Koniec marzeń o autonomicznej jeździe. Producenci mówią "pas"
System autonomicznej jazdy był dla wielu kierowców marzeniem. Niestety, za tymi marzeniami nie nadążają producenci, których obietnice o kolejnych poziomach okazują się trudne do spełnienia - tak było w przypadku BMW i Mercedesa, rezygnujących z poziomu trzeciego.

Jazda autonomiczna to jedna z najgorętszych nowinek technologicznych w motoryzacji, nad którą pracuje coraz więcej producentów. Choć dla wielu jest to zbytek, to nie brakuje także głosów o tym, jak może to ułatwić życie. Szczególnie przodowała w tym Tesla, a w ślad za nią idą producenci premium z Chin i Niemiec. Niestety, nie każdy może nadążyć.
BMW rezygnuje z autonomii poziomu trzeciego
Jak podaje niemiecki Automobilwoche, BMW zamierza wycofać z oferty serii 7 system "Personal Pilot L3". Ma to nastąpić przy okazji liftingu, planowanego na koniec kwietnia 2026 r.

System umożliwia wysoce zautomatyzowaną jazdę, sklasyfikowaną według normy SAE jako 3 poziom autonomii. System mógł przejąć pełną kontrolę nad pojazdem na autostradzie przy prędkości do 60 km/h, stojąc w korku czy przy dużym natężeniu ruchu. Układ kierowniczy, gaz i odległość od poprzedzającego pojazdu były sterowane automatycznie, a kierowca mógł wówczas oderwać wzrok od drogi, jedynie pozostając w gotowości do przejęcia kontroli nad pojazdem, gdyby wystąpiła taka potrzeba.
Do BMW dołącza Mercedes
Do Bawarczyków dołączył także Mercedes-Benz, który niedawno zdecydował się zawiesić system Drive Pilot. Mercedesowskie rozwiązanie było dostępne już od 2021 r. (trzy lata dłużej niż BMW), a autami, w których występował były topowe modele - klasa S i EQS.

System ten również umożliwia autonomiczną jazdę na poziomie 3 według norm SAE z prędkością do 95 km/h na autostradach, w ściśle określonych warunkach: sprzyjającej pogodzie, obecności pojazdu z przodu i kontrolowanym otoczenia.
Umożliwiał on jazdę bez trzymania kierownicy i patrzenia na drogę, a odpowiedzialność w razie wypadku przechodziła na producenta (w przeciwieństwie do systemów z poziomem 2, gdzie wina zawsze będzie leżeć po stronie kierowcy).
To wszystko przez cenę
Ograniczenia w użytkowaniu i wysoka cena ograniczyły jego popularność - w zależności od modelu, koszt systemu Drive Pilot wahał się od 5950 do 9000 euro (25 tys. - 38 tys. zł). Dlatego też wraz z liftingiem Klasy S i EQS zaplanowanym na październik, Mercedes przejdzie na system MB.Drive Assist Pro, oferujący autonomiczność na poziomie 2+.
System ten jest znacznie tańszy - w Stanach Zjednoczonych wyceniono go na 3950 dol. (14 tys. zł) w nowym elektrycznym CLA. Umożliwia on częściowo zautomatyzowaną jazdę, m.in. na autostradach i w środowisku miejskim. Kierowca jednak musi po jego aktywacji zachować stałą czujność.
Oczywiście nie oznacza to, że BMW i Mercedes oficjalnie porzuciły ambicje związane z wprowadzeniem w pełni autonomicznej jazdy. Przykładowo Mercedes współpracuje z firmą Nvidia nad systemami poziomu 4, a także wdraża już usługę robotaksówek w Abu Zabi. Prezes Mercedesa, Ola Källenius, wyzwanie przy zapewnieniu autonomicznej jeździe widzi w "ostatnim procencie", czyli przygotowaniu systemu na absolutnie każdą, możliwą sytuację, co wymaga znacznej ilości badań i doświadczeń, a co za tym idzie - funduszy.
Dlatego również, wbrew pozorom, przejście z poziomu 3 na poziom 2 nie jest wcale krokiem wstecz. Jasne, poziom 2 jest mniej zaawansowany, ale przyda się większej liczbie osób i - przede wszystkim - będzie tańszy, a co za tym idzie, szerzej dostępny.
Więcej o autonomicznej jeździe przeczytasz tutaj:



















