Dodge próbuje ratować muscle cara na prąd. Wsadzi mu V8
Wprowadzony w 2024 roku Dodge Charger miał być game changerem dla marki i z miejsca zostać hitem sprzedaży. Niestety dla Amerykanów, nie radzi sobie najlepiej i nawet kolejne wersje spalinowe mogą mu nie pomóc. Dlatego trzeba wytoczyć najcięższe działa - odmianę SRT Hellcat.

Gdy Dodge wypuścił nowego Chargera, okrył się on krytyką i śmiechem. Po pierwsze, z powodu nadwozia w formie pięciodrzwiowego liftbacka, które uznano za niepasujące do prawdziwego muscle-cara (osobiście się nie zgadzam). Po drugie, za napęd elektryczny - nie dość, że użyto legendarnej nazwy Charger dla mikrofalówki na kołach (choć przez dwuznaczność użycie było bardzo zmyślne), to jeszcze coś, co nazwano Chargerem nie mruczy V-ósemką.
Trzeba coś z tym zrobić
Dodge Charger występuje również w wersji benzynowej o nazwie Sixpack. To trzylitrowa rzędowa szóstka o nazwie Hurricane, która w wersji turbodoładowanej może się pochwalić okazałą mocą 550 KM, a według tego co piszą nasi amerykańscy koledzy po fachu jeździ naprawdę przyjemnie. Jednak i tak czegoś mu brakuje - tym czymś są dwa dodatkowe cylindry, a właściwie wspaniały dźwięk, który emituje silnik V8.

Tim Kuniskis, czyli prezes Ram i szef odradzającego się oddziału SRT, już stwierdził wcześniej, że jeśli obecny Charger otrzyma V8, nie będzie to 5,7-litrowy silnik Hemi. Pewnie nie będzie to też odmiana 6,4-litrowa, gdyż generuje mniejszą moc niż Hurricane biturbo, więc nie ma większego sensu.
Jednak może być jeszcze lepiej - źródła bliskie portalowi Mopar Insiders podają, że Dodge już pracuje nad topową wersją benzynową. Miałaby to być reaktywacja samego Dodge'a Challengera SRT Hellcat.
A "piekielny kot" to nie przelewki
Jeżeli na powyższą informację wzruszyliście ramionami, to najwyraźniej nie wiecie, czym jest SRT Hellcat. To ekstremalna odmiana Dodge'a Challengera z silnikiem 6.2 Hemi podkręconym do 707 KM. Pozwala to na osiągnięcie "setki" po 3,6 s oraz zapewnia prędkość maksymalną 320 km/h. Ale i tak najpiękniejszy jest w nim dźwięk - szczególnie mezzosopranowy, mechaniczny gwizd sprężarki, zmieniający każdego w mentalnego ośmiolatka.
Jeśli wierzyć źródłom Mopar Insiders, prace nad Chargerem SRT Hellcat już się rozpoczęły. Podobno są jeszcze na wciąż wczesnym etapie - seryjnego auta powinniśmy się spodziewać najwcześniej w drugiej połowie 2027 roku. Jeżeli będzie on taki jak trzeba - to znaczy, będzie zwijał asfalt i wydawał piski z układu dolotowego - a i tak nie poprawi sprzedaży, to chyba będziemy mieli do czynienia z przypadkiem beznadziejnym.
Więcej o amerykańskiej części Stellantis przeczytasz tutaj:



















