten wpisuje się też Jeep.

Co roku na przełomie marca i kwietnia czerwone skały Utah stają się celem pielgrzymek tysięcy dżipiarzy z całego świata, którzy zjeżdżają do Moab, żeby popełzać po kamieniach, popatrzeć na koncepty, których nigdy nie kupią, i przy okazji udowodnić znajomym, że ich wyciągarki to nie ozdoba. W tym roku impreza ma wyjątkowy charakter – 60. Easter Jeep Safari potrwa od 28 marca do 5 kwietnia 2026 roku. Z okazji tego okrągłego jubileuszu nawet Jeep pozwolił sobie na trochę więcej sentymentów niż zwykle.
Sześćdziesiąt lat błota, skał i entuzjazmu
Wszystko zaczęło się w 1967 roku, kiedy Moab Chamber of Commerce wpadła na pomysł organizacji jednodniowej wycieczki terenowej, żeby przyciągnąć turystów do miasteczka. Na przestrzeni lat EJS rozrosło się do dziewięciodniowego święta offroadu, na które przyjeżdża ponad 20 000 uczestników, a logistyką całości zajmuje się stowarzyszenie Red Rock 4-Wheelers – wolontariusze, którzy przy okazji dbają o stan szlaków i chętnie sprzątają po sobie (i po innych). W tym roku uczestnicy mają do dyspozycji 153 trasy, co przekłada się na około 4000 Jeepów dziennie na malowniczych skałach Utah. Brzmi jak jeden wielki korek, ale przynajmniej w przepięknych okolicznościach przyrody.
Jeep Performance Parts – katolog w roli głównej
Nieodłącznym bohaterem każdego EJS jest Jeep Performance Parts (JPP) – autorska linia akcesoriów Jeepa produkowana przez Mopar. JPP to części zaprojektowane i przetestowane przez tego samego producenta, który złożył dany samochód – co w teorii oznacza idealne dopasowanie, a w praktyce nie przekłada się na utratę gwarancji. Moab jest dla JPP tym, czym Nürburgring dla europejskich producentów – brutalnym poligonem testowym, który zweryfikuje wszystkie uchybienia wytrzymałościowe czy jakościowe. Zestawy zawieszenia, stalowe zderzaki, wyciągarki, beadlock'owe felgi, systemy pokładowego sprężonego powietrza, oświetlenie pomocnicze – wszystko to ląduje na konceptach EJS po to, żeby klienci zobaczyli, co można kupić i zamontować we własnym garażu. Albo zlecić serwisowi. Zależy, ile masz siwych włosów i jak bardzo bolą plecy.
W tym roku JPP szczególnie zaznacza swoją obecność: niemal każdy z sześciu konceptów jest dosłownie jeżdżącym katalogiem części – od zestawów podwyższających po panele MOLLE i platformy dachowe. Jeśli mam być szczery, to podoba mi się taka forma reklamy. Zawsze przyklaskuję pomysłom, które sprawiają, że marketing staje się chociaż odrobinę mniej nudny.
Na ten rok organizatorzy przygotowali wystawę zabytkowych pojazdów, specjalne przejazdy retro i to, co każdego roku wzbudza to największe emocje – pokaz konceptów marki Jeep. W centrum Moab, przy kultowym Walker Drug, marka rozstawi swoje stoisko, oferując jazdy próbne, atrakcje dla klientów i – a jakże – pokaz dronów, jak przystało na rok 2015.
Sześć konceptów – żadnego nie kupisz
Jeep przywiózł do Moab aż sześć konceptów. Część z nich w zasadzie mogłaby wejść do produkcji choćby jutro, część to czyste szaleństwo, a jeden to restomod z lat 80.

Wrangler Anvil 715 to gwiazda pokazu. Bazuje na Wranglerze Rubicon 392 z 470-konnym V8 o pojemności 6,4 litra. Stylistycznie nawiązuje do militarnych Jeepów Kaiser z lat 60., ma stalowe zderzaki, zintegrowany system sprężonego powietrza do regulacji ciśnienia w oponach i niestety... niezdejmowany dach. Tak, Jeep zbudował Wranglera, któremu nie można zdjąć dachu. Ale przynajmniej szyba nadal opada. We wnętrzu customowe fotele w odcieniach turkusu i ekran do nawigacji w terenie, który wygląda jak iPad przyklejony do deski rozdzielczej (i chyba nim jest). Postęp technologiczny nie bierze jeńców.
Wrangler Laredo to powrót do korzeni na bazie Willys z ręczną skrzynią biegów i silnikiem V6 3.6 Pentastar. Tapicerka w stylu Dzikiego Zachodu, półdrzwi, manualna przesuwna tylna szyba i wyraźny akcent położony na to, że Jeep nie musi być skomplikowany, żeby robić robotę. Nostalgia w najlepszym wydaniu – jakbyś wyciągnął z szafy ulubioną kurtkę z liceum i okazało się, że nadal pasuje.

