REKLAMA

Jeden silnik, a jedzie na trzech paliwach. Ten 15-litrowy potwór pociągnie wszystko

Samochód pomocy drogowej musi być takim pojazdem, dla którego nie ma roboty ponad siły. Nie jest ważne, co ktoś odwalił - pomoc drogowa ma go wziąć za kudły i postawić na kołach. Ten ciągnik na bazie ciężarówki Berliet żadnej roboty się nie boi.

Jeden silnik, a jedzie na trzech paliwach. Ten 15-litrowy potwór pociągnie wszystko
REKLAMA

Bo i czego miałby się bać, skoro ma zamontowane wciągarki dźwigające masę kilkunastu ton, potężny 15-litrowy silnik i mechanikę wojskowej ciężarówki? Pojazd od dawna znajduje się w Polsce, gdzie francuski projekt za sprawą kreatywnego polskiego rzemiosła został dodatkowo udoskonalony, tak że potrafi wyciągać statki na brzeg i holować cały skład wagonów z węglem.

REKLAMA

Bazą do zbudowania pojazdu był Berliet TBU 15 6x6 z 1962 roku

Chociaż przyznaję, że zanim użytkownik tego pojazdu podsunął mi gotową odpowiedź, to szukałem pasującego modelu od rana do obiadu. Ciągle coś było nie tak, a przyczyną jest daleko posunięta modernizacja kabiny tego Berlieta - ale o tym za chwilę.

Model TBU 15 6x6 był z założenia wojskową ciężarówką, gdzie litera T odnosiła się do przeznaczenia wozu na ciągnik, B oznaczało wersję trzyosiową, zaś U prawdopodobnie rodzaj zasilania, o czym też za chwilę. 15 to pojemność silnika, zaś 6x6 układ napędu na wszystkie trzy osie.

Wóz przeznaczony był dla wojska, a w pierwotnej wersji jego kabina była odkryta i zasłonięta od góry jedynie zdejmowaną plandeką. Podobnie wyglądała kabina znajdującego się z tyłu dźwigu, który w tym egzemplarzu stanowił fabryczne wyposażenie, a nie adaptację konstrukcji Zrembu. Mechanizm dźwigu to licencyjna produkcja firmy Austin-Western.

15-litrowy silnik mógł jeździć na trzech rodzajach paliwa

W zależności od ustawienia parametrów układu wtryskowego, mógł on pracować na oleju napędowym, benzynie albo nafcie. Nie przeszkadzało mu przy tym w ogóle, czy zbiornik zalany był jednym rodzajem paliwa, czy też znajdował się tam koktajl wszystkich trzech. Dobry motor zagada i pojedzie na wszystkim, co się zapali, trzeba tylko ustawić odpowiednio kąt wtrysku na pompie.

fot. Lorryline Pomoc Drogowa
Dźwigna do "przełączania" paliwa, na zasadzie zmiany kąta wtrysku.

Tak nietypowa konstrukcja silnika była wynikiem klimatu Zimnej Wojny, gdzie francuskie pojazdy militarne musiały zachować sprawność d̶o̶ ̶u̶c̶i̶e̶c̶z̶k̶i̶ bojową niezależnie od tankowanego paliwa. Inaczej mówiąc, Berliet z założenia miał po prostu jechać - bez różnicy, czy do środka wlało się olej po frytkach, czy wodę kolońską.

Odnośnie zaś samych parametrów użytkowych, ów 15-litrowy, 6-cylindrowy silnik produkował moc 200 koni mechanicznych. Musiało wystarczyć, aby popchnąć 21-tonowego kolosa do przodu.

Berliet na przełomie lat 90. i 2000. trafił do Polski za sprawą firmy Dartom

I to właśnie ta firma zaadaptowała Berlieta do nowej funkcji, dokonując licznych modyfikacji w wyglądzie i osprzęcie ciężarówki. Zaczynając od wyglądu, cała kabina w linii kół oraz od dolnej krawędzi okien wzwyż to polskie rzemiosło. To wyjaśnia, dlaczego samochód nie pasował mi do żadnej ciężarówki Berlieta z lat powojennych.

Ciągnik został wyposażony w dodatkowe wciągarki, miejsce do montażu pługa oraz “motylek” do holowania innych pojazdów, zaadaptowany z konstrukcji Waryńskiego. Zachowana została oryginalna instalacja obrotowego dźwigu, który wszakże, wzorem kabiny szoferki, dorobił się stalowego zadaszenia.

Najważniejsze, że na swoim miejscu pozostał oryginalny, 15-litrowy silnik Berlieta. Tak, nadal może jeździć na wielu paliwach, aczkolwiek znacznie lepiej od bezołowiowej wchodziła mu tłusta etylina.

Aktualny i poprzedni użytkownik tego Berlieta jednogłośnie twierdzą, że nie było lepszego wozu

Tam, gdzie współczesny holownik zapadał się w błoto po dach szoferki albo wypluwał uszczelkę pod głowicą, Berliet robił wszystko na jednym wdechu. Pojazd wymaga fachowej ręki w użytkowaniu, ale nie ma żadnej opcji, żeby uklęknął na robocie. 

fot. Lorryline Pomoc Drogowa
Jedna z kilku wciągarek, która może dźwignąć masę do 14 ton.
fot. Lorryline Pomoc Drogowa
Oryginalne sterowanie dźwigiem, uzupełnione o polskie tłumaczenie funkcji.
REKLAMA

Ta konstrukcja to doskonały pomnik polskiego rzemiosła

Dla niego nie istniał problem, którego nie dałoby się rozwiązać za pomocą piły tarczowej i spawarki. Kilka miesięcy temu pisałem tekst o łódzkim Jelczosanie, również będącego owocem radosnej twórczości polskich mechaników.

I takie maszyny szanuję najbardziej!

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-05-09T18:00:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-09T16:02:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-09T14:07:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-09T09:56:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-09T08:59:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-08T19:35:21+02:00
Aktualizacja: 2026-05-08T14:36:14+02:00
Aktualizacja: 2026-05-08T08:37:37+02:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA