REKLAMA

Wypadek na słynnym torze. Porsche Polaka pękło na pół. To jak moje serce

W weekend Polak miał wypadek na najsłynniejszym torze świata. Nagranie jeży włos na głowie, ale jednocześnie jest najlepszą reklamę Porsche w ostatnich latach.

Wypadek na słynnym torze. Porsche Polaka pękło na pół. To jak moje serce
REKLAMA

Znam jedną reklamę Porsche, którą potrafię odtworzyć w pamięci sekunda po sekundzie. Wy pewnie też - to wspaniały klip o dziecku, które marzy o 911, rysuje go na lekcji, a później jedzie rowerem do salonu, żeby obejrzeć je na żywo. Sprzedawca nie spławia dziecka, pokazuje mu wspaniałe srebrne Porsche, pozwala w nim usiąść. Dziecko wysiada, prosi o wizytówkę i mówi, że do zobaczenia za 20 lat. I pada jedno z najlepszych haseł marketingowych - jest chwila, w której zdajesz sobie sprawę, że chcesz jedno i jest chwila, w której kupujesz 911. Czasami te chwile dzielą dekady. Geniusz.

REKLAMA

Od weekendu widzę nową reklamę Porsche - tak bezpieczne, że uratowało kierowcę z koszmarnego wypadku na Nurburgringu.

Wypadek Polaka na Nurburgringu. Potęga inżynierów Porsche

Nagranie mrozi krew w żyłach. Polak znajdujący się w Porsche zbierał się do wyprzedzania jadącego wolniej BMW M2. Na torze panuje zasada, że wolniejsze auto zjeżdża do krawędzi, daje się wyprzedzić szybszemu. Z jakiegoś powodu po zjechaniu do krawędzi, kierowca BMW odbił kierownicą i uderzył w Porsche 911 GT3 RS, w którym znajdował się Polak Waldemar Pietrzak, który jest znany w środowisku motoryzacyjnym. Samochody zderzyły się i powstała kula ognia.

Jeszcze jedno nagranie:

A tak wyglądał krajobraz po wypadku:

Na szczęście obaj kierowcy przeżyli. Zobaczcie dokładnie - BMW uderza w Porsche, które trafia w barierki, staje w ogniu i dachuje. Tymczasem Polak jest poobijany, podrapany, ale cały. I to pokazuje przewagę samochodów stworzonych do ekstremalnej jazdy. Ktoś mógłby powiedzieć, że hehe, Porsche zgubiło silnik, ale wszyscy wiemy, gdzie ten element znajduje się w 911. Samochód rozpadł się tak jak zaplanowali inżynierowie i chociaż mało kto zastanawiał się czy przy prędkości 190 km/h da radę ochronić kierowcę, to okazuje się, że jak najbardziej.

Wypadek Polaka na Nurburgring: kto jest winny?

Na moje to kierowca BMW, bo złamał elementarne zasady panujące na torze, ale niestety niemieckie prawo drogowe jest dosyć specyficzne i sprawa najprawdopodobniej trafi do sądu i dopiero wtedy dowiemy się, kto zostanie ukarany. Niektórzy w komentarzach twierdzą, że częściowo winę ponosi kierowca Porsche, bo nie czekał na wrzucenie kierunkowskazu przez BMW, ale umówmy się - gdyby na to czekał, to jeszcze ciągle by czekał.

Szkoda samochodów, ale i tak najważniejsze, że obyło się bez ofiar. A ja chylę kapelusza przed inżynierami współczesnych samochodów. Dzięki nim powstają bezpieczne maszyny.

REKLAMA

Więcej o Nurburgring przeczytacie w:

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-03-10T18:48:09+01:00
Aktualizacja: 2026-03-10T16:36:57+01:00
Aktualizacja: 2026-03-10T15:39:47+01:00
Aktualizacja: 2026-03-10T15:01:24+01:00
Aktualizacja: 2026-03-10T12:16:51+01:00
Aktualizacja: 2026-03-10T10:30:00+01:00
Aktualizacja: 2026-03-10T07:54:24+01:00
Aktualizacja: 2026-03-09T19:59:59+01:00
Aktualizacja: 2026-03-09T18:34:39+01:00
Aktualizacja: 2026-03-09T17:27:44+01:00
Aktualizacja: 2026-03-09T16:08:11+01:00
Aktualizacja: 2026-03-09T13:37:10+01:00
Aktualizacja: 2026-03-09T11:55:32+01:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA