Najlepsze Volkswageny zostają. 400 KM w Golfie to nowa rzeczywistość
Volkswagen wbrew obecnym trendom nie zamierza rezygnować z klasycznych hot hatchy z silnikami benzynowymi. Golfy w „gorących” odmianach pozostaną w ofercie. To nie koniec dobrych wiadomości.

Hot hatche stopniowo znikają z ofert kolejnych marek. Pożegnaliśmy już m.in. Renault Megane RS, Hyundaia i30 N czy Forda Focusa RS (a ST zaraz odjedzie do lamusa). Na posterunku trzyma się jednak Volkswagen. Czy należy spodziewać się końca szybkich Golfów, przynajmniej tych spalinowych?
Na szczęście nie
Potwierdził to Sebastian Willmann, odpowiedzialny w Volkswagenie za rozwój podwozi i charakterystykę jazdy, w rozmowie z brytyjskim „Auto Express”. Wyraził się jasno: sportowe hatchbacki napędzane silnikami spalinowymi wciąż są ważną częścią DNA marki i nie znikną wraz z nadejściem normy Euro 7. Oznacza to konieczność dalszego rozwoju dobrze znanej jednostki EA888, czyli dwulitrowego, turbodoładowanego silnika benzynowego, który od lat napędza wersje GTI i R.

Aktualnie Golf GTI korzysta z wersji EA888 Evo4, generującej 265 KM i 370 Nm, natomiast Golf R oferuje 333 KM i 420 Nm, przenoszone na cztery koła za pośrednictwem napędu 4Motion i skrzyni DSG. To już dziś bardzo wysokie wartości, ale według Willmanna nie jest to ostatnie słowo marki VW.
Firma analizuje potencjał dalszego podnoszenia mocy - nawet do około 400 KM, czyli do ligi, w której grają teraz Mercedes-AMG A45 S czy Audi RS3 - przy czym ten drugi model jest pięciocylindrowy. Marka niczego jeszcze nie obiecuje, ale też nie zamyka sobie tej drogi, podkreślając, że wszystko zależy od tego, co okaże się możliwe technicznie i regulacyjnie.
Nadchodzą nowe silniki
Równolegle trwają prace nad dostosowaniem napędów do normy Euro 7, która zacznie obowiązywać pod koniec tego roku. Ułatwi to wprowadzenie nowej generacji silnika 2.0 TSI, czyli EA888 Evo5, która już zadebiutowała na rynku chińskim, między innymi w modelu Teramont Pro, a w Europie trafiła do najnowszego Tiguana.
Choć Volkswagen oficjalnie nie potwierdził, że to właśnie Evo5 stanie się bazą dla przyszłych GTI i R, wszystko wskazuje na to, że właśnie ta wersja - z poprawioną kulturą pracy, niższymi emisjami i potencjałem dalszego rozwoju - znajdzie się pod maską przyszłych hot hatchy.
Co z elektryfikacją?
Benzynowe hot hatche będą funkcjonować równolegle z nowymi, elektrycznymi GTI - z takim właśnie oznaczeniem. Już w 2026 roku zadebiutuje elektryczne Polo GTI, znane roboczo jako ID. GTI, z napędem na przednie koła i mocą 223 KM.
Również elektryczny Golf nowej generacji jest w planach, ale według nieoficjalnych informacji jego debiut przesunięto na 2029 rok, co oznacza, że przez resztę dekady obecne Golfy GTI i R pozostaną w sprzedaży.

Czy Golf naprawdę osiągnie 400 KM? Z jednej strony, wiele już się o zmianach w gamie tego modelu mówiło. Zapowiadano pięciocylindrowy silnik, ale okazało się, że to plotki. Teraz mowa o wielkich mocach. Z drugiej strony, jeśli VW wciąż chce stanowić sensowną, nieco tańszą alternatywę dla AMG, musi pędzić w wyścigu o jak najwyższe liczby. Szaleństwo trwa - i bardzo dobrze.







