Wrangler Buzzcut to dwumiejscowy pomarańczowy wariat z podniesionym o dwa cale zawieszeniem i 17-calowymi felgami beadlock. Tylne siedzenia zastąpiono zamkniętym systemem szafek z panelami MOLLE – bo skoro nie możesz zabrać pasażerów, możesz przynajmniej zabrać więcej bagażu. Napędza go czterocylindrowy silnik 2.0 z turbiną o mocy 270 KM, wsparty filtrem zimnego powietrza Mopar. Na dachu wylądowała platforma Rhino-Rack z lampami TYRI. Do kompletu jest też snorkel, gdyby jedna z setek rzek, z których przecież słynie pustynia Moab, okazała się głębsza, niż wyglądała na mapie.
Grand Wagoneer Commander to z kolei zupełnie inny świat – pełnowymiarowy SUV na 20-calowych felgach ubranych w opon 35 cali, z niestandardowymi osłonami podwozia i bagażnikiem dachowym. Samochód, który ma holować Twojego wybudowanego rock-crawlera pod Moab, a przy okazji pomieścić całą rodzinę.
Gladiator Red Rock to jedyny koncept, który jest dosłownie wołem roboczym – został zbudowany specjalnie dla Red Rock 4-Wheelers, żeby pomagać w utrzymaniu szlaków. Wyciągarka Warn, solidny przedni zderzak, 37-calowe opony na 17-calowych beadlock'ach i dodatkowe światła przy słupkach. Trochę na pokaz, ale głównie do roboty.
Gwiazda wieczoru: Cherokee XJ

Prawdziwą sensacją jest XJ Pioneer – restomod oparty na Cherokee z rocznika 1986, który znaleziono w tak doskonałym stanie, że ekipa projektantów postanowiła go... prawie nie ruszać. Oryginalna fabryczna farba, oryginalny silnik V6 2.8 z przebiegiem 80 000 mil, radio na kasety. Powrót do przeszłości pełną gębą. Podobno w schowku leżał zeszyt, w którym poprzedni właściciel skrupulatnie zapisywał każde tankowanie przez cały okres użytkowania auta. Obstawiam, że był księgowym. Żarty żartami, ale aż miło patrzeć na zdjęcia tego egzemplarza. Jak to mówi mój kumpel – laleczka.

Jeep podniósł zawieszenie o dodatkowe 2 cale, założył mu 33-calowe opony BFGoodrich na 17-calowych felgach, karbonowe nakładki na nadkola i osłony progów. Wnętrze pozostało nienaruszone, uzupełnione o kilka stosownych akcesoriów, takich jak koralikowe nakładki na fotele prosto „z epoki” czy kostka Rubika. Przyznaję bez bicia, że nie mogę się na niego napatrzeć...
Moab kształtuje przyszłość Jeepów
Jak co roku, prezentowane na Easter Jeep Safari koncepty to nie tylko show. Jak powiedział Vince Galante, wiceprezes ds. globalnego designu Jeep: „Z Moab wynosimy wiedzę, której nie da się zdobyć w szkole projektowania”. To tu testowane są rozwiązania takie jak zintegrowane osłony progów, systemy oświetlenia czy bagażniki dachowe, które potem trafiają do modeli seryjnych. Konstruktorzy obserwują, jak koncepty sprawdzają się na prawdziwych szlakach, zbierają opinie fanów i wracają z garścią pomysłów na kolejne sezony.
W tym roku marka świętuje też 85-lecie istnienia, z tej okazji rozszerzając swój program Badge of Honor o 11 nowych tras terenowych – łącznie jest ich już 85, co akurat trudno nazwać zbiegiem okoliczności. Do tego sześćdziesiąt lat imprez w Moab, sześć nowych konceptów i jeden unikalny Cherokee. Jeep wie, jak obchodzić urodziny.
Czytaj więcej:



















