REKLAMA

Padłem ofiarą agresji drogowej. Potem agresor odczuł mój profesjonalizm

Znacie to uczucie, kiedy ktoś odwalił coś na drodze i życzyliście temu komuś z całego serca, żeby upadł i sobie ten niemądry przód twarzy prosiaczka rozwalił? Uważajcie, bo to się czasami spełnia.

Padłem ofiarą agresji drogowej. Potem agresor odczuł mój profesjonalizm
REKLAMA

Może nie w sensie dosłownym, bo nikt w tej bajce się nie przewrócił i nie zrobił sobie fizycznej krzywdy, ale utrata prawa jazdy za punkty jest w jakimś sensie pewną formą spełnienia tego życzenia. Skąd o tym wiem? No cóż, zawód instruktora nauki jazdy ma w sobie coś z profesji księdza, tyle że mnie nie obowiązuje tajemnica spowiedzi. Przynajmniej w tych sytuacjach, kiedy ktoś kiedyś zalazł mi za skórę i mogę się w białych rękawiczkach na kimś ładnie odegrać.

REKLAMA

Pan kiedyś zachował się wobec mnie jak burak, a później stracił prawko i przyszedł do mnie na zajęcia doszkalające

Brzmi, jak scenariusz odcinka Akademii Humoru Żołnierskiego, ale historia zdarzyła się naprawdę. Bieg zdarzeń był taki, że miałem mieć zajęcia z człowiekiem, który stracił prawko, uwalił pierwsze podejście do powtórnego egzaminu, po czym postanowił zasięgnąć nieco wiedzy praktycznej, aby nie wrócić na tarczy po raz drugi.

Kiedy pojawił się na miejscu rozpoczęcia zajęć, od razu rozpoznałem w nim człowieka, który jakiś czas temu na drodze zachował się wobec mnie bardzo po chamsku, nie mając przy tym zupełnie racji. Jego problem polegał na tym, że o ile on mnie nie rozpoznał, o tyle ja połączyłem kropki od razu.

Z założenia nie jestem człowiekiem mściwym, a w pracy zachowuję się profesjonalnie niezależnie od okoliczności

Nie jest więc tak, że nie przykładam się do prowadzenia zajęć, bo ktoś kiedyś nie przytrzymał mi drzwi albo nie odpowiedział na "dzień dobry". Zawsze do swojej pracy podchodzę z odpowiednią starannością. Powiedzmy, że jeżeli ktoś był w jakiś sposób nie w porządku wobec mnie, to do swoich obowiązków przykładam się... nawet nieco bardziej.

Jeżeli ktoś mi podpadł, to będzie miał wojskowy dryl

Który polega z grubsza na wypominaniu każdego, nawet najdrobniejszego błędu. Wiadomo, że ludzie po utracie prawa jazdy generalnie potrafią prowadzić auto, dlatego moja rola nie polega na nauce jazdy w sensie dosłownym, a raczej na prostowaniu pewnych negatywnych nawyków, ewentualnie podpowiadania odpowiednich zachowań w konkretnych sytuacjach.

Na końcu zawsze wychodzi na moje, bo przecież działam w czyimś interesie, tak aby ktoś zdał egzamin, a nie poślizgnął się na pierwszym stopniu i się wywalił na pysk. A to, jak ktoś się do tych sugestii przykłada, to już w ostateczności nie jest mój problem, bo to nie ja muszę podchodzić ponownie do egzaminu.

Kiedy człowiek poznał "prawdę", był bardzo zmieszany

Nie omieszkałem tytułem wprowadzenia oznajmić, że "my się już kiedyś poznaliśmy" i przytoczyć sytuację z przeszłości. Nie była ona jakaś szczególnie spektakularna, polegała bowiem na nieumyślnym zajechaniu drogi podczas wyjazdu z drogi podporządkowanej. Ze swojej strony kierowca dostał reprymendę światłami drogowymi, bo różnica prędkości była bardzo duża. Tyle, że zamiast przyspieszyć i się sprawnie oddalić, człowiek ów zahamował do zera, po czym czynność kilkakrotnie powtórzył, a po zrównaniu się na światłach kilkaset metrów dalej w mało kulturalny sposób skomentował moje zachowanie, jakbym to ja był w tej historii oprawcą.

Atmosfera w "eLce" momentalnie siadła, ale Pan ani nie przeprosił, ani nic nie powiedział, tylko wyraźnie nie mógł sobie znaleźć miejsca na fotelu. Ja ze swojej strony, tak jak wspomniałem wcześniej, nie zamierzałem człowieka oszczędzać, tylko dokręcić śrubę z takim momentem, aż mu się wyprostują wszystkie zmarszczki.

Kursant popełniał mnóstwo błędów, więc z satysfakcją je skrupulatnie korygowałem

Większość z nich to oczywiście typowe nawyki "starego wygi", czyli jazda na skróty, z pominięciem niektórych niewygodnych przepisów. Oczywiście, wszystko robiłem w słusznej sprawie, bo jeżeli gość miał zdać egzamin praktyczny, to takich baboli robić nie ma prawa. Niemniej, miałem z tego wielką satysfakcję, że mogłem człowieka tak bezlitośnie punktować, uświadamiając mu pośrednio, jak beznadziejnym jest kierowcą.

REKLAMA

Ogólnie, w trakcie całych zajęć Pan wypowiedział może ze trzy zdania. Szkoda, że nie był już tak rozmowny, jak podczas naszego poprzedniego spotkania.

Czy zdał? Nie wiem, ale mam szczerą nadzieję, że nie - chociaż ze swojej strony robiłem wszystko w taki sposób, aby to jednak zrobił. Na tym wszak polega profesjonalizm.

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-05-09T18:00:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-09T16:02:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-09T14:07:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-09T09:56:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-09T08:59:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-08T19:35:21+02:00
Aktualizacja: 2026-05-08T14:36:14+02:00
Aktualizacja: 2026-05-08T08:37:37+02:00
Aktualizacja: 2026-05-07T20:16:37+02:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA