Wyciekły zdjęcia BMW 8 Gran Coupe. I to naprawdę, to nie jest „wyciek kontrolowany”
Dla producentów samochodów internet to błogosławieństwo, ale i przekleństwo. Błogosławieństwo, bo mogą błyskawicznie pochwalić się światu nowym modelem, ale i przekleństwo, bo ktoś może to zrobić za nich.

Przykład tego mieliśmy niedawno z Oplem Corsą, którego zdjęcia wypłynęły na dwa tygodnie przed światową premierą. Dzisiaj mamy powtórkę sytuacji - tym razem z BMW 8 Gran Coupe.
Jasne, tzw. kontrolowany wyciek to dobrze znany sposób na zrobienie szumu wokół auta. Tym razem jednak jestem pewien, że to nie ten przypadek.
Carbuyer z Singapuru opublikował wczoraj materiał o nowej ósemce, na dokładnie tydzień przed oficjalną premierą. Materiał szybko zniknął ze strony, ale mleko się rozlało - zdjęcia trafiły do sieci i zostały podchwycone przez użytkowników forum bimmerpost.com, a stamtąd rozeszły się już po serwisach internetowych na całym świecie.
Też brałem udział w zamkniętym pokazie tego samochodu i ostrzyłem zęby, żeby Wam o nim opowiedzieć.
Według mnie to najładniejsze BMW ostatnich lat. I o ile 8 coupe ani cabrio nie rozbiły mi skali chcętomierza, o tyle 8 Gran Coupe robi robotę! Embargo wciąż obowiązuje, więc nie możemy pokazać zdjęć ani zdradzić detali związanych z tą wersją, ale sporo można wyczytać już z tego zdjęcia, opublikowanego jakiś czas temu przez BMW:
8 Gran Coupe przejęło stylizację przedniej i tylnej części nadwozia z wersji coupe. Ale by zmieścić dodatkowe drzwi i dodać miejsca w kabinie projektanci musieli zwiększyć odległość między przednią a tylną osią. I wygląda na to, że udało im się tego dokonać bez krzywdzenia linii nadwozia - 8 GC wciąż wygląda lekko i dynamicznie. Nie ma szans, by ktokolwiek pomylił je z modelem serii 5, albo co gorsza serią 7. I tak jak w przypadki wersji coupe i kabrioletu, sedan również będzie miał drzwi bez ramek.
Można się też spodziewać, że pod maską wersji Gran Coupe będą pracować te same jednostki napędowe co w coupe, czyli 3-litrowy diesel i 4,4-litrowe V8, w obu przypadkach połączone z 8-biegowym Steptronikiem. Tak czy inaczej - Porsche Panamerze i Mercedesowi CLS przybył poważny konkurent.
Po co to embargo?
To kolejna zaleta/przekleństwo internetu. By zapewnić równe szanse tytułom z różnych krajów, producenci organizują zamknięte prezentacje, podczas których pokazują samochód wybranym redakcjom i dają czas na przygotowanie materiałów. To szczególnie ważne w przypadku mediów papierowych, w których złożenie magazynu do druku i sam proces druku zabierają sporo czasu. Redaktorzy podpisują zobowiązania, że nie dopuszczą do publikacji zdjęć przed wyznaczoną datą.
W przypadku serwisów internetowych również ma to znaczenie - ustalając datę embarga producent zapewnia równą szansę na publikację i walkę o zainteresowanie Czytelników. Nie da się pokazać samochodu na żywo wszystkim w tym samym momencie. To znaczy pokazać się da, ale tak żeby każdy mógł usiąść, dotknąć, zrobić własne zdjęcia w spokojnych warunkach i zbudować opinie o tym co widzi - niekoniecznie. Taka prezentacja może trwać kilka tygodni, by sukcesywnie pokazać samochód dziennikarzom z całego świata.
Tym razem nie udało się powstrzymać wycieku. Co gorsza, na zdjęciach pokazanych na wspomnianym forum widać dziennikarza, który oglądał auto, więc BMW nie będzie miało problemu z dotarciem do jego źródła.