Pijany Chińczyk zasnął w aucie. Samochód jechał dalej
Pewien pijany kierowca miał sprytny plan. Myślał, że uniknie kary, jeśli auto samodzielnie zawiezie go do celu, a on będzie w tym czasie spał na fotelu pasażera. Nie takiego finału się spodziewał.

Systemy ADAS nie bez powodu określa się jako wspomagające, a nie zastępujące kierowcę, ale widocznie niektórzy nie widzą w tym żadnej różnicy. Współczesne samochody są coraz bardziej zaawansowane, jednak nie oznacza to, że można im całkowicie zaufać oraz że w razie wypadku przejmą za nas odpowiedzialność. Przekonał się o tym pijany Chińczyk i lepiej, by inni nie poszli w jego ślady.
Spał na fotelu pasażera, samochód jechał sam
Sytuacja, o której mowa, przypomina trochę przedszkolaka, który rzucił samochodzikiem w swojego kolegę i upiera się, że to nie on jest winny, bo to przecież zabawka uderzyła w rówieśnika. Podobnym poziomem myślenia wykazał się pewien Chińczyk, który uruchomił samochód i asystenta wspomagającego jazdę oraz uznał, że reszta go nie dotyczy, bo idzie spać. Niestety, tak to nie działa.
Najwyższy Sąd Ludowy w Chinach wydał bowiem pierwszy wyrok karny dotyczący bezpieczeństwa ruchu drogowego, konkretniej sprawy nr 271. Według sądu kierowcy nie mogą przekazać odpowiedzialności za prowadzenie pojazdu z uruchomionym systemem wspomagającym jazdę, ponieważ to oni przez cały czas odpowiadają prawnie za ich bezpieczną obsługę.
Tłem sprawy był przypadek z września 2025 roku, kiedy to Wang Mouqun, mieszkaniec Hangzhou w Chinach, postanowił złamać najważniejszą zasadę każdego kierowcy i wsiadł do samochodu po alkoholu. Mężczyzna uznał jednak, że skoro jego auto, prawdopodobnie Aito M9, jest wyposażone w system jazdy autonomicznej poziomu 2, to może bezpiecznie dojechać do celu, ponieważ to samochód go tam zawiezie, a nie on sam.
Chińczyk nie widział w tym nic złego, dlatego jak pomyślał, tak zrobił. Pewnie zastanawiacie się, w jaki sposób poradził sobie z czujnikami, które dla prawidłowego działania wspomagania co jakiś czas muszą wykrywać dłonie na kierownicy. Wang Mouqun skorzystał z nielegalnego urządzenia zwanego „inteligentnym gadżetem do jazdy”, który zwyczajnie imitował ruchy dłoni, oszukując czujniki. W jego głowie plan wydawał się genialny, jednak gdyby mu się udało, dzisiaj byście o tym nie czytali.

Może myślał, że to wszystko mu się śni
Na początku wszystko szło po jego myśli, jednak w pewnym momencie SUV zatrzymał się na lokalnej drodze. To zwróciło uwagę przechodniów, którzy widząc mężczyznę śpiącego na fotelu pasażera bez kierowcy, postanowili zadzwonić na policję. Gdy funkcjonariusze dotarli na miejsce, wykonali badanie na obecność alkoholu we krwi, którego wynik wyniósł 114,5 mg/100 ml.
Ludowy Sąd Rejonu Linping oczywiście wyciągnął poważne konsekwencje wobec mężczyzny, skazując go na 45 dni aresztu i grzywnę w wysokości 4000 juanów, czyli 2055 zł. Wyrok był prawomocny. Co ciekawe, okazało się, że to nie był pierwszy wybryk tego kierowcy, ponieważ w lipcu 2024 roku zawieszono mu prawo jazdy na pół roku w związku z wykroczeniami drogowymi i jazdą po alkoholu.
System wspomagające kierowcę ułatwiają życie na co dzień, a czasem nawet pomagają uniknąć niebezpiecznego zdarzenia. Nie oznacza to jednak, że mogą zagwarantować bezpieczeństwo i zastąpić kierowcę. Przykład z Chin niestety nie jest jedyny – warto przytoczyć sytuację z 2021 roku, kiedy to pijany kierowca Tesli w Norwegii zasłabł za kierownicą i upierał się, że nie prowadził samochodu, ponieważ używał autopilota. Miejmy nadzieję, że te historie przetrą oczy tym, którzy sami też nie widzieliby w tym nic złego.
Więcej niecodziennych przypadków znajdziesz tutaj:







































